Ankiety

Myślę że opisy na tej stronie to:

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

1.Kontakt

Gadu-Gadu: 4028876
_______________________
E-mail: sneyk@pieklo-dziecinstwa.pl

Sneyk

Mogę być każdym! Mogę być Twoim bratem, sąsiadem,kolegą z klasy. Mogę żyć wszędzie! W sąsiednim domu lub na drugim końcu świata. W Twoim mieście lub w obcym kraju. Nierozpoznawalny: Sneyk- człowiek bez twarzy. A że Bóg mnie stworzył a Diabeł opętał, do śmierci będę święty i na wieki przeklęty. Oto jestem Ja- Sneyk Nie jestem Każdy i nie nazywam się Wszyscy...

Ktoś zapytał Sneyka:, po co wystawiłeś tą ankietę na blogu z pytaniami czy to prawda, mit czy bajka?
Sneyk postanowił także i tu odpowiedzieć na te pytanie gdyby ktoś jeszcze się nad tym zastanawiał…
Głównym tego powodem była niewątpliwie ciekawość Sneyka.
Odkąd narodził się w sieci Sneyk, tak też od tejże samej chwili zastanawia się nad pytaniem ile osób w to uwierzy czy też po prostu wierzy?
Ci czytelnicy, co powracają na stronę piekła dzieciństwa by śledzić dalsze losy Sneyka ewentualnie kolejne wspomnienia z „beztroskiego dzieciństwa” pewnie mają swoje zdanie na pytanie czy to prawda-Sneyk jest tego ciekaw.
Czemu?
Hmm odkąd jest prowadzony blog\ strona często było pisane pytanie do autora Czy to prawda?
Wiele razy „padły” słowa: to nieprawdopodobne, to nie możliwe by było prawdziwe, trudno w to uwierzyć by coś takiego miało miejsce, jak do tego mogło dojść i tak dalej…
Stąd pomysł na ankietę z pytaniem do czytelników-Czy to prawda?
Oczywiście Sneyk zna odpowiedź, bez wątpienia znają ów odpowiedź ludzie, o których Sneyk wspomina opisując swoje życie, ale….
Hmm zacytuje t fragment biblii: „Nie Ci błogosławieni, co widzieli i uwierzyli, lecz Ci, co nie widzieli a uwierzyli” -czy jakoś tak:)
Bez wątpienia osoby w jakimś stopniu dotknięte opisanymi wspomnieniami Sneyka są wstanie uwierzyć, że to prawda gdyż sami tego doznali, ale co z tymi, co tylko o przemocy nad dziećmi słyszeli np. z mediów?

Dziecko według dorosłych posiada szczególny dar do „wyolbrzymiania” swoich opowieści, zarzuca się niejednokrotnie jemu bujną wyobraźnie czy też po prostu kłamstwo.
Tak się zastanawiam skoro dziecko mówi komuś, komu ufa, że dzieje się mu krzywda a ten ktoś nie traktuje tego poważnie, w końcu to tylko dziecko, a potem, po latach to samo dziecko ponownie powtarza swoją historię i nadal budzi to wątpliwości oraz pytania typu: czy oby to prawda?
To jak możemy powstrzymać przemoc nad dziećmi skoro tak trudno uwierzyć nam w jej istnienie?

By uwierzyć musimy mieć dowód, a ile z grooma procentu dzieci jest pokazywane, jako żywy dowód przemocy?
-Moim zdaniem minimalny procent z całości a pozostali to, co kłamią, gdy mówią o tym po latach milczenia?
Ta sama osoba napisała, że nie traktowałaby człowieka, jako człowieka gdyby okazało się, że strona typu piekło dzieciństwa jest wymysłem autora dla osiągnięcia korzyści…

Nie wiem może tylko moja strona jest aż tak dziwna, że nie przynosi żadnych korzyści po za pogardliwymi spojrzeniami ludzi przypadkowo poznających Sneyka w realu, zwalniania z pracy, bo pracodawca poznał przeszłość pracownika a jeśli nawet ktoś mimo wiedzy zachowuje się normalnie to i tak jak u Sneyka włącza się coś w rodzaju krępacji czy wstydu, bo on wie…. Komu powie?, Jak się zachowa? Co myśli? Jak ocenia? A jak nadal zachowuje się tak jak przed wiedzą to, dlaczego?
Dlaczego milczy, nie komentuje nie pyta skoro wie to, po co mu ta wiedza no i jak się dowiedział?
Nie wiem Sneyk myśli, że to marne korzyści płynące z prowadzenia strony opisywania bujnej wyobraźni..
Tak czy owak ankieta jest i zapewne będzie tu tak długo jak długo będzie istniała strona www.pieklo-dziecinstwa.pl i prosiłbym Tych, co choć raz przeczytali zawartość ów strony o oddawanie głosu według własnego zdania i własnych myśli-ankieta jest naprawdę anonimowa i nawet Sneyk, jako administrator strony nie mam możliwości sprawdzenia, kto i jak głosował (a bynajmniej nie umiem tego sprawdzić)

Jak pisałem z niewyjaśnionych do dziś powodów mój były pracodawca zmienił swoje podejście do mnie jako do pracownika niemal że drastycznie w ciągu jednej chwili,jednego dnia prowokując tym do tego by Sneyk sam się zwolnił a nie został zwolniony.
Sneyk wytrzymał tak około 2 tygodnie licząc na ponowne zmiany,niestety się przeliczył i postanowił się zwolnić.
Gdy jednego dnia Sneyk mówi ustnie ów pracodawcy że się zwalnia nie podając terminu ani nie dając tego na piśmie jak wymagają tego przepisy kodeksu pracy,Tak drugiego dnia rano Sneyk odbiera telefon od niedalekiej,konkurencyjnej a zarazem sztucznie zaprzyjaźnionej piekarni propozycję pracy.
Trochę to Sneyka zdziwiło gdyż dzwoniący pracodawca znał moje imię oraz miał do mnie numer telefonu a ja nigdy go nie podawałem.
W trakcie rozmowy okazało się że moja była już pracodawczyni przyspieszając moje zwolnienie zaproponowała mnie konkurencji twierdząc ponoć że już nie pracuje u niej i szukam pracy.
Oczywiście przyjąłem ofertę konkurencji gdyż był blisko i nie musiałem wlec się z bagażami ponownie przez Polskę.
Od chwili zwolnienia dochodzą mnie słuchy jak to mój były pracodawca dzwoni do obecnego i zaprzeczając swoim pierwotnym słowom jaki to jestem dobrym pracownikiem mówi różne bezpodstawne rzeczy typu że obecny pracodawca musi uważać gdyż Sneyk wszystko nagrywa i tego typu oskarżenia mające chyba na celu zwolnienia Sneyka.
Wczoraj obecny pracodawca oświadcza mi że zmiana zachowania byłej pracodawczyni wynikała z tego że Sneyk „obsmarował” ją na jakiejś stronie internetowej- hmm chyba chodzi o tą stronę.
Tak więc potwierdzają się moje przypuszczenia że zmiana zachowania wynikała z jakimś cudem poznania Sneyka i powiązania go ze mną co raczej nie byłoby trudne.
Jak mogła poznać stronę?
Myślę że to nie jest wielki problem, podaje adres zawsze gdy się zwalniam a ewentualnie pisze o miejscu pobytu więc wystarczy zadzwonić do innego byłego pracodawcy i zapewne adres zostanie powiedziany, lub też wpisać w Google swoją firmę a tez jak coś o niej pisze to się pewnie pojawi.

Jednak Sneyk zastanawia się ponownie co zmienia tak ludzi w realu po poznaniu ów strony?
Czy zmiana jest powodowana strachem czy też nie akceptacją?

Bez znaczenia na powód dziś bardziej ciekawi mnie czemu szanowna pani A…na moja była pracodawczyni mimo tego że się pozbyła Sneyka z swojego zakładu to teraz stara się by spowodować jego odejście z zakładu pracy do którego go polecała?
Czy to z powodu że musiała zapłacić Sneykowi wszystko co mu się należało nawet chyba jako jedynemu ze znanych mi tu pracowników ekwiwalent za urlop?

Zabawne jest to że jak się dowiedział Sneyk nawet dzielnicowemu który obejmuje rejon Świerzno (gdzie Sneyk mieszkał) ów pracodawczyni powiedziała nie w formie oskarżenia ale w formie informatycznej że Sneyk Ją nagrywa co oczywiście jest a raczej było wymysłem ów kobiety z którego Sneyk nie wyprowadzał z błędu bo po co…

Tak czy owak pracuje u konkurencji jak długo nie wiem, przestałem już wierzyć pracodawcom w ich zapewnienia że to długoterminowa praca, gdyż jak to pokazało życie zdania zmieniają się wciągu jednego dnia.
No to tyle jeśli by chodziło o moją kolejną pracę (napisałbym tu: po za domem,ale jak by to rozumieć? co oznacza po za domem w przypadku Sneyka?)

Podsumowując ostatnie 2 tygodnie pracy w tamtej piekarni porównam to do odczuć więźnia co spędził w zakładzie karnym minimalnie 10 lat:
„Przyzwyczaił się ale cieszy się że odchodzi”- Myślę że tak samo czuł się Sneyk odchodząc…..

Jest właśnie 2:27 w nocy i właśnie wróciłem z pracy w której pracuje jeszcze do soboty.
Jestem baaardzo zdenerwowany zajściem jakie miało miejsce zaledwie godzinę temu.
O tuż pamiętacie post w którym pisałem o tym że powiedziałem pracodawcy że byłem w domu dziecka?
W tym poście pisałem że zaraz po tym huczał o tym cały zakład i że pewna kobieta co tu pracuje powiedziała do mnie bym wracał do domu dziecka gdzie moje miejsce.

Trochę o tej kobiecie…
Gdy tu się zatrudniłem ów kobieta sama chodziła i (sam nie wiem ale odbierałem to jak by się tym chwaliła) wszystkim chyba pracownikom mówiła że jedzie na sprawę sądową jako świadek, gdyż (nie wiem dokładnie, nie wnikałem w to) jakieś dziecko lub jej dziecko a ma ich 5 synów (i wychowuje je sama) było molestowane na jakieś świetlicy przez kogoś kto pochodzi ponoć z mojego rodzinnego miasta.

Ta kobieta jak pisałem posiada zapewne jakieś zaburzenia osobowości-ale lekarzem nie jestem więc nie oceniam.
no ale wróćmy do dzisiaj….

Dziś w pracy miałem naprawdę dobre samopoczucie (a może tylko udawałem że takie mam), chyba nic mnie nie denerwowało choć w sumie to mało już mnie interesowała jakość i czas produkcji jaką mieliśmy zrobić.
Robiłem swoje nie interesując się niczym innym.
I tak było do rana nawet pracodawca który odkąd tu pracuje zwykle spał w nocy a dziś z jakiś powodów całą noc był na zakładzie pracy powiedziała że odkąd mnie zna nie widziała mnie w takim dobrym nastroju.
No ale do rzeczy…
Prawie przed końcem pracy ów kobieta podchodzi do stanowiska przy którym pracuje, patrzy się na mnie przez chwile po czym ni stąd ni z ową mówi: Sneyk,ty mój synek mówił mi że na ławce robiłeś z telefonu jakieś zdjęcia dziewczynką,to prawda?

Myślałem że szlak mnie trafi za chwile słysząc ów słowa…
Ławka o której mowa mieści się w samym środku wioski w której pracuje a dosłownie za plecami jest posterunek Policji.
Dodam jeszcze że w tej wiosce jest szkoła,dokładnie nie wiem gdzie ale gdzieś na uboczu, bo nigdy tam nie trafiłem a specjalnie nie szedłem.
Zacząłem się na nią wydzierać gdy dodała że ów dziewczynki poszły na skargę z tym że robiłem im zdjęcia do rodziców.
Mówiłem a raczej krzyczałem że skoro tak to ja tu jestem do soboty i zapraszam ów rodziców i dziewczynki nawet z Policją.
No i oczywiście zaraz pojawiła się szefowa, gdy zapytany o co chodzi powiedziałem że ta suk… oskarżyła mnie o pedofilię.
Usłyszałem na to że nie życzy sobie bym tak nazywał ów kobietę i że jak ktoś mówi że robię zdjęcia obcym dziewczynkom to nie oznacza że to pedofilia, a skoro Ja tak uważam to pozdrawiam pana (to zapewne miało oznaczać że jestem głupi o czym wiem)
Potem po krótkim czasie gdy ja nadal byłem mocno zdenerwowany szefowa stwierdziła skoro to tak mnie ruszyło (może to nie dokładnie jej słowa ale efekt ten sam)
to idąc tym tropem warto się zastanowić, w końcu jak powiedziała dokładnie: uderz w stół a nożyce się odezwą
Na tej ławce chyba już od końca marca siedzę i pije sobie piwo myśląc o rożnych sprawach na świeżym powietrzu, nigdy jednak wcześniej nie było nawet żadnych aluzji o tym że tam siedzę czy też po co tam sobie siedzę niemal że codziennie. Dzieci tam jedynie przechodzą jeśli w ogóle są, sporadycznie siedzą też na ławkach wraz z swoimi opiekunami.
Może ktoś mi tutaj potrafi wyjaśnić te zdarzenie i to w tym okresie gdy właśnie się zwalniam oraz w okresie gdy z nieznanych mi powodów pracodawca zmienia swój stosunek drastycznie w stosunku do Sneyka przez około ostatnie 2 tygodnie?
Czy to możliwe że nim podałem jej adres strony to już go znała i stąd ów zmiany?
Czy to możliwe że wszystko było celowym pozbyciem się Sneyka z pracy ale to tak by sam odszedł a nie został zwolniony?
Czy to wszystko włącznie z tymi dzisiejszymi słowami ów kobiety i pracodawcy to tylko gra w której Sneyk przegrał??
Czy tak już zawsze będzie????

Pisałem już o mojej nowej-kolejnej pracy.
Pisałem wtedy, że tak napisze bardzo optymistycznie, mając nadzieję, że Sneyk zostanie tutaj dłuższy czas i nie będzie musiał ponownie szukać pracy i ponownie zaczynać wszystko od początku-myliłem się?…
Pracuje tutaj od około 5 miesięcy od tamtej pory przewinęło się przez ów firmę sporo osób, a zatrudnienie mnie oraz wszystkich pozostałych zaczęło się od tego, iż cała wcześniejsza załoga zostawiła ów pracodawcę w dosłownie jednej chwili bez uprzedzenia, czego nie pochwalam, jako pracownik.
No, ale do rzeczy?
Jak wiecie pracuje w piekarni i zawsze mówię o sobie, że jestem pomocnikiem piekarza, nigdy nie nazwałem siebie piekarzem, a jako swoje umiejętności podaje, że na stanowisko stołowy, co oznacza w tym zawodzie, że do formowania pieczywa.
W tej firmie okazało się szybko, że zatrudnieni fachowcy, często z papierami po szkole mają mniejsze doświadczenie niż Sneyk zdobyte poprzez lata pracy w tym zawodzie.
Tak czy owak, gdy pracownicy zmieniali się bardzo często z różnych powodów (czasem z powodu bardzo niskiej stawki za wysokie ilości godzin, czasem z powodu Sneyka lub innych powodów..) To Sneyk tu zostawał, choć miał inne oferty.
Z czasem na obowiązki, Sneyka padło coś w rodzaju obowiązkiem organizacyjnym i zacząłem na życzenie pracodawcy ustawiać produkcję to znaczy mówić, co kiedy i ile robimy gdyż obecni pracownicy nie mogli się w tym połapać.
Dodatkowo też na polecenie pilnowałem by nie szło więcej półproduktów do wyroby niż jest to konieczne- wiadomo każdy pracodawca chce zrobić dużo tanim kosztem by więcej na tym zarobić.
Za każdym razem, gdy odchodził jakiś pracownik to Sneyk słyszał od pracodawcy, że odchodząc ów pracownik mówił, że odchodzi przez Sneyka, że albo Sneyk zostanie zwolniony albo on odchodzi i odchodzili, nie podawano innych powodów odejścia, jakie mówiło się w pracy między nami pracownikami np. za dużo pracy a za mało płacy?
Do czego zmierzam?
Tak, więc pracując w ten sposób i wykonując polecenia pracodawcy najlepiej jak potrafił Sneyk myślał a raczej to wszystko robił z jednego prostego powodu- nie miał ochoty na kolejne przeprowadzki, myślał, że tu zostanie jakiś czas mimo licznych wad płacowych i organizacyjnych chciał tu zostać i pracować najmniej do następnego lata.
Zaczął się sezon a co za tym idzie w takim zakładzie pracy zwiększa się produkcja i to dosyć znacznie.
Oczywiście o nowych przyjęciach nie ma mowy, bo, po co przecież damy sobie radę, zaczniemy trochę wcześniej oczywiście nie za wcześnie no, bo dlaczego (za godziny trza zapłacić) i zrobimy wszystko jak trza na czas.
Ostatnie dwa tygodnie pracy tutaj zmieniło niemal, że całe moje podejście i plany, co do tego miejsca?.
Jeśli jakiś piekarz po szkole zapomniał dać jakiegoś ważnego półproduktu do produkcji to, Sneyk usłyszał, że to jego wina, bo przecież wiedział, że to musi być dodane, ale nie powiedział, nie ważne, że nikt go o to nie pytał a Sneyk jasnowidzem nie jest.
Opóźnienie w produkcji wynikające z powodu znacznie większego zamówienia mając najmniej 1 osobę mniej do tego wykonania i bardzo ograniczony czas na to, to wina Sneyka, bo celowo opóźnia produkcję?.
Ale to nic zawsze trza na kogoś zgonić coś, co nam się nie podoba a Sneyk jest na to najlepszym kandydatem?
Najgorsze jednak jest to, że pracując tutaj wiele razy, Sneyk był pytany przez różnych zmieniających się pracowników, po co ty tak się tu starasz i co z tego masz?
W odpowiedzi zawsze mówiłem, że sfatykswakcję wykonania dobrze pracy i że nie biorę pieniędzy za darmo.
Wczoraj wieczorem zostałem poproszony przez pracodawcę do biura na rozmowę, podczas której usłyszałem, że moja obecność w tej firmie jest powodowana tym, iż jestem tu po to by spowodować zamknięcie firmy.
Umyślnie robię wszystko by cytuje: puścić pracodawcę z torbami.
Po za tym nie podoba się pracodawcy, że często krzyczę nawet, gdy (słysząc wyżej wymienione oskarżenie) teraz rozmawiam z ów pracodawcą.
Pracodawca stwierdził, że się mnie boi.
Hmm zapytałem to, co zwalnia mnie Pani? (Pracodawcą jest kobieta)
W odpowiedzi usłyszałem, że nie, nie chce bym odszedł, ale bym to sobie przemyślał.
Ludzie czy ktoś z was to rozumie???????
Skoro ktoś specjalnie szkodzi firmie to się go zwalnia inaczej szkodzi się samemu sobie.
Jeśli jednak ktoś wykonuje dobrze swoją pracę to (jak myśli Sneyk) się go za to chwali i motywuje jakimś sposobem do dalszej pracy a nie oskarża się go o celowy sabotaż na szkodę pracodawcy.
W tej rozmowie ów pracodawca powiedział tez, że sprawdziła Sneyka dzwoniąc do innych pracodawców (nawet wymieniła cyfrę 8 ) i dowiedziała się na mój temat rzeczy mówiące, że chcę by ów firma zbankrutowała.
Poprosiłem o jakieś dowody tego oskarżenia.
W odpowiedzi usłyszałem, że dowodem jest ostatnie opóźnienie produkcji oraz że tak jej ktoś powiedział. Kilku z moich byłych pracodawców znają mnie oraz Sneyka i gdyby zadzwonił obecny pracodawca w mojej sprawie to zapewne pierwsza informacja na mój temat była by to podanie adresu tej strony.
No i te moje krzyki, czy nie potrafię normalnie rozmawiać?
Kiedyś już o ty pisałem, że nie kontroluje tego, wydaje mi się, że mówię a inni odbierają to, jako krzyk, ale nie zamierzałem tego wyjaśniać no, bo niby jak?
W końcowym rezultacie już bardzo zdenerwowany powiedziałem Pracodawcy, że jeśli szuka na mój temat informacji to znajdzie je tutaj i napisałem jej adres mojej strony na kartce, mówiąc przy tym, że dopiero po zapoznaniu się z ta strona będzie się mnie bała i nie rozumiała oraz zapewne nie będzie mogła zaakceptować.
Wtedy też niech po prostu powie bym się zwolnił, co uczynię.
Potem przemyślałem sobie, co zrobiłem i uświadomiłem sobie fakt, że na początku mojej pracy powiedziałem pracodawcy, że byłem w domu dziecka, o czym już pisałem i zaraz po tym mówił już cały zakład pracy, tak, więc nie mogę czekać aż ów pracodawca dostanie się do Internetu, (którego chwilowo nie posiada) i musze jak najszybciej opuścić to miejsce, o czym powiedziałem to ów pracodawcy w trakcie pisania tego postu, gdy zostałem wezwany by wysłuchać kolejnych bezzasadnych oskarżeń.
Tak, więc Sneyk się pakuje i szukając nowej pracy szykuje się do wyjazdu- niestety :(

Pisałem już o pracy dyplomowej na temat Sneyka, dostępnej na Starym forum.
Wracam do tego tematu gdyż odkąd jestem w jej posiadaniu zastanawia mnie jeden fakt?.
Tak więc jak już pisałem od chwili gdy dostałem ów pracę czytałem ją, a potem słuchałem kilkakrotnie czasem raz za razem.
Dokładnie mówiąc czytałem/słuchałem fragment który tyczy się Sneyka-do dnia dzisiejszego.
Tak się zastanawiam czy w ten sposób Sneyk sam sobie podświadomie zadaje tortury psychiczne słuchając o sobie swojej historii, czy też w ten sposób chce przejść do tego jak do czegoś normalnego?
Jak pisałem już ów streszczenie pewnego okresu życia Sneyka napisanego przez kogoś innego powoduje u Sneyka dziwne odczucia, które raczej nie należą do przyjemnych.
Słuchając ów fragmentu po raz kolejny Sneyk zastanawia się czemu to robi?.
Choć nie jest to miłe to jednak Sneyk słucha tego po parę razy dziennie- codziennie, przed snem niczym bajkę na dobranoc, jak wstanie- na powitanie dnia i w trakcie dnia nim pójdzie do pracy parę razy to posłucha.
Jaki jest cel tego ciągłego słuchania o sobie??
Czy to celowe zadawanie sobie bólu czy też pruba pogodzenia się ze przeszłością po przez przyzwyczajenie się do niej??
Ponoć zadając sobie jakiś konkretny ból fizyczny przez dłuższy okres czasu w końcu przestaje się go odczuwać i traktuje się go jako coś normalnego, ale czy oby na pewno jest wtedy ów ból czymś normalnym??
Fragment o którym tu pisze można posłuchać w dziele Audio Blog pod tytułem Praca Dyplomowa-Fragment o Sneyku.
Przypominam iż całość jest autorstwa :
Kinga Michalkiewicz
Obrona pracy dyplomowej: 14.06.2010 r.

I że kopiowanie jest zabronione:)
Całość pracy dostępna na forum www.dziecinstwo.fora24.net

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Zapewne pamiętacie wpis na temat „nauki życia w rodzinie” gdzie pisałem o odpowiedzi na pewne pytania w celu naukowym, by pomóc komuś w napisaniu pracy dyplomowej (czy czegoś takiego)
Ta osoba obiecała mi wtedy że po zakończeniu pisania wyśle mi ją, jak pisałem zgodziłem się pomóc.
Niedawno osoba ta dotrzymała swej obietnicy (w co osobiście już zwątpiłem) i wysłała mi ów pracę zgadzając się na moją prośbę by ją tu opublikować.
Ponieważ nie jestem wstanie opublikować ów pracy tutaj na stronie nie zmieniając jej treści i wyglądu pracę tą dodaje na chyba już „umarłym” forum :www.dziecinstwo.fora24.net a dokładnie w tym miejscu:
Praca Dyplomowa

Co do samej pracy…….
Pierwotnie nie zamierzałem jej tu nawet komentować, ale gdy zapoznałem się kilkakrotnie z częścią poświęconą „przypadkowi” jakim był/jest Sneyk napiszę tylko to, że jest wielka różnica między tym co pisze Sneyk a tym jak pisze to ktoś inny w oparciu o wiedzę na temat Sneyka.
Wyjaśnię….
Czytając słowa Sneyka mogę porównać to do czytania np. programu telewizyjnego i głównie czytam czasem stare wpisy bez żadnych odczuć a gdy czytałem ów pracę- część o Sneyku kilkakrotnie czasem raz za razem to za każdym razem miałem że tak powiem „głupie odczucia” choć nie pisze tam nic czego by Sneyk już wcześniej nie napisał, więc nic czego by nie wiedział.

Pracę tą autorka pozwoliła opublikować lecz ja tylko przypomną iż duplikowanie takich prac i podpisywanie się pod nimi jest nielegalne więc jeśli ktoś musi może brać z niej przykład ale nie kopiować :)

Jak Sneyk pisał już wcześniej, że na pewno napisze jak zakończyła się sprawa z jego byłymi pracodawcami z firmy Jakarta, więc dotrzymuje słowa i pisze….
Dzisiaj doszło do spotkania z ów właścicielami tej firmy, którzy specjalnie w tym celu udali się do Sneyka jadąc prawie 700km w jedną stronę by sprawę załatwić.
Sneyk nie chciał nikomu stwarzać kłopotów, jednak nie mógł pogodzić się z tym że ktoś go oszukał.
By nie stwarzać kłopotów ów pracodawcą (większych niż już to uczynił) zgodził się na polubowne załatwienie sprawy.
W rezultacie czego firma Jakarta wypłaciła Sneykowi zaległe pobory oraz wystawiła umowę o dzieło, wprawdzie nie jest to umowa o pracę jaką mu obiecano ale nie o umowę tu chodziło a raczej o wynagrodzenie.
Co do wynagrodzenia, oddali wszystko co nie chcieli oddać wraz z procentami za zwłokę oraz odszkodowanie za całokształt (około 40% więcej niż zalegali) kwotę tą sami zaproponowali, gdy ja w rozmowie chciałem tylko to co mi się należało.
Tak można by powiedzieć że dzięki interwencji Okręgowej Izby Pracy w Warszawie Sneyk wygrał.
Ciekawe jednak czemu nie czuje się zwycięzcą i wcale nie jest z tego dumny?
Czemu wcale nie jest dumny ze swojego postępowania i ma wrażenie że źle zrobił prosząc OiP o pomoc?
Z drugiej strony zastanawiam się czy coś się zmieni w ów firmie Jakarta, czy pracodawca w obawie przed zatrudnieniem innego „Sneyka” zmieni swoje postępowanie do pracowników czy też „spłynie to po nim jak deszcz po parasole” i zapomni o Sneyku i całych kłopotach jakie uczynił a wynikły one z postępowania pracodawcy?
Co w tym wszystkim było miłe?
Myślę że pierwsze słowa jakie wypowiedział jeden z założycie firmy jakarta dzwoniąc do mnie by uzgodnić warunki załatwienia sprawy polubownie.
Słowa te brzmiały : „No dotrzymał Pan obietnicy, narobił Pan nam kłopotów”, czemu miłe?
Myślę że dlatego że Sneyk udowodnił komuś kto myślał że jest panem i że może wszystko, udowodnił takiej osobie że się po prostu mylił.
Że nie warto oceniać człowieka po jego wyglądzie czy też dziwnym zachowaniu, bo nigdy nie wiadomo z kim się rozmawia.
Przykre jest to że całe zajście miało w ogóle miejsce, że są tacy ludzie jak ów pracodawcy i tacy jak sam Sneyk….

Wsza
Cicho sza, na talerzu leży Wsza.
Kto pierwszy powie, ten będzie miał ją w głowie.
Kto pierwszy krzyknie, ten ją łyknie. :)

(wierszyk ten często był mówiony w pokoju w bidulu po ciszy nocnej, gdy ktoś chciał już spać a ktoś inny wciąż o czymś gadał- czasem skutkowało)

Niektórzy z czytelników strony zastanawiają się z jakiś znanych sobie powodów co się dzieje ze Sneykiem?
Postanowiłem też z tego powodu opisać tak w skrócie co robi Sneyk obecnie i co się z nim dzieje.
Chciałbym napisać że obecne poczynania Sneyka nie mają nic wspólnego z jego przeszłością, ale czy tak jest naprawdę?
Czy w życiu Sneyka jest jakaś chwila na jaką nie ma wpływ jego przeszłość?- Ja tego nie potrafię stwierdzić a Wy?
Tak więc Sneyk wyjechał z okolic Warszawy (Książenice) gdzie trafił zwabiony podstępem i fałszywymi obietnicami byłych już pracodawców. Z miejsca gdzie traktuje się pracownika jak białego murzyna za czasów niewolnictwa i rasizmu.
Tak rasizm to może wiele powiedziane ale czy obecne podejście niektórych pracodawców nie jest podobne do pracownika?
Kiedyś człowiek patrzył tak ja jestem biały więc jestem panem ty czarny więc jesteś nikim i masz mi służyć, dziś niektórzy patrzą na innych inaczej choć podobnie- Ja mam pieniądze ja Ci płacę więc to ja jestem panem a ty masz mi służyć gdyż ów kasy nie dostaniesz (pracownik jest po to bym ja mógł zarabiać) .
No ale dosyć o firmie Jakarta ze Książenic, dodam tylko że choć nie wierzę w odzyskanie nie zapłaconych mi w tej firmie poborów to skierowałem sprawę na drogę prawną licząc iż same kary i mandaty wyniosą choćby tyle ile mi byli winni by nie cieszyli się faktem złapania kolejnego ?jelenia? któremu nie musieli zapłacić.
Ciekawe czy to prawda że ów pracodawcy, jak to sam stwierdził nikt tam nie ruszy czy też prawo w tamtym rejonie obowiązuje każdego- czas pokaże a ja na pewno o tym napisze.
Tak więc Sneyk wyjechał z okolic Wielkopolski i wrócił w rejony gdzie się urodził do województwa zachodniopomorskiego do miejscowości S…
Nim tu przyjechał uzgodnił warunki zatrudnienia:
Praca 7-8 godzin dziennie 6 dni w tygodniu
zarobki 350zł. tygodniowo.
Po przyjeździe okazało się że pracujemy po 11-13 godzin dziennie za taką samą stawkę.
Zakwaterowanie darmowe,lecz wspólne z innymi pracownikami, a jak wiadomo Sneyk nie jest zbyt towarzyski więc unika lokatorów gdyż to zawsze prowadzi do nieporozumień w których to zwykle Sneyk jest winny.
No ale tak było na początku, teraz Sneyk przeniósł się do innego małego pokoiku (nie więcej niż 6m2) i innych pracowników widuje tylko w pracy jeśli nie ma ochoty na kontakty z nimi, co zmniejsza znacznie sytuacje do konfliktów.
Nie twierdze że konflikty są zwykle po ich stronie, zapewne wielu można by było uniknąć gdyby nie osobowość Sneyka.
Płace też się polepszyły pod tym względem że stawka tygodniowa została podzielona na 8 godzin i obecnie pracujemy za stawkę godzinową co daje nam w rezultacie zapłacenie za cały czas pracy a nie płacenie za 8 godzin gdy pracuje się po 12.
Wypłacalność pracodawcy no cóż nie jest idealna ale znośna w ciągu następnego tygodnia dostajemy tygodniówkę za przeszły tydzień (choć czasem nawet i w 4 ratach)
Atmosfera w pracy hmm z pracodawcą pozytywna (typ człowieka który mówi zwykle to co chce się usłyszeć,nie koniecznie prawdę).
Z pracownikami to różnie bywa ale to już norma i zapewne Sneyk i jego obsesja do wykonani dobrze i szybko pracy za jaką mu płacą jest powodem konfliktów, ale czy tak jest na pewno- zdania są podzielone.
W tym wszystkim jest jeden pozytyw…
Pracy tu nie brakuje i nie należy do lekkich a to daje taki rezultat że Sneyk gdy nie śpi to pracuje więc nie ma czasu i chęci na myślenie o przeszłości czy przyszłości, żyje z dnia na dzień poddając się rutyną- hmm prawie jak w ośrodkach państwowych jako dziecko czy też w zakładzie karnym jako dorosły.
Ale czy to można nazwać życiem?….. (jedyna przyjemność to piwo,papieros i kawa, ale sam nie wiem czego bym więcej chciał choć chyba czegoś tu brakuje…)

© 2010 Piekło Dzieciństwa Suffusion theme by Sayontan Sinha