Dawno nic nie pisałem, ostatni raz jak dobrze pamiętam pisałem coś w zeszłym roku, dlatego też trza nadrobić zaległości korzystając z dnia wolnego od pracy.
Jakieś dwa dni temu mój „prądożerca”- grzejnik elektryczny w nocy jakoś samoczynnie się wyłączył.
Jak wiecie obecnie śpię w przyczepie campingowej, więc bardzo szybko, gdy grzejnik się wyłączył zrobiło się w środku tak zimno jak na zewnątrz- około -10 stopni.
Nim obudziłem się z powodu zimna na tyle by zobaczyć, co się stało to ów zimno skojarzyło mi się z pewnym zdarzeniem z okresu „beztroskiego dzieciństwa”
Było to za czasów domu dziecka, gdy już z niego systematycznie uciekałem.
Tak, więc na jednej z kolejnych moich ucieczek z bidula do mojego rodzinnego miasta, wieczorem trza było poszukać sobie jakieś miejsce do spania.
Z wiadomych powodów nie mogłem iść jak zwykłe dziecko do „rodzinnego domu”- do mamy i taty ani też do innego członka rodziny gdyż wtedy na pewno bym trafił do rodziców a stamtąd z powrotem do placówki gdzie się nie wybierałem.
Mój wybór padł na wolno stojący trzy piętrowy budynek do rozbiórki, a raczej to coś, co na budynek wyglądało.
Jak taki budynek w zasadzie wygląda nie muszę opisywać, łatwo se to wyobrazić.
Wchodzę do środka tego domu, w którym nie ma już okien i dźwi, więc z wejściem nie ma większych problemów.
Udaje się po schodach na pierwsze piętro a potem już po ścianie wdrapuje się na piętro drugie gdyż brakuje schodów.
Tam też wybieram sobie jak mi się wydaje najczyściejsze miejsce do spania i z dala od dziury w ścianie po oknie.
Kładę się spać.
Nie pamiętam dziś, jaka to była pora roku, ale raczej na pewno nie zima.
W nocy zrobiło się strasznie zimno jak na góra trzynastolatka a może i dla dorosłych też.
Pamiętam bardzo dobrze jak wymyślałem sposoby „gimnastyczne” z własnym ciałem by się rozgrzać, co przynosiło wprawdzie efekty, lecz krótko trwałe i po chwili znowu było zimno.
Nie mogłem wtedy zmienić miejsca na cieplejsze gdyż jak pisałem wcześniej na drugie piętro wchodziłem już po ścianie z powodu braku części schodów, a więc w całkowitej ciemności droga powrotna mogłaby się „dziwnie” skończyć.
Gdy tylko się rozjaśniło gdzieś około czwartej rano udałem się na przeprawę promową by jakoś na dworcu PKP doprowadzić swój wygląd do porządku, (mieszkałem wtedy na wyspie i by dostać się na dworzec trza było udać się na darmowy prom łączący moje miasto z resztą częścią Polski)
Na dworcu w łazience, gdy się myłem i czyściłem ubranie zjawia się nagle milicja z jakimś jegomościem, który „życzliwie” informuje ów władzę, że widział mnie na promie o tak wczesnej porze w tak fatalnym wyglądzie zewnętrznym, co sprawiło, iż wezwał władze, bo to było jak dla niego dziwne, chociaż by ze względu na mój wiek.
I tak skończyła się moja kolejna ucieczka-wycieczka do mojego rodzinnego miasta nietrwająca zbyt długo- niestety

BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
mimo tego smutku życiowego ,masz w sobie wiele optymizmu,tak jakoś czuję……..dasz radę…..chciałabym tylko abyś miał dom i nie musiał mieszkać w tej przyczepie,o której pisałeś w innej części. TAKIE MAM ŻYCZENIE NA NOWY ROK
TRZYMAJ SIĘ
Tak zapewne smutne….
Jak już musieli mnie złapać to mogli to zrobić przed tą nocą, ale to chyba była sytuacja wiązana
smutne…..tez spędziłam kilka nocy w taki ciekawy sposób…..ale tak ciężko to chyba nie miałam….trzymaj się