Ankiety

Myślę że opisy na tej stronie to:

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

1.Kontakt

Gadu-Gadu: 4028876
_______________________
E-mail: sneyk@pieklo-dziecinstwa.pl

Wsza
Cicho sza, na talerzu leży Wsza.
Kto pierwszy powie, ten będzie miał ją w głowie.
Kto pierwszy krzyknie, ten ją łyknie. :)

(wierszyk ten często był mówiony w pokoju w bidulu po ciszy nocnej, gdy ktoś chciał już spać a ktoś inny wciąż o czymś gadał- czasem skutkowało)

Poleć na:
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop

Autor: Eldo

Czasem zrozumieć to wszystko jest tak trudno
I ciężko sobie wmówić, że życie jest próbą
Że ktoś ułożył ten plan precyzyjnie
Kiedy odchodzą szybko ci, którzy żyli tak niewinnie
Co boli? to, że musisz tkwić bezczynnie
Faktów niewoli w wiecznym memento mori
Wyrzucam smutek, zostawiam pamięć o nich
Twarze z przeszłości, duchy, których nie chcę wygonić

Twarze z przeszłości spacerują po mej głowie
twarze, o których nie chcę i nie umiem zapomnieć
Niektórych spraw nigdy już nie będę mógł zmienić
z nie wszystkimi byliśmy do końca rozliczeni
Za mało odwagi by czasem wprost coś powiedzieć
ale ambicja brała górę by zostawić to dla siebie
A dziś za późno, nie umiem tak głośno krzyczeć
żebyście tam gdzie jesteście mogli mnie usłyszeć
Co prawda wspomnień nikt nie może mi odebrać
ale i tak boli, że nie możecie być tu i teraz
i chodzić ze mną razem po krętych losu ścieżkach
pocieszać po porażkach, cieszyć po zwycięstwach
Razem tak wiele choć obiektywnie prawie wcale
ale piękna była każda chwila spędzona razem
Odkładam 2HB, gaszę światło
kończę frazę i wychodzę na spacer
tym razem sam przez Warszawę

Czasem zrozumieć to wszystko jest tak trudno
I ciężko sobie wmówić, że życie jest próbą
Że ktoś ułożył ten plan precyzyjnie
Kiedy odchodzą szybko ci, którzy żyli tak niewinnie
Co boli? to, że musisz tkwić bezczynnie
Faktów niewoli w wiecznym memento mori
Wyrzucam smutek, zostawiam pamięć o nich
Twarze z przeszłości, duchy, których nie chcę wygonić

Tysiąc osób wyjedzie, tysiąc osób nie wróci
Tysiąc osób ma sposób, ty nie musisz nic mówić
Pomyśl o wczoraj, dziś, jutro może nie być nic
I niech twoje serce pęka jeśli nie pamiętasz ich
Zaciśnij dłoń, podnieś skroń dla tych kilku chwil
które są jak jeden dom, jedna myśl, jeden rytm
ty, spójrz w oczy matce albo wróć do wspomnień
jedna miłość to coś więcej niż cokolwiek
Wiem jak było, pamiętam chwile nie sny
a to czym żyję to doświadczenie nie łzy
spal fotografie jeśli mówisz prawdę
pamiętaj pamięć odbiera kłamcom Bóg za karę
Zabiera ludzi i twarze by nas nauczyć
że śmierć chodzi z życiem w parze
Ja idę gdzieś, HiFi Banda jak Metallica – The Memory Remains

Czasem zrozumieć to wszystko jest tak trudno
I ciężko sobie wmówić, że życie jest próbą
Że ktoś ułożył ten plan precyzyjnie
Kiedy odchodzą szybko ci, którzy żyli tak niewinnie
Co boli? to, że musisz tkwić bezczynnie
Faktów niewoli w wiecznym memento mori
Wyrzucam smutek, zostawiam pamięć o nich
Twarze z przeszłości, duchy, których nie chcę wygonić

Nie muszę widzieć ich twarzy na zdjęciach, żeby pamiętać
Myślę o nich i o tym, że nie zdążyłem się odezwać
Przez okno patrzę w gwiazdy, nad miastem wisi wszechświat
podobno gdzieś tam jest lepsze miejsce niż Ziemia (podobno)
Jeśli to prawda, wzrasta prawdopodobieństwo
że dzieli nas czas, nie odległość
Choć dzisiaj nic na pewno, otwieram okno, oczy zamyka senność
Smutek z dymem wylewam z płuca na zewnątrz
Znów widzę ich twarze, jakby byli wciąż tu
Brak mi słów, każdego z nas osądzi ten sam Bóg
Każdy błądzi tutaj wśród dróg decyzji
każdy chce dążyć do precyzji
zapominając gdzie jest cel
Nikt i nic nigdy nie zmieni tego jak jest
Wiesz? nic, nikt nie przewinie czasu wstecz
Widzę ich twarze pośród porozrzucanych zdjęć
Nie patrzę na nie, w sobie zostawię żywą pamięć
Ostatnie piętro gdzieś w Warszawie Had Hades Diox, Eldo
To na pewno po nas zostanie

Czasem zrozumieć to wszystko jest tak trudno
I ciężko sobie wmówić, że życie jest próbą
Że ktoś ułożył ten plan precyzyjnie
Kiedy odchodzą szybko ci, którzy żyli tak niewinnie
Co boli? to, że musisz tkwić bezczynnie
Faktów niewoli w wiecznym memento mori
Wyrzucam smutek, zostawiam pamięć o nich
Twarze z przeszłości, duchy, których nie chcę wygonić

Poleć na:
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop

Autor: Flexxip

Biorę długopis i przeglądam kartek stertę znajduje czystą pośród nich, i gdzieś kopertę w to szare popołudnie między grudniem a styczniem chcę pisać ten list nawet hipotetycznie nawet, gdy miejsce zamieszkania adresata to adres mój, mojej siostry i adres brata to strata czasu, wiem, ale odtworzenie zdarzeń w głowie może dać mi to, co daje spowiedź,

Odbiorca tego listu jesteś ty, czyli ja dużo młodszy, drzemie w tobie jeszcze nienawiści i pasji odczyn powód tego listu masz by cię ostrzec dowód to instruktaż te sytuacje są już dla mnie dużo prostsze, pisze, bo to jakby standard, więc szybko otwórz tą kopertę jest tego warta.

Ref.

Teraz wysyłam list do ciebie tak jak robił to Stan nie jestem fanem, ale teraz zagram jak fan nie jestem pewien, czy to list do ciebie czy do mnie, bo znam przebieg spraw, o których nie mogę zapomnieć.

Drogi Piotrze, ja napisze raczej ej Piotrek zastanawiałem się długo czy spisać twój portret w formie listu, w formie tych słów, które nie są pisane zza urzędowych biurek, górę biorą nade mną emocje, nie intelekt, bo do powiedzenia mam ci zbyt wiele (weź uprościj) wiem, co to masz w ręku list przyszłości ktoś ci powie ?daj spokój?, ale ty użyj wyobraźni przeczytaj list i szybko zaśnij. Teraz masz chyba jakieś 14 i pół roku blask ocen gaśnie, wokół ciebie, full pokus wokół atmosfera, ej ucz się bez ustępstw oni nie wierzyli, ja mowie ? bądź oszustem wciąż bądź sobą, chłystek, który rusza głową pierdol system, lecz rób to stylowo i pamiętaj nie bądź taki Werter młody ta laleczka cię przekręci nim ją zdążysz zdobyć teraz wiem i ty wiesz zostaw ją jak mowie podpisano: Mes lat 20, proszę uwierz

Ref.

Teraz wysyłam list do ciebie tak jak robił to Stan nie jestem fanem, ale teraz zagram jak fan nie jestem pewien, czy to list do ciebie czy do mnie, bo znam przebieg spraw, o których nie mogę zapomnieć x2

Chcesz pojechać za granice za nią ? nie jedz wiedz ze już niedługo nieczysto zagra twój anioł w środku mówisz sobie znam ją, skucha długo będziesz trawił ten goryczy puchar bracie nie wyrzucisz tego jednym haftem opuść na to ciężar zapomnienia, zasłoń i uświadom sobie do ciebie jej uczucie zgasło i powtarzaj hasło: wzmocnię się jak Mike Tyson. W reakcji na nakazy mów?Strajk!? łajzo a pamiętasz typów w Daewoo?? Przestań się oglądać, co jeden lepszy eunuch ktoś potem, kto myśli ze cię zna wciśnie cię w fotel mówiąc: ?przestań grać jesteś typem romantyka jak Izoldy Tristan nie pasujesz na repera i ten śmieszny, freestyle?. Wstań powiedz: ?WEŹ SIĘ UDŁAW!? Jego wyższość to łamliwe szczudła to ostatni apel, możesz pióra ostre mięć jak skalpel nie przestawaj pisać i bądź twardy, trudny czas się zbliża.

Ref.

Teraz wysyłam list do ciebie tak jak robił to Stan nie jestem fanem, ale teraz zagram jak fan nie jestem pewien, czy to list do ciebie czy do mnie, bo znam przebieg spraw, o których nie mogę zapomnieć x2

Poleć na:
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop

autor: Eldo

Jeśli żyłeś wtedy i widziałeś go w akcji
To Maradona nie Pele jest dla ciebie królem piłkarzy
Czasy kiedy nie było kablówki w domach
Mehico 86 czarno-białego telewizora
Bramkę w finale strzelił brodaty Horhe
Brazylijczyk Sokrates z karnego strzelił bramkę Polsce
Ja na podwórku kiedy cieszyłem się bramką
Ręce w górze i okrzyk Diego Armando
Graliśmy w kapsle z Krzyśkiem z drugiego piętra
Graliśmy w piłkę na boisku którego już nie ma
Do szkoły chodziliśmy w trampkach sierżanta
Granatowy mundurek, na ramieniu tarcza 150
Jeansy były tylko w Peweksie
Jak ktoś je miał to zlatywało się całe osiedle
Na komunię czekaliśmy niecierpliwie na prezenty
Zegarek grał trzydzieści melodyjek

[x2]
Wielu pamięta z nas tamten świat
Kiedy komunizm uciekał z Polski
Ja chcę pamiętać czas
Cudowne dzieciństwo w latach 80.
Byłeś kozakiem jak miałeś buty Robins
W lato, a w zimę wszyscy i tak mieli buty Snowfix
Piliśmy płyn Lugola jak wybuchł Czarnobyl
Pomarańcze w święta to był prawie dobrobyt
Dziewczyny w białych czeszkach grały w klasy
Skakały przez gumę, zazdrościły tym co miały Barbie
Słodycze, czekolada, przysmak warszawski
Lans, wakacje [?] Bułgarii
Kiedyś byliśmy też niegrzeczne kajtki
Ale od dziewczyn się ściągało a nie ściągało im majtki
Teraz w każdym kiosku kupisz cygaro
Kiedyś wybór był taki Klubowe, Popularne, Caro
Dzieciaki na festynie wygrywały bieg w workach
Teraz na klatce dzieciaki ćpają amfę z worka
Pamięć? wehikuł czasu made by Eldo
Kapsle, podchody, wata cukrowa i boski Diego

[x2]
Wielu pamięta z nas tamten świat
Kiedy komunizm uciekał z Polski
Ja chcę pamiętać czas
Cudowne dzieciństwo w latach 80.

Poleć na:
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop

autor: Hasiok

Synu mam z tobą do pogadania!
Tym razem jednak porozmawiamy
naprawdę a nie tak jak zawsze.
Sznur od żelazka niech wisi na razie.
Wiem że bywało różnie między nami,
często kurator przychodził z psami.
Ale ja cię biłem dla twego dobra,
żebyś wiedział co trzeba a czego nie można.

Zostawmy to bo chodzi o życie,
O twoje synku by ci było dobrze.
Nie tak jak mnie chcę, żebyś pożył
W luksusie,lekusie a ja tego dożył.
Najpierw po flachę skocz do nocnego,
Kup na mój dowód ojca swojego.
Wiem, jeszcze stary kartki zgubiłem,
Czep się tramwaja ja swoje przeżyłem!

Synu ja ci dobrze radzę!
Synu ja cię poprowadzę,
Przez życie dobrymi radami
Byś wyszedł na ludzi a nie drzwiami.
Synu ja ci dobrze życzę!
Synu ja na ciebie liczę!
Byś nie był jak ten twój tata,
Dupą a nie pępkiem świata.

Słuchaj za darmo mądrość życiowa.
Po pierwsze praca. Rzecz podstawowa!
Dobra uczelnia potem za bankiera.
Znaj swoją wartość w ofertach przebieraj.
Od tego co masz chciej jeszcze więcej,
Na rękę co najmniej osiem tysięcy.
Laptop i palmtop karta bez limitu,
Staraj się synku i nie zrób mi wstydu-
Tak jak ja zrobiłem krzywdę swemu ojcu.
Liczył na mnie potem przestał w końcu
Się nawet odzywać, na śmierć się zapił.
Nawet nie myślę byś tak potrafił
Zawieść rodziców co wszelkie nadzieje
Pokładają w tobie! weź się za siebie
Bo inaczej jak skończysz to możesz zobaczyć…
Patrz która godzina a matka wciąż w pracy.

Po drugie baba, bez włosów na plecach
Wąsów jak matka – nie takiej ci trzeba
Modelka z kontraktem twarz znana z okładek
Twojego Stylu Elle Woga
A ty się spotykasz z tą bój się boga-
Elą z drugiego co ma krzywe nogi.
Ogólnie jakaś taka wiesz jaka.
Na razie jest dobra ale nie na lata.
Po trzecie chałupa za miastem ale blisko,
Pod lasem z basenem i z rzeką czystą.
Ogrodem zadbanym byś pokazał córce,
Coś więcej niż matka plewi przy komórce.
Bo w życiu synu trzeba planować,
Sprzedawać drogo tanio kupować.
Zrób biznes życia a będziesz bogaty
To wszystko rady twojego taty.

Po czwarte bryka Alfa Mondeo.
No żeby miała te wszystkie bajery,
poduchy klima wielkie alusy.
Nie możesz tak jak ja ciągle autobusem
Jeździć do pośredniaka na gapę.
Tobie też pewnie już nie piszą mandatów?
826 k.p.c. – bezskuteczność
egzekucji wszelkich po samą wieczność.
Lecz tobie się uda może w polityce?
Osiągniesz sukces będą dumni rodzice-
Z posła i szefa największej partii.
Tymczasem jednak twój tata się martwi.
Bo z tego co widzę to nic nie robisz
By życie ułatwić chociażby sobie
Przynajmniej już wiesz co na stare lata
Poradzić synowi tak jak mnie mój tata…

Poleć na:
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop

autor: Juras & Wigor

1.
Uliczne porachunki,
Rabunki dziesiony,
Głodne dzieci ulicy zbierające swoje plony
Chodnik krwią zbroczony jak ołtarz na ofiarę
Dasz wiarę sami wysnuliśmy serce z koszmarem
Zawirowania życia zapisane jako blizny
Każdego dnia każdy z nas omija mielizny
Podczas burzy niektórzy trudny mają start
Jak brat, co sprzedaje grad swoim bliźnim- fuck
Z diabłem pakt Crag i Hera to rodzeństwo Lucyfera
Śmierć wybiera słabe dusze i zabiera
Teraz przeczuj chłopaka, co kradnie żeby mieć na Craka
Albo dziewczynę, co w ciąży pali Heroinę
Nie narodzone dziecko ćpa ze swojej matki łona
Noworodek kona albo rodzi się narkoman
Jestem w szoku wokół łza się kreci
Wokół tyle zła nie oszczędza nawet dzieci
Pytasz mnie jak leci?
Co mam tobie odpowiedzieć?
Że kolejny mój koleżka do wiezienia poszedł siedzieć?
Bez poczucia winy
A perfidne kliny zastawiają pułapki teraz o tym rymy
Osiedlowe boisko szczelnie zostało zamknięte
Obok nowy monopolowy otwarty na zachętę
A za zakrętem czają się psy schowane
Ich patentem na gorącym łapać dzieciaki pijane,
Co żyją w wielkiej aglomeracji w momentach frustracji
Robią wiele zwariowanych akcji
System zamiast pomóc ludziom w trudnej sytuacji
Chce tak zwanej resocjalizacji młodej generacji
Na swojej dzielnicy widzę całość zniszczenia
Zagłada pokolenia gdzie się podziały marzenia?
Niektórzy to wspomnienia zapach czasem znieść na grobie
Niech zapłonie pamięć o tych, co po drugiej stronie.
Ref.:
Panie Boże pisze do Ciebie ten list, bo jest coraz gorzej jak mam żyć powiedz mi.
Jak pokonać wszechobecne zło?
Życie jest trudną grą, bo takie życia są warunki
Trzeba się odnaleźć w świecie pełnym nienawiści
W koło same wałki każdy każdego czyści nie ma lekko i do ciebie pisać muszę
Boże ode złego uchowaj moją dusze!
2.
Siedzę w domu przesłuchałem wszystkie płyty
znowu awantura zamykam z kopa drzwi
wychodzę na ulice szukać Pera, inkognity
zastanawiam się skąd ta złość, co we mnie tkwi
Uspokajam nerwy te tro hydro, ka na bi
Czerwone oko łzawi patrze wi za wi
Kolejna wspaniała świątynia zlotem ocieka
A na schodach czeka brudny wrak człowieka
Czeka na jałmużnę żeby nie być głodnym
Ludzie pod niebiosa wynoszą swoje modły
Jednak w świecie podłym tyle jest cierpienia
W ludzkich sercach nic się nie zmienia
Każdy nienawidzi
Nie ważne poganie chrześcijanie muzułmanie żydzi człowiek człowieka krzywdzi
Ludzie w oceanie złości więcej nienawiści niż miłości i ludzkości
Za hajsem pościg
Ja musze się odnaleźć w tych nie spokojnych czasach
Światem rządzi kasa, kto jej nie ma ten zaciska pasa,
Choć problemów masa wiem ze wszystko się ułoży,
Bo ufam Tobie Synu Boży!
Cztery list chłopaka z centrum miasta,
Co w tym bagnie musiał dorastać
Musiał sprostać życia wymogom
I iść swoja droga żyjąc na krawędzi
Czasem jedna noga szedłem po stronie śmierci
Nie zaciskam pasa
Zaciskam pięści pozdrówki od Jurasa przekaz z południowej części
I jeszcze jedno zanim skończy się atrament
PANIE MIEJ W OPIECE DOBRYCH LUDZI AMEN!
Ref.:
Panie Boże pisze do Ciebie ten list, bo jest, co raz gorzej jak mam żyć powiedz mi
Jak pokonać wszechobecne zło?
Życie jest trudną gra, bo takie życia są warunki
Trzeba się odnaleźć w świecie pełnym nienawiści
W koło same wałki każdy każdego czyści nie ma lekko i do Ciebie pisać muszę
Boże ode złego uchowaj moją dusze!

Poleć na:
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop

autor: Hasiok

Dom dziecka dzień dobry ja w sprawie Adrianka
Tego co wiecie wziąłem na święta
Miałem go dzisiaj odstawić do Was
Jak się coś stanie, boże uchowaj
Choć nie jest mi łatwo, kłopoty mam spore
Od trzech lat do siebie do domu go biorę
By sam tak nie był gdy z kimś jest każdy
I u nas wypatrzył tą pierwszą gwiazdkę
A on zawsze smutny i jakby cofnięty
Lecz właśnie dlatego wymaga opieki
Szczególnej czułości i dużo ciepła
To samo sądzi moja żona Ewa
I nasze dzieci Justysia i Kamil
Bardzo się cieszą gdy Adzio jest z nami
Chociaż wie pani jaki on dziwny
Gdy pytam nie mówi czy jest szczęśliwy

Adrian no co ty banan na buzię ciesz się no ciesz się
Trzy dni pożyjesz jak żyją ludzie musi ci starczyć na rok
Adrian ja nie wiem czego się smucisz ciesz się no ciesz się
Płaczesz że jesteś czy że tam wrócisz życzę wesołych świąt

Byliśmy wczoraj z Adrianem w kinie
Film był co prawda o rozbitej rodzinie
Jak każdy zresztą szajs od Disneya
Adrianku mówię jest w nim nadzieja
Że nawet najgorsza znajda i łajza
Może w tym życiu wiele dokazać
Nemo Kopciuszek czy Kurczak mały
Przecież obojga rodziców nie miały
Mówię brzdącowi że też ma tatę
Wreszcie wychodzi po siedmiu latach
I tak za szybko bo z matki Adriana
To aż przez sufit krew przeciekała
A Adrian tylko ramionami wzrusza
I patrzy na mnie jak gdyby musiał
A każdy inny na jego miejscu
To by się pani zesrał ze szczęścia

Nim zasiedliśmy do świętej kolacji
Poszliśmy na cmentarz do jego matki
Wypada zapalić jednego znicza
Bez względu na to jaka ona była
To jednak matka co mu dała życie
Jakie to widać ale po co narzekać
No bo najłatwiej tłumaczyć sobie
Wszystko przez pryzmat trudnego dzieciństwa
Ewa zrobiła grzybową pyszną
Rybka, kapustka, zgodnie z tradycją
By Adrian zobaczył co to rodzina
Z matką i ojcem córką i synem
To podstawowa komórka społeczna
To życie którego Adrian nie zna
A przy mnie poznał niewdzięcznik jeden
O jak go dorwę co zrobię mu nie wiem

Łamiąc opłatek życzyłem mu z serca
By jego życie nie było jak teraz
I by się nie stoczył jak starsi koledzy
Co piją i palą a ćpają pomiędzy
Wie pani zupka domowe łazanki
Domowe mówiłem by znał to słowo
Zaś po kolacji były prezenty
Które nam przyniósł posłaniec święty
Justysi Barbie, Kamilkowi Lego
A Adrianowi Kinder czekoladę
A zaraz potem czas na kolędy
Adrian nie śpiewał coś z nim nie tędy
Bożonarodzeniowym zwyczajem
Mieliśmy dzisiaj u cioci się nażreć
A Adrian zniknął i zepsuł nam święta
Nic z niego nie będzie trza machnąć ręką

Poleć na:
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop

Chciałbym wykrzyczeć swoje grzechy,
By z nowym dniem budzić się czystym,
A nie z coraz większym garbem.
Gdzieś to dziewictwo niewinności zniknęło,
Taka była przeszłość, teraz jest tych chwil przemoc.
Dzieci swojej epoki bez recepty na jutro,
Nadmiar percepcji i strach za całą ludzkość.
Piszę ten list ze skażonych pól swego serca,
Krzyk bezradności zanim śmierć zabierze nas z tego miejsca.
Zobacz, karmi nas kultura ideałami,
Wkłada nam te wszystkie bzdury w usta.
I co? Też chcę wierzyć w miłość, w coś, co da mi szansę,
Pokaże sens, by daleć prowadzić tą walkę.
Widzę tragedię, gdy wiara w Boga zabiera życie
Ludziom, co zamiast niego znaleźli religię.
To list z ziemi jak Twaina, bo chcę to spisać,
Łez atramentem namaluję swój obraz ‘Guernica’.
Tak pragnę życia, tak pragnę ufać, poradzić sobie,
Tak pragnę żyć, by wrzasku metropolis nie słuchać,
Znaleźć harmonię; by świat był częścią mnie,
Bez systemu, bez potwora, który zjada moje serce.
Wciąż chcę wierzyć w te ideały,
Wciąż wierzyć, że jest sens tej naszej pracy,
Że tak naprawdę ziemia jest tylko przelotnym momentem,
Krótkim przystankime do stacji wieczne szczęście.
Otwieram oczy i niestety wciąż jestem tutaj,
I tylko marzyć może mi się świat tonący w uczuciach.

Chodź, zabiorę cię tam, gdzie w kolorach jest świat,
Choć na chwilę zapomnij…
Otulę ciebie szalem, ciepłym tak doskonale,
Gdzie czas z przestrzenią stykają się zmieniając bieg.
Utulę cię do snu, byś choć na chwilę mógł
Odpocząć od ciężaru ludzkich spraw.
Oddaj się w me ramiona, już nadeszła pora,
By przestać toczyć syzyfowy głaz.
polski hip-hop
autor: Eldo

Poleć na:
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop

Podziękowania i pozdrowienia

wiersze Komentowanie nie jest możliwe
kwi 222010

Za publikowane ostatnio tu wiersze dziękuję Dux-owi za dostarczenie części swoich zbiorów-licze na więcej (moje przepadły dawno temu) nie pytając w jakim celu :)
Ów zeszyt powstał w ZP-Poznań na przełomie lat 88-90 w 2 grupie,gdzie kończył pełnoletność.
Pozdro dla MUTANT-a i innych GIT ludzi w tym miejscu od Dux-a :)

Poleć na:
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop

Nie trzeba się chować,
nie trzeba się kryć.
Gdyż życie jest piękne
i warto jest żyć.

Są dni,są dni takie
których nie powinno być wogóle.
Przez nie do poduszki łzy swe tule.
Lecz są dni,są dni takie
dzięki którym czuje się jak w niebie.
To te spędzone blisko Ciebie.

Morderca zabija.
Złodziej kradnie.
Serce tęskni.
A człowiek pragnie.

Serce kochać każe,lecz rozum odradza.
Napewno chcesz wiedzieć czyja większa władza.
Serca-dlaczego?
Bo to ono się razem z człowiekiem radzi,a rozum dopiero po latach przychodzi.

Kiedy mówisz-mów mi szczerze.
Kiedy gardzisz-gardź z podłością.
Kiedy cierpisz-cierp wytrwale.
Kiedy kochasz-kochaj stale.

Trudno będzie mi powrócić tam gdzie przebywałem stale.
Trudno będzie mi zapomnąc straconą młodość w kryminale.

Gdy kogoś kochałeś a ona Cię porzuciła,to bądź honorowy-
Cierp ale nieproś by wróciła.

Kiedy wyjde za bramę,
Kiedy wolność zobaczę.
Oczy przykryje dłońmi,
i po cichutku zapłacze.

Miej oczy wpatrzone w gwiazdy,
Lecz nogi trzymaj na ziemi.

Kochana
Nie martw się kochana
i bądź dobrej myśli.
Nie jedni tutaj byli
i na wolność wychodzili.
Ten się zwie człowiekiem
kto cierpieć potrafi.
Zdradzić Cię nie umiem.
Kochał Cię będę w smutku czy radości,
z bliska czy z daleka.
Nie zapomnij więc nigdy
prawdziwego człowieka.

Poleć na:
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop
© 2010 Piekło Dzieciństwa Suffusion theme by Sayontan Sinha