Niektórzy z czytelników strony zastanawiają się z jakiś znanych sobie powodów co się dzieje ze Sneykiem?
Postanowiłem też z tego powodu opisać tak w skrócie co robi Sneyk obecnie i co się z nim dzieje.
Chciałbym napisać że obecne poczynania Sneyka nie mają nic wspólnego z jego przeszłością, ale czy tak jest naprawdę?
Czy w życiu Sneyka jest jakaś chwila na jaką nie ma wpływ jego przeszłość?- Ja tego nie potrafię stwierdzić a Wy?
Tak więc Sneyk wyjechał z okolic Warszawy (Książenice) gdzie trafił zwabiony podstępem i fałszywymi obietnicami byłych już pracodawców. Z miejsca gdzie traktuje się pracownika jak białego murzyna za czasów niewolnictwa i rasizmu.
Tak rasizm to może wiele powiedziane ale czy obecne podejście niektórych pracodawców nie jest podobne do pracownika?
Kiedyś człowiek patrzył tak ja jestem biały więc jestem panem ty czarny więc jesteś nikim i masz mi służyć, dziś niektórzy patrzą na innych inaczej choć podobnie- Ja mam pieniądze ja Ci płacę więc to ja jestem panem a ty masz mi służyć gdyż ów kasy nie dostaniesz (pracownik jest po to bym ja mógł zarabiać) .
No ale dosyć o firmie Jakarta ze Książenic, dodam tylko że choć nie wierzę w odzyskanie nie zapłaconych mi w tej firmie poborów to skierowałem sprawę na drogę prawną licząc iż same kary i mandaty wyniosą choćby tyle ile mi byli winni by nie cieszyli się faktem złapania kolejnego ?jelenia? któremu nie musieli zapłacić.
Ciekawe czy to prawda że ów pracodawcy, jak to sam stwierdził nikt tam nie ruszy czy też prawo w tamtym rejonie obowiązuje każdego- czas pokaże a ja na pewno o tym napisze.
Tak więc Sneyk wyjechał z okolic Wielkopolski i wrócił w rejony gdzie się urodził do województwa zachodniopomorskiego do miejscowości S…
Nim tu przyjechał uzgodnił warunki zatrudnienia:
Praca 7-8 godzin dziennie 6 dni w tygodniu
zarobki 350zł. tygodniowo.
Po przyjeździe okazało się że pracujemy po 11-13 godzin dziennie za taką samą stawkę.
Zakwaterowanie darmowe,lecz wspólne z innymi pracownikami, a jak wiadomo Sneyk nie jest zbyt towarzyski więc unika lokatorów gdyż to zawsze prowadzi do nieporozumień w których to zwykle Sneyk jest winny.
No ale tak było na początku, teraz Sneyk przeniósł się do innego małego pokoiku (nie więcej niż 6m2) i innych pracowników widuje tylko w pracy jeśli nie ma ochoty na kontakty z nimi, co zmniejsza znacznie sytuacje do konfliktów.
Nie twierdze że konflikty są zwykle po ich stronie, zapewne wielu można by było uniknąć gdyby nie osobowość Sneyka.
Płace też się polepszyły pod tym względem że stawka tygodniowa została podzielona na 8 godzin i obecnie pracujemy za stawkę godzinową co daje nam w rezultacie zapłacenie za cały czas pracy a nie płacenie za 8 godzin gdy pracuje się po 12.
Wypłacalność pracodawcy no cóż nie jest idealna ale znośna w ciągu następnego tygodnia dostajemy tygodniówkę za przeszły tydzień (choć czasem nawet i w 4 ratach)
Atmosfera w pracy hmm z pracodawcą pozytywna (typ człowieka który mówi zwykle to co chce się usłyszeć,nie koniecznie prawdę).
Z pracownikami to różnie bywa ale to już norma i zapewne Sneyk i jego obsesja do wykonani dobrze i szybko pracy za jaką mu płacą jest powodem konfliktów, ale czy tak jest na pewno- zdania są podzielone.
W tym wszystkim jest jeden pozytyw…
Pracy tu nie brakuje i nie należy do lekkich a to daje taki rezultat że Sneyk gdy nie śpi to pracuje więc nie ma czasu i chęci na myślenie o przeszłości czy przyszłości, żyje z dnia na dzień poddając się rutyną- hmm prawie jak w ośrodkach państwowych jako dziecko czy też w zakładzie karnym jako dorosły.
Ale czy to można nazwać życiem?….. (jedyna przyjemność to piwo,papieros i kawa, ale sam nie wiem czego bym więcej chciał choć chyba czegoś tu brakuje…)
maj 252011

BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
Witaj
Na wstępie Dziękuje za komentarz.
Po za tym, gdy już poznasz odpowiedź na „Przez cały czas zastanawiałam się także jak to możliwe, by jednego człowieka spotkało tyle zła w ciągu jednego życia? Jak można to wszystko znieść i jakim cudem Pana to nie zabiło?” -
to daj mi znać chętnie sam ów odpowiedź poznam, póki co jej nie znam…
Pozdro dla każdego komentującego i czytającego ów stronę
Przeczytałam Pański blog od pierwszego do ostatniego posta i przyznam szczerze, że już dawno żadna lektura nie wzbudziła we mnie tak wielu emocji: od szoku, poprzez żal i łzy, wzburzenie a często także serdeczny śmiech, z różnych sytuacji, które Pan tu opisywał.
Przez cały czas zastanawiałam się także jak to możliwe, by jednego człowieka spotkało tyle zła w ciągu jednego życia? Jak można to wszystko znieść i jakim cudem Pana to nie zabiło? Strasznie Pana podziwiam, że mimo tego piekła, które Pan przeszedł nie poddał się Pan, co świadczy o ogromnej sile i waleczności.
Czytając bloga zauważyłam, że często Pan się zastanawia czemu żyje. Może to naiwne, ale ja wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Próbuje Pan to tłumaczyć strachem przed śmiercią, ale nie mogę się z Panem zgodzić. Moim zdaniem to właśnie wola życia, która była w Panu przez te wszystkie lata i która ciągle się w Panu tli. Może też dzięki tej woli życia nadejdzie kiedyś dzień, w którym znajdzie Pan w sobie siłę, by przezwyciężyć lęk i przypomnieć sobie, co naprawdę znaczy słowo „miłość”. Wierzę, że na to nigdy nie jest za późno.
Chociaż nie mam takich doświadczeń jak Pan i nie znajduję odpowiednich słów, by wyrazić moje emocje dokładniej czy też w jakiś sposób pocieszyć to jednak czuję w sercu szczerą sympatię i wiele zrozumienia dla Pana. Przeczytałam gdzieś kiedyś, że cierpienie uszlachetnia człowieka, daje mu życiową mądrość i szacunek w oczach innych. Myślę, że jest w tym dużo prawdy. Może nie wszyscy ludzie w Pana otoczeniu to dostrzegają (ludzie mają tendencję do pochopnych i powierzchownych ocen), ale to jest w Panu i chyba każdy czytelnik bloga się ze mną zgodzi.
Pański blog naprawdę dał mi wiele do myślenia i cieszę się, że zechciał Pan podzielić się z innymi swoimi przeżyciami. Dziękuję, że Pan pisze i proszę nie przestawać
Pozdrawiam,
nuka.
Wszystkiego dobrego Sneyk-u
Pokój i spokój ? moje marzenie:) ale także dla kogoś ze stwierdzoną fobią społeczną, niezła pułapka? Niestety, coś, co dla jednych jest Pikusiem, dla mnie stanowi powód do stoczenia heroicznej walki, nie zawsze zakończonej sukcesem. Ale mam Ciebie, ludki na forum dot. FS, więc czuję, że nie jestem sama. No i mam jeszcze Kogoś, kto akceptuje mnie taką, jaka jestem.. A to daje siłę i nadzieję. I życzę Ci znalezienia takiego Kogoś dla siebie (może to ten brakujący element?) Pozdrawiam
Taka nasza chora rzeczywistośc ze ci co dorawali troche grosza i uważają sie za pracodawców uważają, że kupili pracownika na własność za marne grosze i wszytsko im wolno. Dobrze, że u Ciebie ok, że masz pracę i nie rozymyslasz o tym co było. i życzę Ci byś dowiedział się czego Ci brakuje
Pozdrawiam