Ankiety

Myślę że opisy na tej stronie to:

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

1.Kontakt

Gadu-Gadu: 4028876
_______________________
E-mail: sneyk@pieklo-dziecinstwa.pl

Sneyk

Mogę być każdym! Mogę być Twoim bratem, sąsiadem,kolegą z klasy. Mogę żyć wszędzie! W sąsiednim domu lub na drugim końcu świata. W Twoim mieście lub w obcym kraju. Nierozpoznawalny: Sneyk- człowiek bez twarzy. A że Bóg mnie stworzył a Diabeł opętał, do śmierci będę święty i na wieki przeklęty. Oto jestem Ja- Sneyk Nie jestem Każdy i nie nazywam się Wszyscy...

Dawno już nic u Sneyka się nie działo ciekawego na tyle by to opisać.
Sneyk postanowił nie pisać nic na temat swojej obecnej nowej pracy i każdej innej, bynajmniej do czasu póki będzie to jego praca.
Jednak myśli, że każdy, kto czyta ów stronę to może się domyśleć, co nowego u Sneyka, gdyż u niego zwykle nie wiele się zmienia mimo zmian pracy czy adresu zamieszkania.
Jednak nie dawno ktoś, kto nie pracuje ze Sneykiem a tak naprawdę miał z nim kontakt przez dwa dni robocze, zadał pytanie Sneykowi:
Masz może protezę oka?
Jak z tym Ci się żyje?
Pytam, bo mój synek też ma protezę.
Tego dnia nie odpowiedział Sneyk na te pytania i pewnie nigdy by na to nie odpowiedział gdyż nie lubi tego tematu, o czym było zapewne już pisane.
Jednak wtedy Sneyk pomyślał, że przecież są inni rodzice, którzy mają dzieci z takim kalectwem i kto wie może są wśród nich tacy, co byli by zainteresowani tym, czego mogą się spodziewać w dalszych latach swoich dzieci.
Oczywiście wszystko, co zostanie tu zapisane jest brane z doświadczenia Sneyka, co nie znaczy, że tak akurat będzie?.
Tak, więc jak się żyje z protezą oka?
Hmm tak szczerze te pytanie jest tak samo dziwne, (jeśli ów protezę posiada się od wczesnego dzieciństwa) jak bym zapytał jak się żyje mając dwoje oczów?- Kwestia przyzwyczajenia.
Tak jak już czytelnicy tej strony zapewne wiedzą oko Sneyk stracił w szóstym roku życia na wskutek już opisanych zdarzeń.
Dziś, jako dorosła osoba Sneyk myśli a nawet jest tego pewien, że najgorzej żyło mu się z ów kalectwem w okresie dzieciństwa.
Wynikało to zapewne w dużej mierze z tego, że jego rówieśnicy-inne zdrowe dzieci, które go otaczały raczej nie były nauczone akceptacji inności, która wyróżniała jednostkę od reszty.
Z tego też powodu wtedy jak i zapewne dziś osoba z np. z jednym okiem może liczyć na wszelkie możliwe wyzwiska i obelgi tyczące się ów kalectwa a nawet na przezwisko-ksywę, która zapewne będzie pochodziła właśnie od tego inwalidztwa.
Pewne jest też, że jedno oko nie ułatwia dziecku akceptacji przez grupę, co nie znaczy jednak, że całkowicie ją eliminuje.
Obelgi, wyzwiska oraz odrzucenie przez grupę mijają wraz z wiekiem, niestety nigdy się nie kończą.
Nawet w życiu dorosłym zawsze się znajdzie jakaś osoba by ubliżając przypomnieć „jednookiemu”, że ma jedno oko.
Z czasem jednak do tego się można przyzwyczaić, ale nigdy nie zaakceptować.
Inną z wad posiadania jednego oka w przypadku Sneyka, choć być może nie tylko jest niewątpliwie sporadyczne sytuacje, w których dochodzi do uderzenia się w przedmioty od strony utraconego oka, co czasem jest denerwujące, ale to rzadkie zdarzenia naprawdę sporadyczne.
Sam nie wiem, co jeszcze w tym temacie mógłbym napisać, jeśli kogoś ów tematyka osobiście interesuje to proszę o kontakt a zapewne odpowiem.
No i co powiedzieć dziecku, które nie znosi tego, że ma tylko jedno oko, jaką radą je pocieszyć?
Przychodzi mi tylko jedna rada wypowiedziana przez znanego tu już zygę- „Dwoje oczów ma każdy człowiek, więc każdy potrafi tak żyć Ty jesteś wybrany z wielu gdyż masz tylko jedno oko”
Hmm, ale czy to jest pocieszenie niech każdy sam sobie na to odpowie, Sneykowi raczej to nie pomagało, gdy tego potrzebował??

Tak, więc może napisze kilka zdań na temat nowej, kolejnej już z rzędu pracy z zakwaterowaniem Sneyka.
Tak jak i za każdym razem Sneyk uzgodnił warunki pracy oraz zakwaterowania z przyszłym pracodawcą przez telefon gdzie żadna ze stron nie wiedziała, z kim rozmawia.
Tak jak i za każdym razem przy takiej rozmowie wiele się mówi i obiecuje a potem tylko czas pokazuje ile było w tym prawdy.
No, ale zapewne wiecie, że w poprzedniej pracy nie zamierzałem zostać z przyczyn finansowych (250zl za 6 dni pracy to nie zapłata a jałmużna) oraz z powodów p. Aldony byłej pracodawczyni piekarni Świerzno, która to ze znanych tylko sobie powodów wzięła za sprawę honoru oczernić Sneyka jak tylko będzie mogła.
Tak czy owak Sneyk podjął nową pracę w innym mieście, a raczej wrócił bliżej rejonów znanych sobie z lat dzieciństwa (czysty przypadek).
Z zakwaterowaniem w dni przyjazdu były pewne komplikacje, o których wiedziałem i tu pracodawca mile zaskoczył Sneyka nie lokując go na jakimś strychu czy też innym mało ludzkim miejscu a za to wynajmując pokój w pobliskim hotelu do czasu zakwaterowania, za co płacił oczywiście pracodawca.
Pierwsze dni w pracy kolejne zaskoczenie?.
Jak wiecie pierwsze wrażenie jest najważniejsze i by ów wrażenie było pozytywne postarali się o to ludzie, z którymi pracowałem na zmianie.
Sneyk nie okazał się jak to go ocenili ludzie z poprzedniej pracy „mułem” czy też „milczkiem” gdyż załoga okazała się mile nastawiona na nowego pracownika i chętna do poznania „przybysza znikąd”.
Mijały dni i tygodnie, gdy to Sneyk coraz bardziej przywiązywał się do swojej nowej pracy i ludzi, z jakimi przebywa, na co dzień.
Pierwsze 2 tygodnie mieszkał w hotelu a potem mając inny wybór zamieszkał na terenie piekarni, w której pracuje.
Zakwaterowanie w miejscu pracy ma sporo dobrych zalet, jedna z nich jest to niewątpliwie blisko do pracy :)

Tego roku święta Bożego Narodzenia minęły, że tak się wyrażę normalnie, normalnie jak dla Sneyka.
Sneyk spędził je w miejscowości, w której pracuje, więc i mieszka. Siedząc głównie w swoim pokoju oglądając filmy i często słuchając jednej piosenki pt. „Adrian”, która wydawała się mu bardziej odpowiednia na takową okoliczność niż standardowe kolędy.
Co jakiś czas rutynę przerywało wykonanie pewnej pracy, o jaką prosił mnie obecny pracodawca biorąc pod uwagę, że zostawałem na miejscu zakładu pracy.
Oczywiście zgodnie z założeniem za ową pracę dostałem stosowne wynagrodzenie, choć pewnie zrobiłbym to i za darmo :)
O swojej obecnej pracy z pewnych, znanych sobie powodów na razie nie będę pisał, może uczynię to w styczniu, jeśli kogoś to interesuje.

Dziś za to chciałbym złożyć wszystkim czytelnikom ów strony życzenia Noworoczne.

Niechaj Gwiazda Betlejemska,
Która świeci Wam o zmroku.
Przyniesie dużo hmm -miłości, zdrowia oraz pieniędzy,
Co razem ponoć szczęście daje.
By to, co złe w starym roku nie miało nigdy miejsca w nowym 2012 roku.

Coraz bliżej święta?..
Jak je spędzę dokładnie tego jeszcze nie wiem, ale na pewno w tak jak wszystkie inne święta w moim życiu, w miejscu, w którym jako dziecko się uczyłem a jako dorosły pracuje, więc na terenie mojego obecnego zakładu pracy.
Im bliżej do 24 grudnia tym częściej i więcej razy padają pytania typu: Jedziesz gdzieś na święta?
Oraz komentarze (po uzyskaniu odpowiedzi, że nie) typu:, Co ty głupi, na święta nie wolno być samemu?
Czy człowiek nie może zajmować się swoimi sprawami i nie zadawać takich pytań, w jakim celu one w sumie padają ? z ciekawości?!!!?
Będąc dzieckiem nie pamiętam czy bardzo tęskniłem za domem i rodziną w tym okresie, jednak zapewne zazdrościłem tym, co wyjeżdżali do bliskich, co było jednym z powodów mojej ostatniej ucieczki z ostatniej placówki, w jakiej przebywałem.
Dziś jestem dorosły, ale czasem mam wrażenie, że ów zazdrości nie pozbyłem się całkowicie z biegiem lat i nadal zazdroszczę tym, którzy maja gdzie jechać w tym okresie.
Tak z czystej ciekawości chciałbym zobaczyć kiedyś, o co tyle krzyku medialnego i nie tylko?., Jak tak naprawdę wyglądają te niby rodzinne, pełne miłości i wybaczenia święta Bożego Narodzenia oraz tak sławna kolacja Wigilijna?
Druga sprawa to ta, że sam wiele razy wmawiałem sobie, że to głupie i bezsensu porównywać dorosłego życia do życia, jakie miało się, gdy było się dzieckiem.
Ale jak tego nie robić skoro wszystko wygląda tak samo jak za dzieciaka?
W placówkach przed świętami też zawsze było poruszenie, każdy mówił gdzie jedzie i co będzie robić, tak jak w pracy każdy tylko o tym mówi a na samym końcu zostają tylko nieliczni?.

Hmm święta i co jeszcze?..

Witam ponownie czytelników strony Piekło Dzieciństwa :)
Bez wątpienia Sneyk posiada pewne zaległości w prowadzeniu ów strony, ale cóż życie nie składa się tylko z opisywania o nim, gdyby tak było to zapewne nie było by, o czym pisać… :)
Tak na poważnie przerwa w publikacji wynikła jak zwykle z powodów zmiany pracy i miejsca zamieszkania, o czym Sneyk zapewne już pisał wcześniej.
Jako pierwszy wpis po ów przerwie, Sneyk postara się odpowiedzieć na pytanie zadane jemu w jednym z komentarzy:
„Czy ta zmiana otoczenia i pracy coś Ci da????”
Gdy Sneyk przeczytał ów pytanie niemalże od razu, szukając odpowiedzi na nie pomyślał o przeszłości i zadał sobie pytanie czy ktoś, ktokolwiek, gdy Sneyk był dzieckiem zadał podobne pytanie?- „Co to mu da?”
Ci, co czytają stronę od początku wiedzą, że Sneyk od wczesnych lat swego bytu na tym świecie często zmieniał otoczenie i pracę, choć w okresie dzieciństwa jak każdy zapewne wie praca nosiła nazwę szkoła.:)
Będąc dzieckiem Sneyk nie decydował, bo nie miał takiego prawa o miejscach swego pobytu.
Musiał godzić się i akceptować to, o czym decydowali dorośli jego aktualni prawni opiekunowie, którzy także się często zmieniali, co wynika z pierwszych wpisów.
Dziś, Sneyk jest dorosły i szkołę zamienił na pracę a dom…- Hmm.., domu nie zamienił, gdyż, jako dziecko zawsze mieszkał tam gdzie się uczył a jako dorosły mieszka tam gdzie pracuje jednak żadne z tych miejsc nie może nosić nazwy „Dom” w „oczach” Sneyka.
W dzieciństwie Sneyka wszelkie zmiany jak dziś Sneyk myśli nie dawały zupełnie nic, „spadał z deszczu pod rynnę”.
Gdziekolwiek nie trafił to zwykle poznawał to, co już znał, a więc innych pedofilii czy też inne sposoby przemocy nad dzieckiem.
Wtedy Sneyk jak już pisałem nie mógł tego zmieniać, gdy tylko było mu źle i musiał się z tym godzić.
Obecnie jest dorosły i ma własne zdanie, oraz stara się mieć zawsze jakiś wybór.
Tak, więc gdy tylko okazuje się, że ktoś próbuje wykorzystać w jakiś sposób sytuację życiową Sneyka to Sneyk pokazuje ów osobie, że się myli i zmienia pracę a co za tym idzie adres zamieszkania.
Jak próbują wykorzystać sytuację życiową Sneyka?
Nie wiem, ale Sneyk dochodzi do wniosku, że jeśli człowiek szuka pracy z zakwaterowaniem to „potencjalny” pracodawca myśli, że taki człowiek zgodzi się na wszystko i może pracować nawet za darmo byle by miał gdzie mieszkać- oby tylko przyjechał.
Tak, więc obiecuje się wiele a gdy już się jest to płaci się takiej osobie minimalnie lub też każe się mu mieszkać w miejscach nie całkiem dostosowanych do potrzeb człowieka.
Tak, więc gdy tylko okazuje się, że ponownie zostaje „naciągnięty” i w kolejnej pracy dostaje coś innego nic mu obiecano nim przyjechał, to zmienia pracę i zamieszkanie szukając kogoś uczciwego- hmm czy taki pracodawca, w ogóle istnieje?
Jedyne, co nie daje Sneykowi spokoju to pytanie, ” Co będzie, gdy Sneyk nie będzie nadawał się już do pracy fizyczne ze względów zdrowotnych czy też wiekowych?”
Choć chciałoby się napisać, że jestem tego pewny to jednak napisze tylko, że liczę na to i mam taką wielką nadzieję, że takiego okresu czy też wieku Sneyk nie dożyje i nie musi się tym martwić, a póki, co szuka swego miejsca na ziemi… .

Sneyk dawno nic nie pisał, ale to wynik zmian, jakie miały miejsce w jego dalszych losach.
Jak wiecie pracował Sneyk w piekarni gdzie był znany, jako Sneyk jak i też, jako osoba realna.
Wprawdzie zamierzał zostać w tej pracy mimo tego, że osoby otaczające go znały jego przeszłość to jednak sytuacja zmusiła go do zmiany pracy i miejsca zamieszkania.
Tym razem zmiana pracy nie była kierowana tylko tym, że w świecie realnym osoby poznały Sneyka, lecz głównie z powodów czysto finansowych.

W tamtej pracy jednak Sneyk ponownie przekonał się o tym, że wiedza o nim zmienia podejście człowieka do niego.

Jak Sneyk pisał już wcześniej Misiek rozgłaszał o Sneyku fałszywe plotki, że jest pedofilem, jednak po pewnym czasie zrozumienia jak sam twierdzi dzięki swojej siostrze zawartości strony kilkakrotnie przepraszał Sneyka za swoje zachowanie?
Sneyk jednak jest zdania, że tylko ponoć Bóg wybacza (zakładając że istnieje) a człowiek nigdy.
No, bo jak wybaczyć i zapomnieć takie oskarżenia, gdy oskarża się głośno i publicznie dbając by jak największa ilość osób to słyszała a przeprasza się szeptem na osobności żeby nikt inny nie słyszał o popełnionym błędzie.

Inny przykład zmiany człowieka po poznaniu strony jest bardzo dobrze znana Sneykowi sytuacja już od dzieciństwa.

Sneyk pisał już zapewne o tym, że jako dziecko jego prawdziwe imię zostało zmienione przez otaczające go otoczenie na nazwy mające coś wspólnego z jego kalectwem (proteza oka).
Tak naprawdę, jako dorosły już Sneyk dawno nie przebywał już w takiej sytuacji aż do momentu tej pracy gdzie zamiast mówiąc o Sneyku mówili po imieniu a zamiast tego używali nazw typu „oko” czy też „ślepy”.
Kiedyś tak z ciekawości sprawdziłem jak Sneyk zostaje zapisany w kontaktach telefonicznych Sneyk zostaje zapisany poprzez osoby, którym podał swój numer telefonu i okazało się, że każdym telefonie został Sneyk zapisany pod nazwą „Oko” i tak też nazywano Sneyka za jego plecami, gdy o nim mówiono.

Nie wiem może to z tego powodu, że od dziecka ów kalectwo sprawiało Sneykowi wiele kłopotów akceptacji przez społeczeństwo to do dziś nawet najlepszy Sneyka kolega czy „przyjaciel?, który używa tego określenia jest i pozostanie na zawsze wrogiem Sneyka, bo nazwa ta nie świadczy o „przyjaznych” zamiarach.

Nie wiem czy pisałem już o tym, ale w domu dziecka już, jako dziecko Sneyk został ochrzczony przez dzieci imieniem „Bili” nazwa ta pochodziła od jakiegoś bajkowego pirata mającego jedno oko.
Pamiętam jak kiedyś na początku pobytu w tej placówce udałem się do wychowawcy grupy znanego już tutaj, jako Zyga ze skargą, że ktoś tam się przezywa mówiąc do mnie Bili.
W odpowiedzi Zyga powiedział mi bym się tak tym nie przejmował, bo dwoje oczu posiada każdy człowiek a jedno tylko nieliczni-wybrani.
Nie wiem czy to miało mnie wtedy pocieszyć czy też przyczynić się do tego bym łatwiej potrafił zaakceptować podobne wyzwiska, co do mojej osoby, na pewno jednak nie wiele mi pomagało te wyróżnienie i do dziś określeń tego typu wręcz nie znoszę.

Tak czy owak Sneyk ponownie zmienił pracę oraz miejsce zamieszkania i obecnie pracuje nie daleko (jakieś 40km) od miejscowości, w której był w domu dziecka i w której mieszka jego dziadek- ojciec biologicznego ojca, Sneyka który ponoć nie ma dzieci, jednak raczej nie wybiera się z wizytą do tej miejscowości nawet na święto Wszystkich Zmarłych by zapalić znicz na grobie matki swego ojca, gdyż wiadomo jak to się skończyło ostatnim razem.

O nowej pracy zapewne napisze coś niebawem…

Nim zaczęło się te całe zamieszanie z panią Aldoną i ze zmiana pracy, na początku sezonu letniego, chciałem napisać o czymś innym…
Pamiętacie post na temat wierszyku na dobranoc o tytule „Wsza”?
Post ten powstał przypadkowo chciałem coś sprawdzić, ale zaraz po publikacji pojawił się komentarz, więc nie mogłem go skasować.
Jednak ten fakt podsuną mi pewną myśl.

Jak pisałem zapewne nie raz, że dom dziecka, w jakim przebywał Sneyk często wysyłał swoich podopiecznych, co roku na jakieś kolonie czy obozy harcerskie.
Nie będę wnikał, czemu to robili czy to dla tego by pozostawione dzieci w placówce w okresie wakacji mieli też jakieś wakacje czy też dla tego by pracownicy placówki mogli odpocząć od „trudnej” młodzieży.
Tak czy owak na jednym z takich obozów harcerskich Sneyk nauczył się pewnej piosenki o tytule „Mały Harnaś”.

No jak każdy zapewne wie na obozach często śpiewa się różne piosenki przy ognisku jednak ta jakoś specjalnie przypadła Sneykowi do gustu i zapadła w jego umyśle.
Na tyle podobała się Sneykowi ów piosenka, że po tych wakacjach powstała wtedy tajna baza na starej fabryce (pozostałości po niemieckich bunkrach z czasów II wojny światowej) o nazwie Mały Harnaś a w niej „Sala Komara?, o czym już chyba pisałem.

Jednak to nie wszystko…

Piosenka ta była na tyle fajna w tym okresie „beztroskiego” dzieciństwa Sneyka, że na jakieś tam święta, wigilie lub Mikołajki Sneyk by dostać paczkę od mikołaja zaśpiewał lub zarecytował (śpiewać raczej nie umie :) ) ów piosenkę.

Oczywiście zaraz okazało się, że ta piosenka nie nadawała się na takie imprezy i kazali Sneykowi przestać.

Tak dziś się zastanawiam może ktoś zna słowa tej piosenki?

Sneyk z biegiem lat pamięta tylko jeden wers tej piosenki i nie jest pewien czy dokładnie tak on szedł-

„Mały Harnaś w nocniku miał swój dom”

Jednak bardzo mnie ciekawi jak brzmiała cała ta piosenka i czemu była odpowiednia na tyle by uczyć je dzieci w wakacje, ale nie na tyle by śpiewać ją przez resztę roku.

Pytam o to tutaj, bo jak widać po poście o wierszyku „Wsza” Sneyk znał tylko jedną zwrotkę a znalazł się czytelnik, co znał całość, więc może ktoś zna i tą piosenkę?

Dawno temu Kretka (czytelniczka strony) na umarłym już forum napisała znaleziony gdzieś w sieci pewien fragment czy też doświadczenie.
Myślę, że jest to bardzo ładne i w jakiś sposób wiąże się z tą stroną, dlatego też postanowiłem to przepisać tutaj.

„Profesor filozofii stanął przed swymi studentami i położył przed sobą kilka przedmiotów. Kiedy zaczęły się zajęcia, wziął spory słój i wypełnił go po brzeg dużymi kamieniami. Potem zapytał studentów, czy ich zdaniem słój jest pełny, oni zaś potwierdzili.

Wtedy profesor wziął pudełko żwiru, wsypał do słoika i lekko potrząsnął. Żwir oczywiście stoczył się w wolną przestrzeń między kamieniami. Profesor ponownie zapytał studentów, czy słoik jest pełny, a oni ze śmiechem przytaknęli.

Profesor wziął pudełko piasku i wsypał go, potrząsając słojem. W ten sposób piasek wypełnił pozostałą jeszcze wolną przestrzeń.

Profesor powiedział:
„Chciałbym, byście wiedzieli, że ten słój jest jak Wasze życie.
Kamienie – to ważne rzeczy w życiu: Wasza rodzina, Wasz partner, Wasze dzieci, Wasze zdrowie.
Gdyby nie było wszystkiego innego, Wasze życie i tak byłoby wypełnione.
Żwir – to inne, mniej ważne rzeczy: Wasze mieszkanie, Wasz dom albo Wasze auto.
Piasek symbolizuje całkiem drobne rzeczy w życiu, w tym Waszą ciężką pracę.

Jeżeli najpierw napełnicie słój piaskiem, nie będzie już miejsca na żwir, a tym bardziej na kamienie.
Tak jest też w życiu:, Jeśli poświęcicie całą Waszą energię na drobne rzeczy (pracę), nie będziecie jej mieli na rzeczy istotne.
Dlatego dbajcie o rzeczy istotne – poświęcajcie czas Waszym dzieciom i Waszemu partnerowi, dbajcie o zdrowie. Zostanie Wam jeszcze dość czasu na pracę, dom, zabawę itd. Zważajcie przede wszystkim na duże kamienie – one są tym, co się naprawdę liczy. Reszta to piasek.”…”
- hmm ciekawe, ale dla Sneyka kamienie to chyba piasek, w sumie tylko to posiada….

Dom!
Miejsce, jakie kojarzy się większości ludzi z czymś przyjemnym.
Miejsce gdzie jak miewam czujemy się bezpieczni i mile widziani.
Co oznacza pojęcie „Dom” dla Sneyka?

Często pisząc tu jakiś post Sneyk używa zwrotu „po za domem?, ale co to konkretnie znaczy?

Już od dzieciństwa można było się pogubić w tym gdzie Sneyk ma swój dom-, co rok to inny adres.

W opiniach o małym Sneyku zawsze były inne miasta wskazujące na adres zamieszkania „najbliższej rodziny”.
Biologiczna i zastępcza województwo Szczecińskie, a potem to już zależało gdzie mieszkał obecnie biologiczny „ojciec” Sneyka- to Radomskie, to Krakowskie, to Warszawskie czy Koszalińskie a to tylko parę z tych, co Sneyk pamięta.

Pewnie dziś sam Sneyk nie jest wstanie powiedzieć z całą pewnością, czemu zna jakąś miejscowość z nazwy, czy to, dlatego że był tam na jednej ze swoich ucieczek czy tez był tam, bo tam mieszkał jego biologiczny „tato?, więc był tam jego dom.

Czasami Sneyk dostaje pytanie:

Kiedy jedziesz do domu?

Czy jedziesz na święta do domu?

Hmm, co oznacza dom dla Sneyka, gdy nawet obecnie budzi się w środku snu i mija parę sekund nim jego świadomość odpowie sobie na pytanie:

Gdzie ja jestem?

Może i to dziwne pytanie, ale czasem miewa miejsce…..

Jak odpowiedzieć na pytania o „Domie” nie wiedząc tak naprawdę, co ów pojęcie znaczy?

Mówić, że jestem bezdomny?
Przecież prawnie mam zameldowanie.
No tak zameldowanie Sneyka jest w miejscowości i pod adresem, w jakim ludzie mieszkający tam nigdy na oczy nie widzieli Sneyka, oni dostali mieszkanie spółdzielcze po eksmisji jego biologicznej „matki”, ale nikt nigdy nie wymeldował z tego adresu Sneyka.

Jednak czy stały meldunek znaczy tyle, co Dom?- Wątpię!

Jako mały Sneyk jego domem były chyba tak naprawdę jego placówki państwowe, w jakich przebywał i jak inne dzieci jeździły do „Domu” to Sneyk po prostu zostawał na miejscu, bo przecież był juz w „Domu”

Jako dorosły Sneyk nie jest to już takie proste zwłaszcza, gdy jest pytany o „Dom”

„Dom mój tam gdzie Ja”- ale czy nie myśli tak każdy bezpański pies czy kot?

Czy kiedyś nadejdzie czas, kiedy Sneyk przebudzony podczas snu nie zada sobie pytania „Gdzie ja jestem?”, a zamiast tego pierwsza jego myśl będzie „Jak dobrze być w domu”….

„Wszędzie dobrze, ale najlepiej w domu”- więc gdzie?:(

Jak wiecie bardzo zastanawiało mnie, dlaczego pracodawczyni z mojej poprzedniej pracy tak nagle w ciągu jednego dnia zmieniła zdanie na temat Sneyka na tyle by zrobić wszystko by się go pozbyć, ale nie zwolnić go oficjalnie.

W jednym z postów prosiłem o anonimową odpowiedź czytelników znających Sneyka w świecie realnym, w jakim obecnie przebywa Sneyk o opinie, co się o nim mówi?

Nie powiem by znalazło się wielu odważnych, ale jednak ktoś się znalazł i to nie jedna osoba.

Sneyk dostał email, który potwierdza przypuszczenia na temat pracy i pracodawcy w Świerznie- pani Aldony.

Ponieważ osoba ta chce być anonimowa, co jest bardzo zrozumiałe, treść emailu zmieniłem by nie było możliwości ustalić płci ani w żaden inny sposób zidentyfikować ów osobę.

Sama treść jest jednak oryginalna i przedstawia punkt widzenia osoby, która poznała Sneyka dzięki ingerencji pani Aldony, oraz poznała panią Aldonę oraz ludzi pracujących u niej- zarówno jak tych wcześniejszych jak i tych obecnych.

Nie ukrywam, że publikuje ów treść z pewną dozą złości do pani Aldony za czyny, jakie robiła by zaszkodzić Sneykowi, nie mając odwagi osobiście zająć stanowiska w tej sprawie.

Z drugiej strony publikuje te informacje z radością, ciesząc się z tego, że nie tylko, Sneyk widzi panią Aldonę zdolną do takich czynów, ale jest ktoś jeszcze, kto zna ów panią być może lepiej niż Sneyk a jednak zdanie o niej jest bardzo podobne.

Oto połączone cytaty kilku emaili w jedną całość:

„Potem dano mi adres strony. Aldona jednak nie przewidziała, że nie jestem osobą ślepo jej wierzącą i zawsze wolę osobiście sobie wyrobić opinię na dany temat no i jak napisano zastanawiało mnie czym ją tak wkurzyłeś, że za wszelka cenę chciała zrobić z Ciebie szaleńca. Znaleźliśmy odpowiedź na swoje pytanie i przy okazji poznaliśmy trochę Ciebie, co pozwoliło mi wyrobić sobie własne zdanie o Tobie i o kilku naszych wspólnych znajomych.”

„Wiesz skoro Ty do tej pory się zastanawiasz to może ja nie znam właściwej odpowiedzi, więc przyjmijmy, że ja mam taką teorię. Aldona jest kobietą, która lubi mieć wszystko i wszystkich pod kontrolą. Pracując tam niezbyt długo, ale już na początku można byłoby się zorientować, że nie należy tam z nikim rozmawiać o ważnych sprawach, bo cokolwiek powiesz z całą pewnością zostanie użyte przeciwko tobie. Osoby tam pracujące bardzo łatwo ulegają manipulacjom Aldony. Szefowa to dla nich wyrocznia w każdej dziedzinie życia to dusza człowiek, więc trzeba jej bezwzględnie mówić o wszystkim i o wszystkich a ona wysłucha, pocieszy…, A potem opowie wszystko reszcie załogi. Widać jak donoszą na siebie, a skoro skłócona załoga to najlepsze źródło informacji to Aldona dba by każdy wiedział, kto i co o nim powiedział, w efekcie skaczą sobie do oczu, a ona jest czysta. Ty ująłeś to bardzo krótko: „typ człowieka, który mówi zwykle to, co chce się usłyszeć niekoniecznie prawdę. Obnażyłeś publicznie jej dwulicowość i zakłamanie czy to nie dość by chcieć się Ciebie pozbyć, a zrobić z Ciebie potwora to konieczność by jakoś wyjść z tej sytuacji z twarzą. Oprócz tego gorzkie słowa prawdy na temat warunków zatrudnienia i wypłacalności pracodawcy, przecież dla kogoś takiego jak Aldona to musiało brzmieć jak obelga. Dla mnie takie właśnie są przyczyny tego, ze nawet po Twoim odejściu z pracy kreuje Cię na psychopatę, a Twoja strona to dla niej źródło inspiracji. W piekarni mało, kto ma swoje zdanie na Twój temat większość powtarza tylko wszystko za Aldoną, jej osąd to ich osąd. Z relacji osób tam pracujących mogę się domyślać, że często wierciły Aldonie dziurę w brzuchu i domagały się by zrobić z Tobą porządek, może, więc zwyczajnie puściły jej nerwy.?”

„Na dzień dzisiejszy już nie słychać by ktoś o Tobie coś mówił, chyba, że między sobą, bo ja raczej nie nadaję się do tego typu rozmów wcześniej było tak, że Aldona w biurze z jedną czy drugą osobą pogadała a potem było już tylko kopiowanie jej wypowiedzi. Dbała również o zaopatrzenie w wydrukowane z Twojej strony posty, głownie te, w których opisujesz najdrastyczniejsze swoje losy by uzasadnić swój rzekomy przed Tobą strach, bo jej zdaniem normalny człowiek nie zajmuje się pisaniem blogów a nawet, jeśli się mu to zdarzy to już absolutnie nienormalne jest by zawierał w nim informacje na temat kryminalnej przeszłości, czy też opisów dotyczących bycia wykorzystywanym seksualnie, bo głównie tych kwestii dotyczyły jej wydruki, wiem, bo podtykano mi je pod nos i komentowano w taki sposób jakbyś to Ty był katem, a nie ofiarą. Beata nawet zachęciła Bartka – syna Zenka, by nie omieszkał wspomnieć pracownikom piekarni, w której pracujesz, ze „pozwalałeś się……..”-Ja to ujmę ( wykorzystywać seksualnie). Ogólnie to czuć w każdej wypowiedzi pogardę dla Ciebie i współczucie dla Aldony. Myślę, że Jarek cokolwiek powiedział to na pewno Ty też to od niego usłyszałeś, bo On raczej nie ma hamulców, natomiast Ela bąkała coś o pozwaniu Cie za to, że śmiałeś o niej napisać. Jednego jest pewne cokolwiek mówili nie mówili o swoich refleksjach, ale kopiowali wypowiedzi szefowej, nawet pani Monika się zaangażowała w pomoc szefowej i skrupulatnie wynajdywała, co pikantniejsze artykuły, by potem je wydrukować i dostarczyć Aldonie. Ale była też osoba, która, mimo, że znała stosunek Aldony do ciebie w jej obecności chwaliła Cię za pracę i za jakość towaru, który był dziełem Twoich rąk. Ta osobą był Heniek. Aha i jeszcze jedno wiem, ze rzekomo z Twojego powodu odszedł niejaki Józek. Potem wrócił z powrotem, jednak na krótko, bo po kilku dniach miał scysję z Jarkiem i tym razem zwolnił się z powodu Jarka:) Aha Twoje kolejne wpisy są śledzone to wiem na pewno. Nie mogą o Tobie zapomnieć, choć twierdzą, że by chcieli:))”

Jak tu ktoś zauważył: „a Twoja strona to dla niej źródło inspiracji. „, powoduje to, że nie blokuje tego postu hasłem by nie odbierać pani Aldonie ani innym osobą jej typu kolejnych inspiracji na mój temat.
Wiem że pani Aldona nadal pomimo upływu czasu nadal stara się jak tylko może oczernić Sneyka w każdy możliwy sposób, ale z marnym skutkiem gdyż osoby dorosłe maja własne umysły i jakoś nie dają zbyt dużej wiary w słowa komuś kto tylko na dorosłą wygląda-a dzieci jak to dzieci mogą mówić co chcą….

Specjalnie dla pani Aldony oraz Wszystkich pracowników piekarni Świerzno gorąco polecam piosenki Jacka Kaczmarskiego pod tytułem „OBŁAWA”
Myślę a nawet wiem to na pewno że bardzo dokładnie opisuje Wasze zachowanie.
Ciekawe kto w tej piosence jest wilkiem a kto tylko psem?-odpowiedzcie sobie sami na to pytanie, ja odpowiedź dobrze znam…

© 2010 Piekło Dzieciństwa Suffusion theme by Sayontan Sinha