Ankiety

Myślę że opisy na tej stronie to:

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

1.Kontakt

Gadu-Gadu: 4028876
_______________________
E-mail: sneyk@pieklo-dziecinstwa.pl

Pamiętacie post „zielonym za darmo”?

Opisze tu pewne wspomnienie z takiej to właśnie podróży,dziś jak dla mnie zabawne wtedy jednak najadłem się trochę strachu nie będąc pewien zachowania się człowieka.

Jak zwykle byłem na ucieczce z domu dziecka więc nie miałem więcej niż 14 lat. Nie pamiętam już gdzie wtedy jechałem ów pociągiem,ale pamiętam że miałem całą noc podróży więc nocka była zapewniona w cieple. Jak zwykle w tych typu pociągach nie mając biletu schowałem się pod siedzenie gdy w przedziale nie było jeszcze innych podróżnych licząc na bezpieczną,darmową podróż do celu. Pamiętam że w środku nocy obudziłem się by wyjść za potrzebą fizjologiczną i że miałem na tyle szczęścia że ów przedział nadal albo już był pusty bez pasażerów. W pociągowej toalecie ujrzawszy się w lusterku okazało się że jestem cały czarny na twarzy jakbym spał w kominie a nie sprzątanym przedziale,niestety umyć się nie mogłem bo woda z kranu w tej toalecie nie leciała. Po załatwieniu się wróciłem do nadal pustego przedziału i schowałem się pod siedzenie skąd wyszedłem licząc na dalszą podróż bez kłopotów. Tak sobie śpiąc pod ów siedzeniem poczułem jakiś dotyk który szybko mnie obudził. Pierwszy widok jaki wtedy ujrzałem to czyjeś gołe nogi bez butów i rękę która właśnie starała się znaleźć ów buty. Tak leżąc bez ruchy,pełen strachy czekałem aż ów ręka sięgnie tego buta leżącego obok mnie pod siedzeniem. Nagle ręka ta zlokalizowała swój cel niestety to pozory gdyż próbując wyciągnąć buta wyciągała moją rękę ciągnąc za łokieć. Jak się okazało mężczyzna właściciel buta pewnie zdziwiony bardziej niż ja przestraszony schylił się by sprawdzić czemu jego but tak się broni przed wyciągnięciem i ujrzał mnie -dziecko pod siedzeniem. Wyciągną mnie a potem swojego nieszczęsnego buta i zaczęły się jak zwykle pytania kim?,skąd?,gdzie?… -(ciekawe kto był w większym szoku ja w strachu czy on w zdziwieniu) Nie wiem co mu odpowiadałem na pewno nie mówiłem prawdy jak zawsze ale pamiętam moją wręcz panikę i paniczne proszenie ów osobnika by mnie nie wydał. Osobnik ten obiecał mi że mnie nie wyda i stwierdził bym poszedł się umyć bo jestem cały czarny. -(za co bardzo mu dziękuje gdyby to czytał). Odpowiedziałem mu że wiem ale że nie ma wody w toalecie,wtedy dowiedziałem się że w drugiej toalecie jest i szybko prawie że biegiem wyleciałem z przedziału nie po to by szybko się umyć ale by nie zmienił zdanie i nie wezwał konduktora.

Wiedziałem już wtedy że dorosłym nie można ufać bez różnicy co by nie mówili to i tak pewnie kłamią tak jak jedna z moich wcześniejszych podróży,gdzie mając bilet i nie przeszkadzając nawet konduktorowi zaczepił mnie pewien osobnik który nie potrafił zrozumieć czemu tak młody osobnik podróżuje sam,bez opieki. Zabrał mnie z przedziału i obiecując zachować tajemnice podstępem wyciągną zemnie prawdę że uciekłem z domu dziecka i że jadę do domu (to pewnie prawdą ni było),a zaraz potem stwierdził że jest milicjantem i oddał mnie konduktorowi a ten na najbliższej stacji przekazał mnie SOK,gdzie oddali mi pieniądze za bilet i przekazali milicji a potem placówce więc domu dziecka z której uciekłem.

Ciekawe jak ja bym się dziś jako dorosły zachował znajdując dziecko pod siedzeniami w przedziale pociągu puścił bym je czy wezwał konduktora -hmm nie chce się o tym przekonać :)

Poleć na:
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop

Mały Jaś na spacerze z rodzicami:
Jaś- tato czemu drzewa są okrągłe?
Tata- nie wiem.
Jaś-tato czemu ptaki latają?
Tata-nie wiem.
Jaś- tato czym jest słońce?
Tata- nie wiem!
Mama- Jasiu przestań męczyć tatę pytaniami!
Tata- kochanie niech pyta,jeśli nie będzie pytał to niczego się nie dowie o świecie.

Tym marnym dowcipem nawiąże do pewnej mojej myśli jaką miałem stosunkowo nie dawno,chyba pierwszej nocy w nowym miejscu zamieszkania.
Wyszedłem na podwórko zapalić papierosa i tak paląc spojrzałem w niebo i ujrzałem kilka „spadających gwiazd”.
Oczywiście nie wszystko jest takie na jakie wygląda więc te ów „gwiazdy” były światłami samolotów a nad moją głową jest jakiś szlak lotniczy.
Ten przykład to jeden z wielu jakie miewam a łączą się z jednym.
Człowiek swoją podstawową wiedzę o świecie zdobywa jako dziecko od osób jemu „bliskich” resztę uczy się na własnych doświadczeniach
i to głównie ta początkowa wiedza o świecie sprawia ze nie zapomina się nigdy ów „osób bliskich” co przekazali nam ów wiedzę.
Co jeśli ów wiedzę przekazywała mi osoba o której chętnie bym chciał zapomnieć?
Musiałbym też zapomnieć cała wiedzę i/lub też skąd ją posiadam a to bez całkowitej amnezji jest chyba nie możliwe.
Mi ów wiedzę,takie drobnostki tłumaczył zyga-pedofil wychowawca domu dziecka o którym już pisałem.
To on właśnie tłumaczył mi że „spadające gwiazdy” to nie gwiazdy a światełka samolotów,że aktorzy w telewizji nie wchodzą do telewizora od tylu odbiornika
i że tak naprawdę oni nie umierają gdy to widzimy na monitorze i wiele innych drobnych a tak znaczących rzeczy.
Choć w placówce tej nie byłem bardzo długo to jednak był to okres kiedy poznawałem świat poprzez zdobywanie wiedzy na jego temat.
Więc jak zapomnieć według słów piosenki:
„a teraz śpij,zapomnij co było wyobraź sobie że to był tylko zły sen”
-
złego snu się nie pamięta z czasem ale osób które dawały nam rady na życie i uczyły przekazując wiedzę trudno zapomnieć a co za tym idzie pamiętamy
też to co zapewne nie chcielibyśmy by nam przekazywali (wiecie co nam na myśli).
Łatwiej byłoby mi zapomnieć,wymazać z pamięci kobietę która mnie urodziła,gdyż niewiele mi przekazała swojej wiedzy niż np: takiego zyge który pewnie na zawsze zostanie w mej pamięci a znałem go raptem ze 3 lata może i krócej…

Poleć na:
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop

Na początku chciałbym przeprosić Wszystkich tych którzy tu bez powodzenia próbowali zaglądać przez ostatnie 15 dni.
Z powodów technicznych (kłopoty z domeną-adresem strony) strona była nieczynna, ale jak widać już wszystko działa i przez najmniej najbliższy rok tak pozostanie.
Jak wiecie wyjechałem z swojego „rodowitego” miasta za pracą i w poszukiwaniu „swojego miejsca na ziemi” w Polskę.
Najpierw trafiłem do miejscowości „gwiazda” a dokładnie do najdalej położonego miejsca na północ w Polsce (kto ciekaw niech sprawdzi gdzie to jest) ,ale ponieważ okazało się że pracodawca w pracy do której pojechałem posiada wielkie problemy z płaceniem na czas swoim pracownikom i wiele innych powodów zmusiło mnie na ponowną podróż w Polskę-widać ta miejscowość nie była mi pisana.
Obecnie znajduje się w dalszych okolicach Warszawy (jakieś 50km do stolicy) w dojść dziwnej wiosce gdzie nawet „pies z kulawą nogą tu nie zagląda,a ci kogo na to stać tu się budują stawiając sobie domki letniskowe.
Wioska ta bardzo mi przypomina szereg wiosek które zwiedziłem będąc dzieckiem na ucieczce z domu dziecka .
To właśnie na tego typach wioskach gdzieś na polach w sianie szukało się noclegów przed dalszą drogą ku celu.
Nie ukrywam że będąc tak blisko warszawy myślę by tam się kiedyś udać,ale tak szczerze to często będąc w stolicy jako dziecko o czym pisałem już nie raz to dobrze znałem tylko dworzec centralny i nie jestem pewny czy chcę go poznawać dziś jako dorosły osobnik z drugiej zaś strony ciekawi mnie bardzo jak dziś wygląda ów dworzec i czy nadal tam pełno bezdomnych i dewiantów seksualnych-ale jako dorosły pewnie żadnego nie spotkam.
Sama Warszawa kojarzy mi się też z pewną osobą.
Było to jak wszystko inne gdy byłem na ucieczce z domu dziecka i nie pamiętam już w jakich okolicznościach zostałem złapany przez milicje i dostarczony do izby dziecka w Warszawie.
Jak nakazywały przepisy musiał ktoś przyjechać po mój odbiór z placówki z której uciekłem (wtedy to chyba zostałem poproszony bym nie uciekał tak daleko bo domu dziecka nie stać na takie podróże po mnie).
Tego właśnie razu przyjechała po mnie jakaś wychowawczyni nie pamiętam jej imienia ani nawet kim była tak naprawdę ale gdy odebrała mnie już z ów izby dziecka (a była to moja pierwsza i jedyna izba dziecka z prawdziwego zdarzenia) pojechaliśmy do jakiegoś domu jakiejś kobiety-rodzina lub znajomej ów wychowawczyni.
Nie pamiętam zbyt wiele z tej wizyty ale pamiętam że ta właśnie kobieta była zdaniem dziecka jakim wtedy byłem bardzo dziwna (dziś powiedziałbym że nadopiekuńcza),w tej krótkiej parogodzinnej wizycie okazywała mi jako dziecku wielkie zainteresowanie do czego raczej nie byłem przyzwyczajony.
Po wizycie pamiętam że chciałem zapamiętać adres tej kobiety by na kolejnej ucieczce ją odwiedzić i ewentualnie zamieszkać u niej jeśli by pozwoliła a wtedy byłem pewny że tak.
W drodze do domu dziecka dowiedziałem się od wychowawczyni która mnie odwoziła że ów kobieta niedawno straciła swoje dziecko i stąd takie jej zainteresowanie każdym dzieckiem.
Choć do dziś pamiętam że mieszkała na ulicy ogrodowej lub czekoladowej (jakoś tak) to nigdy jej już nie widziałem ani też nie myślałem o odwiedzeniu jej na innych moich wycieczkach-ucieczkach lecz wizja przygarnięcia małego sneyka niczym psa ze schroniska przez jakąś kobietę-rodzinę pojawiała się bardzo często w głowie sneyka przez cały okres przebywania w placówkach.

Poleć na:
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop

Niedawno w radiu a dokładnie w wiadomościach usłyszałem informacje że „rodzice” dwójki chłopców (matka i jej konkubin) trafili do aresztu,
za znęcanie się psychiczne i fizyczne nad dziećmi.
Nie pamiętam ile mają ów dzieci lat,pamiętam natomiast że mówili że konkubent starszego chłopca wieszał za nogi.
Jak to już jest w polskim prawie i zapewne nie tylko w polskim nieodpowiedni „rodzice” trafili do aresztu (na góra 3 miesiące a wyjdą zapewne po 1),
gdy niby to ofiary ów „rodziców” trafiły do domu dziecka i sąd ma zadecydować na jak długo (pewnie do uzyskania pełnoletności).
Zawsze gdy słyszę o takich przypadkach zastanawiam się kto tu jest-był ofiarą a kto złamał prawo?
Osobiście nie mam wpływu na prawo ani też pomysłu co robić z dziećmi-ofiarami nieodpowiednich rodziców,jednak tego też dnia postanowiłem (choć to może i głupie),
w jakiś sposób rozreklamować swoją stronę.
Do niedawna na moją stronę czytelnicy trafiali głównie przez przypadek,szukając czegoś w sieci.
Dziś adres strony podaje wszędzie gdzie to jest możliwe.
Dlaczego?
Jaki mam w tym cel?
Nie wiem może to i głupie,ale pomyślałem sobie że przez pewien czas będę robił tak jak to jest,lub miało być gdzieś w świecie na paczkach z papierosami.
Nie wiem czy o tym słyszeliście ale ponoć drukowanie zdjęć chorych na raka płuc i innych organów miało odstraszyć dzieci i dorosłych od palenia poprzez
uświadomienie im skutków tego czynu.
Ja właśnie tak chce zrobić obecnie i tu ze swoją stroną.
Im więcej ludzi ją przeczyta tym więcej osób pozna ewentualne skutki swoich zachowań (jeśli takowe zachowania mają miejsce).
Nie wiem czy to w czymś pomoże ale liczę na to że choć jedna dorosła osoba znęcająca się nad dzieckiem w jakiś sposób przeczyta moją stronę i czytając
pomyśli o swoich dzieciach,o tym co robi jakie ów dziecko może mieć o nich zdanie w życiu dorosłym i wyciągnie z tego skutki,nauki
i przestanie nim nie będzie za późno.

Co o tym myślicie…?

Oczywiście nadal będę chronił swoją i innych prywatność i nie będę podawał żadnych prawdziwych nazw własnych ale możecie i Wy dołączyć się do tego projektu
przekazując ów link gdzie tylko się da im więcej osób ma świadomość istnienia tej strony tym więcej zna ewentualne skutki złego wychowania swoich dzieci,
a nie ma co się oszukiwać że pseudo „rodziców” w Polsce i na świecie nie brakuje-niestety :(

Poleć na:
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop

Zapewne wielu z czytających ów stronę a głównie Ci którzy trafiają tu przez przypadek i czytając zadają sobie pytanie: Dlaczego,w jakim celu on to pisze?
Zapewne już na to odpowiadałem podjąć kilka powodów.
Nadal jednak jednym z głównych powodów pozostaje znalezienie kogoś podobnego do Sneyka.
Tak,nie można zaprzeczyć faktowi że nim narodził się Sneyk w sieci,nim powstawały pierwsze próby opisania życia Sneyka było najpierw serwowanie po globalnej sieci w poszukiwaniu podobnej strony do tej.
Szukając strony,a raczej osoby która miała by podobne wspomnienia a raczej ich brak.
Osoby której by z jego opisu mógłbym powiedzieć że czytam o sobie a nie czytając czytam o kimś.
Opisu dorosłego człowieka którego by dzieciństwo nie kończyło by się szczęśliwym zakończeniem,który by tak jak Sneyk szukał odpowiedzi a znajdował pytania.
Nawet obecnie pierwsze co zrobiłem i robię nadal mając laptopa i dostęp do sieci to wpisałem hasło do wyszukiwarki internetowej licząc że pojawi się jakaś inna strona podobna.
Ostatnio tak właśnie szukając takiej strony-takiej osoby natrafiłem na wywiad Marty Fox ( link w czytelni).
Tak czytając ów wywiad, poznając punkt widzenia Marty na temat przemocy w rodzinie,w tym przypadku w rodzinie z pozoru normalnej,kochającej rodziny zacząłem się zastanawiać.
Tak pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy to jakie wspomnienia ma ów chyba Marcin jak bardzo jest podobny do mnie?
Czytając dalej dowiaduje się że ma żonę więc jest coś co nas różni,więc nie jego wspomnień poszukuje.
Nawet zakładając że niektórzy mają racje że gdzieś podświadomie nie cierpię ludzi i do każdego człowieka odczuwam wrogość i nienawiść to czy jest gdzieś inny podobny człowiek z podobnymi wspomnieniami a mimo tego ułożył sobie jakoś życie i dziś będąc dorosłym powie sam sobie patrząc w lustro że jestem szczęśliwy że kocham życie?
Po latach jedyny z kilku znanych mi ofiar opisanego tu zygi był pewien chłopiec z mojej grupy zyga mówił do niego często „fron Dupen sztajn”
dziś gdy podaje pytając o niego jego imię i nazwisko-(jedyne jakie pamiętam z domu dziecka) np. na Nasza Klasa nikt nie mówi że go zna że go spotkał choć byli w tym samym okresie co ja,lub też zaraz po tym gdy mnie wywieziono do ośrodka wychowawczego.
Tak się zastanawiam czy ów „fron Dupen.. ” czy żyje czy też po-prostu wybrał śmierć nim opuścił placówkę że nikt go nie pamięta.
Jak żyją inni pozostali których znałem oraz ci o których nigdy nie usłyszę ci przed moim pobytem w ów domu,Ci którzy też znali dobrze zyge-hmm ciekawe ile lat w sumie on tam pracował…
Ilu tak naprawdę znało zyge i ilu żyje jak żyją a ilu już nie myślą o życiu?
Potem jednak pomyślałem za tak naprawdę co mi to da nawet jak znajdę podobnego do siebie z podobnymi wspomnieniami to i tak los każdego gdzie indziej rzuca i inne mu stawia progi więc pewnie zawsze będą jakieś różnice.
Nie zmieni to jednak faktu że na pytanie dlaczego żyje sneyk odpowiedzi pewnie nigdy nie będzie,a pytanie często się w jego myśli pojawia.
Dlaczego żyje nie zabił się jako dziecko choć miał tysiąc powodów by to zrobić a żadnego by tego nie robić.
Co było jego motywacją do życia że nie wymiękł że się nie poddał?
Czysty strach przed śmiercią czy też sneyk miał inne powody ku temu by żyć….
Pewnie czytając ten post znajdą się osoby które zadają sobie pytanie co ma ma myśli sneyk pisząc „podobni do mnie” myślę by to tak w wielkim skrócie wytłumaczyć to powiem tak:
osoby podobne do sneyka to takie które dziś choć są dorosłe to nadal zadają sobie pytanie co to oznacza pojęcie „miłość”,czym że jest ta cała „bezinteresowna miłość” i nie myślę tu tylko o związku dwojga dorosłych ludzi ale o całokształt tego słowa.
Nie pytam jak na razie o różnice czym się różni miłość do psa od miłości do dziecka czy też do dorosłego partnera po za wiadomym wszystkim powiązaniami stosunków seksualnych,choć z drugiej strony słyszałem gdzieś że seks to jest tylko miły dodatek do miłości więc czemu seks z psem nie wchodź w grę gdy mówimy że kochamy psy?

ps: może ktoś posiada ebook-a książki Marty Fox o tytule „Coraz mniej milczenia”-chętnie bym ją przesłuchał…

Poleć na:
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop

Człowiek faktycznie działa nie racjonalnie w stosunku do przewidywanych zachowani w pewnych sytuacjach.
Wcześniej pisałem o swojej nowej pracy jak wygląda i że ponownie szukam pracy poprzez danie ogłoszenia gdzieś w sieci.
Dlaczego szukam nowej pracy chyba jest to oczywiste po przeczytaniu wcześniejszego postu.
Jednak ja zastanawiam się nad czymś…
Dokładnie w ostatni piątek dostałem telefon od człowieka który prowadzi piekarnie w Anglii i oferuje mi pracę w ów piekarni.
Ponieważ odmawiam dzwoni jeszcze ze 4 razy próbując wpłynąć na zmianę mojej decyzji.
Za każdym razem oferuje mi warunki nie do odrzucenia przez każdego innego człowieka w podobnej sytuacji jak moja.
Stała-legalna praca,chyba dobra plac- 250funtów tygodniowo na czysto,zakwaterowanie a w ostatnim telefonie nawet kupno biletu lotniczego.
Z opisanych przez telefon warunków pracy też nic do zarzucenia nie było.
Więc pewnie każdy inny na moim miejscu pewnie by się zgodził i przyjął ów ofertę,każdy lecz nie ja…
Właśnie dlaczego nie ja?
Co mną powodowało że zrezygnowałem z ów oferty?
Swojemu rozmówcy na pytanie dlaczego odmawiam mówiłem że się boje,że to Anglia obcy kraj,że nie znam języka itd…
Nie przekonało mnie zapewnienia że jeśli nie nadużywam alkoholu to na pewno mnie nie zwolni,że język nie potrzebny gdyż pracują u niego sami Polacy i oczywiście powiedział dlaczego tak nagle potrzebuje pracownika choć nie wyjaśnił a ja nie pytałem dlaczego tak nalegał na moją osobę choć jak mówił miał inne możliwości-może też odmówili.
Gdy ponownie zadzwonił by mnie namówić lub zrozumieć moją odmowę nie przekonało go że nie mogę ot tak wyjechać gdyż obecny pracodawca zalega mi pewną nie wysoką kwotę.
Na to usłyszałem że skoro jest nie wypłacalny to zaległości będą rosły a nie malały.
I ponowny raz padło pytanie dlaczego nie?
Dopiero gdy powiedziałem że nie potrafiłbym spojrzeć w lustro gdybym wyjechał ot tak nagle z dnia na dzień,gdyż obecnie w mojej obecnej pracy zostały tylko dwie osoby do pracy ja i pewien młody 20 letni chłopak i gdybym wyjechał to pewnie ów pracodawca musiałby zamknąć zakład pracy bo jedna osoba nie wiele tu zrobi a ta konkretna osoba pewnie nie zrobiłaby dosłownie nic.
I tutaj usłyszałem że mam racje to go przekonało lecz nie przekonało to mnie gdyż niby dlaczego ja martwię się o ów zakład pracy,o produkcje w firmie gdzie nie szanuje się pracownika,gdzie nie wypłaca się na czas poborów i w której widać tylko same negatywy pracując tutaj a nic pozytywnego.
Tak więc od tej rozmowy gdzie ów rozmówca zrozumiał czemu nie przyjmuje jego oferty minęły dwa dni to ja nadal się zastanawiam czemu tak naprawdę nie wyjechałem?
Czy ze strachu przed obcym krajem,czy z powodu braku pracownika w obecnej pracy czy też z innego nie znanego mi powodu?
Jak to wytłumaczyła by psychologia może brakiem asertywności i wolę zostać tam gdzie jest źle niż powiedzieć że uciekam do innego lepszego miejsca?
Fakt jest taki że faktycznie wiem że powinienem pożegnać się z tym miejscem a jak miałem okazje to odmówiłem z jakiegoś powodu i istnieje ryzyko że odmówię też przy kolejnej szansie czego wręcz się obawiam….

Poleć na:
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop

Po przyjeździe do Gwiazdy odrazu tego dnia przystąpiłem do pracy.
Pierwsze wrażenie jak najbardziej pozytywne.
W skład ekipy roboczej wraz zemną wchodzili 2 młode osoby w wieku do 22 lat,oraz syn szefa który był akurat na urlopie (został ponownie ojcem) który też był wiekowo młodszy odemnie.
Przez pierwszy okres pracy nie upominałem się o wypłatę liczba na to że pracodawca sam się do tego zmobilizuje a ja miałem własne oszczędności.
Szybko się okazało że pracodawca nie spieszy się z wypłacaniem zarobków i gdy prosiłem o fundusze dostawałem zawsze jakąś część swoich zarobków.
Po 2 miesiącach zarządałem swoich uczciwie zarobionych pieniędzy i przez 2 następne tygodnie walczyłem o nie by dostać to co mi się należało.
W tym samym czasie otrzymywałem inne oferty pracy z ów ogłoszenia lecz je odrzucałem z powodu pewnie takiego że nie miałem ochoty na kolejną przeprowadzkę a tutaj praca zapowiadała się nawet dobrze biorąc pod uwagę współpracowników.
W sezonie letnim pracowaliśmy minimalnie po 15 godzin na dobę a czasem nawet 18 godzin dziennie po 7 dni w tygodniu.
Szczerze to chyba wierzyłem w słowa szefa który mówił „ja zarabiam to i pracownicy zarabiają” i choć przez pierwszy miesiąc zarabiałem jak się okazało później tylko 300zł.tygodniowo a nie jak obiecano 400 to liczyłem na większe zarobki w sezonie.
Niestety w sezonie pracując 15-18godzin na dobę 7 dni w tygodniu w zaledwie 3 osoby nadal zarabiałem 400zł. Na tydzień więc tyle ile powinienem zarabiać po za sezonem letnim.
Okazało się też pracodawca ma ogólnie długi i jakby tego było mało to w żaden sposób nie było można wyczuć czy też zauważyć lub choć usłyszeć słowa wdzięczności np:dziękuję wam za naszą pracę a wzamian było można wysłuchać czasami absuldarnych skarg co do wykonanej pracy.
Dochodziło nawet do tego że pracodawcy mieli pretensje o to że w ciastkach „jagodzianka” jagody-nadzienie nie znajdują się centralnie po środku ciastka a z boku.
Wymagania te i tego podobne były tak bez sensu jak przepis uni europejskiej by ogórek czy też banan był odpowiednio prosty czy też miał odpowiednio wyliczony kont zagięcia.
Więc wymogi się pojawiały,ciągle skargi wnioski i zażalenia a o pensje trza było walczyć zawsze o każdą złotówkę i choć to moje osobiste odczucie to zawsze mam wrażenie że to pracodawca robi mi łaskę że mnie tu zatrudnił a nie na odwrót.
Sprawa tutejszej pracy stała się tak bardzo zła że każdy inny nowy pracownik stąd szybko ucieka a obecnie nawet syn pracodawców który był tu chyba jedynym kompetentnym pracownikiem też się zwolnił i wyprowadza się z tego domu gdyż nie stać go na utrzymanie swojej rodziny-żona 2 dzieci oraz ma dosyć dziwnych pretensji i skarg swoich rodziców.
Śmiało można by było powiedzieć że jeśli istnieje legalne niewolnistwo to właśnie wygląda one tak jak praca w „gwiazda”
Osobiście już zaczęłem szukać nowej pracy i choć nie mogę ot tak poprostu się zwolnić ze względu na zamieszkanie to jak tylko dostanę jakąś ofertę to niemal odrazu ją przyjmuje i wyjeżdżam do nowej mam nadzieję normalnej pracy.
Dodam jeszcze że w okresie letnim jeden z tu obecnych pracowników dosłownie padł z wyczerpania i nie odbyło się bez pogotowia ratunkowego.
Po zmianie tej pracy podam nazwę ów piekarni i jej miejscowość by ostrzec każdego kto by szukał pracy przez internet by tu nie przyjeżdżali jeśl nie chcą tego żałować jednak to co tu pisze to jest TYLKO MOJE ZDANIE I MOJA OPINIA na temat ów pracy
Każdy ma wybór i może się przekonać o prawdziwości ów słów.
Pamiętacie moją grę słowną o nazwie „Cieszę się”?
Tak bez wątpienia i tutaj można w to zagrać i stwierdzić chociażby że „cieszę się że dzięki systematycznej niewypłacalności pracodawcy udało mi się kupić-zaoszczędzić na laptopa którego zapewne wiecie że zawsze chciałem posiadać”-tak zawsze można znaleść coś dobrego wszędzie tylko czasem pada pytanie czy warto było?

Poleć na:
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop

Po opisanym incydencie w poprzedniej mojej pracy który spowodował że zwolniłem się z ów pracy,szukając innej pracy za radą znajomego dałem ogłoszenie o poszukiwaniu pracy na pewnej stronie www.
Po około 2 tygodni oczekiwania zadzwonił do mnie mój obecny pracodawca oferując zatrudnienie wraz z zakwaterowaniem w miejscowości Gwiazda.
W rozmowie telefonicznej uzgadniając warunki zatrudnienia dowiedziałem się że w sezonie letnim będę pracował po 12 godzin 7 dni w tygodniu a po wakacjach znacznie mniej.
W kwestii zarobków zostałem poinformowany że gwarantowana płaca to 400zł.tygodniowo a w sezonie więcej i tu cytuje słowa ów pracodawcy „jestem taki że gdy ja zarabiam to i pracownicy zarabiają”.
Co zaś się tyczy zakwaterowania które było głównym warunkiem do podjęcia pracy prze zemnie zaoferowano mi zakwaterowanie w „wozie Drzymały”-taki ala długi camping.
To tyle było teorii na temat mojej nowej pracy.
Z braku innych zgłoszeń oraz stwierdzeniu że takie warunki jakie mi zaoferowano nie są najgorsze przyjąłem ofertę i wyjechałem do pracy,choć wiedziałem że to raczej nie jest choć średnio dobra oferta.

Poleć na:
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop

Długo nic nie pisałem ale to z powodów obecnej pracy.
Jak już pisałem wkońcu wyjechałem z miasta którego bardzo nie lubiłem oraz wktórym zaczęło się to czego tak bardzo nie lubię więc życie sneyka.
Niestety zmiana miejsca zamieszkania nie wiele może zmienić w życiu sneyka gdyż to co chciało by się zostawić,przed czym uciec znajduje się w sneyku i gdzie on tam wszystko pozostałe.
Jak wiecie w czerwcu wyjechałem za pracą do innego miasta a raczej turystycznej wioski.
Jak zwykle nie będę zdradzał nazw miejscowości w których Sneyk przebywał lub przebywa dlatego też nazwę tą miejscowość „Gwiazda”,dlaczego Gwiazda?-od nazwy jednej z naturalnych atrakcji turystycznej w tej miejscowości.
Jak bym oceniał nowe miejsce zamieszkania?
Hmm myślę że tak jak każde inne.
Miejsce te jest bardzo podobne do miejscowości w której znajdował się mój pierwszy ośrodek wychowawczy tak jak i tam z tego co pamiętam jest tu jedna wielka promenada dla turystów i parę posiadłości prywatnych,a reszta to same domy wczasowe.
W okresie letnim można by powiedzieć gdyby nie znaczna ilość godzin spędzonych w pracy że jestem w pracy na wakacjach jak to już ktoś tak ocenił tu swój byt (i długo nie popracował).
Choć nie wiem dokładnie z jakiego to powodu czy z powodu wyjazdu z miasta w którym zaczęło się moje życie czy też z powodu wielu godzin pracy w sezonie letnim ale od wyjazdu z rodzinnego miasta znacznie mniej myślę o przeszłości żądając sobie pytanie bez odpowiedzi-DLACZEGO?
Wiem że wcześniej czy później te pytanie powróci ale póki co staram się o tym nie myśleć.
No to chyba tyle jeśli chodzi o moje nowe miejsce zamieszkania i postaram się pisać częściej tak jak wcześniej jeśli będzie co pisać oczywiście.

Poleć na:
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop

Doskonały sposób na darmową i bezpieczną podróżą koleją pociągami zielonymi polegał na bardzo prostej zasadzie a mianowicie na tym by w przedziałach pasażerskich schować się pod siedzenia.
Tak wiem pewnie to czytając ktoś pomyśli za pod siedzeniami są grzejniki a po za tym jak tam można się wcisnąć.
Przypominam że podróż taka jest skuteczna dla dziecka więc osoby małego wzrostu i najlepiej szczupłej :)
A co do grzejników to i owszem są pod siedzeniami ale zawsze tylko po jednej stronie a po drugiej nie ma dosłownie nic.
Jedyną wadą takiej podróży było to że schowanie się pod ów siedzenia było mało bezpieczne gdy siedzieli w ów przedziale pasażerowie i w taki to właśnie sposób zaczęłem jeździć tylko pociągami dalekobieżnymi od stacji początkowej do stacji końcowej by móc bezpiecznie wejść i wyjść z pod siedzeń nie zostałab zauważonym przez nikogo.
Tak też by przejechać np. sto kilometrów z jakiejś miejscowości wojewódzkiej do innej miejscowości w tym samym województwie jechałem czasem na drugi koniec polski by wrócić innym pociągiem w taki właśnie sposób a główną stacją przesiadki stała się właśnie warszawa centralna.

Poleć na:
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop
© 2010 Piekło Dzieciństwa Suffusion theme by Sayontan Sinha