Ankiety

Myślę że opisy na tej stronie to:

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

1.Kontakt

Gadu-Gadu: 4028876
_______________________
E-mail: sneyk@pieklo-dziecinstwa.pl

Pisałem już o mojej nowej-kolejnej pracy.
Pisałem wtedy, że tak napisze bardzo optymistycznie, mając nadzieję, że Sneyk zostanie tutaj dłuższy czas i nie będzie musiał ponownie szukać pracy i ponownie zaczynać wszystko od początku-myliłem się?…
Pracuje tutaj od około 5 miesięcy od tamtej pory przewinęło się przez ów firmę sporo osób, a zatrudnienie mnie oraz wszystkich pozostałych zaczęło się od tego, iż cała wcześniejsza załoga zostawiła ów pracodawcę w dosłownie jednej chwili bez uprzedzenia, czego nie pochwalam, jako pracownik.
No, ale do rzeczy?
Jak wiecie pracuje w piekarni i zawsze mówię o sobie, że jestem pomocnikiem piekarza, nigdy nie nazwałem siebie piekarzem, a jako swoje umiejętności podaje, że na stanowisko stołowy, co oznacza w tym zawodzie, że do formowania pieczywa.
W tej firmie okazało się szybko, że zatrudnieni fachowcy, często z papierami po szkole mają mniejsze doświadczenie niż Sneyk zdobyte poprzez lata pracy w tym zawodzie.
Tak czy owak, gdy pracownicy zmieniali się bardzo często z różnych powodów (czasem z powodu bardzo niskiej stawki za wysokie ilości godzin, czasem z powodu Sneyka lub innych powodów..) To Sneyk tu zostawał, choć miał inne oferty.
Z czasem na obowiązki, Sneyka padło coś w rodzaju obowiązkiem organizacyjnym i zacząłem na życzenie pracodawcy ustawiać produkcję to znaczy mówić, co kiedy i ile robimy gdyż obecni pracownicy nie mogli się w tym połapać.
Dodatkowo też na polecenie pilnowałem by nie szło więcej półproduktów do wyroby niż jest to konieczne- wiadomo każdy pracodawca chce zrobić dużo tanim kosztem by więcej na tym zarobić.
Za każdym razem, gdy odchodził jakiś pracownik to Sneyk słyszał od pracodawcy, że odchodząc ów pracownik mówił, że odchodzi przez Sneyka, że albo Sneyk zostanie zwolniony albo on odchodzi i odchodzili, nie podawano innych powodów odejścia, jakie mówiło się w pracy między nami pracownikami np. za dużo pracy a za mało płacy?
Do czego zmierzam?
Tak, więc pracując w ten sposób i wykonując polecenia pracodawcy najlepiej jak potrafił Sneyk myślał a raczej to wszystko robił z jednego prostego powodu- nie miał ochoty na kolejne przeprowadzki, myślał, że tu zostanie jakiś czas mimo licznych wad płacowych i organizacyjnych chciał tu zostać i pracować najmniej do następnego lata.
Zaczął się sezon a co za tym idzie w takim zakładzie pracy zwiększa się produkcja i to dosyć znacznie.
Oczywiście o nowych przyjęciach nie ma mowy, bo, po co przecież damy sobie radę, zaczniemy trochę wcześniej oczywiście nie za wcześnie no, bo dlaczego (za godziny trza zapłacić) i zrobimy wszystko jak trza na czas.
Ostatnie dwa tygodnie pracy tutaj zmieniło niemal, że całe moje podejście i plany, co do tego miejsca?.
Jeśli jakiś piekarz po szkole zapomniał dać jakiegoś ważnego półproduktu do produkcji to, Sneyk usłyszał, że to jego wina, bo przecież wiedział, że to musi być dodane, ale nie powiedział, nie ważne, że nikt go o to nie pytał a Sneyk jasnowidzem nie jest.
Opóźnienie w produkcji wynikające z powodu znacznie większego zamówienia mając najmniej 1 osobę mniej do tego wykonania i bardzo ograniczony czas na to, to wina Sneyka, bo celowo opóźnia produkcję?.
Ale to nic zawsze trza na kogoś zgonić coś, co nam się nie podoba a Sneyk jest na to najlepszym kandydatem?
Najgorsze jednak jest to, że pracując tutaj wiele razy, Sneyk był pytany przez różnych zmieniających się pracowników, po co ty tak się tu starasz i co z tego masz?
W odpowiedzi zawsze mówiłem, że sfatykswakcję wykonania dobrze pracy i że nie biorę pieniędzy za darmo.
Wczoraj wieczorem zostałem poproszony przez pracodawcę do biura na rozmowę, podczas której usłyszałem, że moja obecność w tej firmie jest powodowana tym, iż jestem tu po to by spowodować zamknięcie firmy.
Umyślnie robię wszystko by cytuje: puścić pracodawcę z torbami.
Po za tym nie podoba się pracodawcy, że często krzyczę nawet, gdy (słysząc wyżej wymienione oskarżenie) teraz rozmawiam z ów pracodawcą.
Pracodawca stwierdził, że się mnie boi.
Hmm zapytałem to, co zwalnia mnie Pani? (Pracodawcą jest kobieta)
W odpowiedzi usłyszałem, że nie, nie chce bym odszedł, ale bym to sobie przemyślał.
Ludzie czy ktoś z was to rozumie???????
Skoro ktoś specjalnie szkodzi firmie to się go zwalnia inaczej szkodzi się samemu sobie.
Jeśli jednak ktoś wykonuje dobrze swoją pracę to (jak myśli Sneyk) się go za to chwali i motywuje jakimś sposobem do dalszej pracy a nie oskarża się go o celowy sabotaż na szkodę pracodawcy.
W tej rozmowie ów pracodawca powiedział tez, że sprawdziła Sneyka dzwoniąc do innych pracodawców (nawet wymieniła cyfrę 8 ) i dowiedziała się na mój temat rzeczy mówiące, że chcę by ów firma zbankrutowała.
Poprosiłem o jakieś dowody tego oskarżenia.
W odpowiedzi usłyszałem, że dowodem jest ostatnie opóźnienie produkcji oraz że tak jej ktoś powiedział. Kilku z moich byłych pracodawców znają mnie oraz Sneyka i gdyby zadzwonił obecny pracodawca w mojej sprawie to zapewne pierwsza informacja na mój temat była by to podanie adresu tej strony.
No i te moje krzyki, czy nie potrafię normalnie rozmawiać?
Kiedyś już o ty pisałem, że nie kontroluje tego, wydaje mi się, że mówię a inni odbierają to, jako krzyk, ale nie zamierzałem tego wyjaśniać no, bo niby jak?
W końcowym rezultacie już bardzo zdenerwowany powiedziałem Pracodawcy, że jeśli szuka na mój temat informacji to znajdzie je tutaj i napisałem jej adres mojej strony na kartce, mówiąc przy tym, że dopiero po zapoznaniu się z ta strona będzie się mnie bała i nie rozumiała oraz zapewne nie będzie mogła zaakceptować.
Wtedy też niech po prostu powie bym się zwolnił, co uczynię.
Potem przemyślałem sobie, co zrobiłem i uświadomiłem sobie fakt, że na początku mojej pracy powiedziałem pracodawcy, że byłem w domu dziecka, o czym już pisałem i zaraz po tym mówił już cały zakład pracy, tak, więc nie mogę czekać aż ów pracodawca dostanie się do Internetu, (którego chwilowo nie posiada) i musze jak najszybciej opuścić to miejsce, o czym powiedziałem to ów pracodawcy w trakcie pisania tego postu, gdy zostałem wezwany by wysłuchać kolejnych bezzasadnych oskarżeń.
Tak, więc Sneyk się pakuje i szukając nowej pracy szykuje się do wyjazdu- niestety :(

Pisałem już o pracy dyplomowej na temat Sneyka, dostępnej na Starym forum.
Wracam do tego tematu gdyż odkąd jestem w jej posiadaniu zastanawia mnie jeden fakt?.
Tak więc jak już pisałem od chwili gdy dostałem ów pracę czytałem ją, a potem słuchałem kilkakrotnie czasem raz za razem.
Dokładnie mówiąc czytałem/słuchałem fragment który tyczy się Sneyka-do dnia dzisiejszego.
Tak się zastanawiam czy w ten sposób Sneyk sam sobie podświadomie zadaje tortury psychiczne słuchając o sobie swojej historii, czy też w ten sposób chce przejść do tego jak do czegoś normalnego?
Jak pisałem już ów streszczenie pewnego okresu życia Sneyka napisanego przez kogoś innego powoduje u Sneyka dziwne odczucia, które raczej nie należą do przyjemnych.
Słuchając ów fragmentu po raz kolejny Sneyk zastanawia się czemu to robi?.
Choć nie jest to miłe to jednak Sneyk słucha tego po parę razy dziennie- codziennie, przed snem niczym bajkę na dobranoc, jak wstanie- na powitanie dnia i w trakcie dnia nim pójdzie do pracy parę razy to posłucha.
Jaki jest cel tego ciągłego słuchania o sobie??
Czy to celowe zadawanie sobie bólu czy też pruba pogodzenia się ze przeszłością po przez przyzwyczajenie się do niej??
Ponoć zadając sobie jakiś konkretny ból fizyczny przez dłuższy okres czasu w końcu przestaje się go odczuwać i traktuje się go jako coś normalnego, ale czy oby na pewno jest wtedy ów ból czymś normalnym??
Fragment o którym tu pisze można posłuchać w dziele Audio Blog pod tytułem Praca Dyplomowa-Fragment o Sneyku.
Przypominam iż całość jest autorstwa :
Kinga Michalkiewicz
Obrona pracy dyplomowej: 14.06.2010 r.

I że kopiowanie jest zabronione:)
Całość pracy dostępna na forum www.dziecinstwo.fora24.net

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Zapewne pamiętacie wpis na temat „nauki życia w rodzinie” gdzie pisałem o odpowiedzi na pewne pytania w celu naukowym, by pomóc komuś w napisaniu pracy dyplomowej (czy czegoś takiego)
Ta osoba obiecała mi wtedy że po zakończeniu pisania wyśle mi ją, jak pisałem zgodziłem się pomóc.
Niedawno osoba ta dotrzymała swej obietnicy (w co osobiście już zwątpiłem) i wysłała mi ów pracę zgadzając się na moją prośbę by ją tu opublikować.
Ponieważ nie jestem wstanie opublikować ów pracy tutaj na stronie nie zmieniając jej treści i wyglądu pracę tą dodaje na chyba już „umarłym” forum :www.dziecinstwo.fora24.net a dokładnie w tym miejscu:
Praca Dyplomowa

Co do samej pracy…….
Pierwotnie nie zamierzałem jej tu nawet komentować, ale gdy zapoznałem się kilkakrotnie z częścią poświęconą „przypadkowi” jakim był/jest Sneyk napiszę tylko to, że jest wielka różnica między tym co pisze Sneyk a tym jak pisze to ktoś inny w oparciu o wiedzę na temat Sneyka.
Wyjaśnię….
Czytając słowa Sneyka mogę porównać to do czytania np. programu telewizyjnego i głównie czytam czasem stare wpisy bez żadnych odczuć a gdy czytałem ów pracę- część o Sneyku kilkakrotnie czasem raz za razem to za każdym razem miałem że tak powiem „głupie odczucia” choć nie pisze tam nic czego by Sneyk już wcześniej nie napisał, więc nic czego by nie wiedział.

Pracę tą autorka pozwoliła opublikować lecz ja tylko przypomną iż duplikowanie takich prac i podpisywanie się pod nimi jest nielegalne więc jeśli ktoś musi może brać z niej przykład ale nie kopiować :)

Jak Sneyk pisał już wcześniej, że na pewno napisze jak zakończyła się sprawa z jego byłymi pracodawcami z firmy Jakarta, więc dotrzymuje słowa i pisze….
Dzisiaj doszło do spotkania z ów właścicielami tej firmy, którzy specjalnie w tym celu udali się do Sneyka jadąc prawie 700km w jedną stronę by sprawę załatwić.
Sneyk nie chciał nikomu stwarzać kłopotów, jednak nie mógł pogodzić się z tym że ktoś go oszukał.
By nie stwarzać kłopotów ów pracodawcą (większych niż już to uczynił) zgodził się na polubowne załatwienie sprawy.
W rezultacie czego firma Jakarta wypłaciła Sneykowi zaległe pobory oraz wystawiła umowę o dzieło, wprawdzie nie jest to umowa o pracę jaką mu obiecano ale nie o umowę tu chodziło a raczej o wynagrodzenie.
Co do wynagrodzenia, oddali wszystko co nie chcieli oddać wraz z procentami za zwłokę oraz odszkodowanie za całokształt (około 40% więcej niż zalegali) kwotę tą sami zaproponowali, gdy ja w rozmowie chciałem tylko to co mi się należało.
Tak można by powiedzieć że dzięki interwencji Okręgowej Izby Pracy w Warszawie Sneyk wygrał.
Ciekawe jednak czemu nie czuje się zwycięzcą i wcale nie jest z tego dumny?
Czemu wcale nie jest dumny ze swojego postępowania i ma wrażenie że źle zrobił prosząc OiP o pomoc?
Z drugiej strony zastanawiam się czy coś się zmieni w ów firmie Jakarta, czy pracodawca w obawie przed zatrudnieniem innego „Sneyka” zmieni swoje postępowanie do pracowników czy też „spłynie to po nim jak deszcz po parasole” i zapomni o Sneyku i całych kłopotach jakie uczynił a wynikły one z postępowania pracodawcy?
Co w tym wszystkim było miłe?
Myślę że pierwsze słowa jakie wypowiedział jeden z założycie firmy jakarta dzwoniąc do mnie by uzgodnić warunki załatwienia sprawy polubownie.
Słowa te brzmiały : „No dotrzymał Pan obietnicy, narobił Pan nam kłopotów”, czemu miłe?
Myślę że dlatego że Sneyk udowodnił komuś kto myślał że jest panem i że może wszystko, udowodnił takiej osobie że się po prostu mylił.
Że nie warto oceniać człowieka po jego wyglądzie czy też dziwnym zachowaniu, bo nigdy nie wiadomo z kim się rozmawia.
Przykre jest to że całe zajście miało w ogóle miejsce, że są tacy ludzie jak ów pracodawcy i tacy jak sam Sneyk….

© 2010 Piekło Dzieciństwa Suffusion theme by Sayontan Sinha