Ciekawe, czemu nie opisałem jak spędziłem wcześniejsze święta, wiedziałbym wtedy, jakie są różnice.
Nie zrobiłem wcześniej to uczynię to teraz by za rok nie zastanawiać się, co robiłem z zeszłym roku w te święta.
Ostatni raz w pracy byłem ze środy na czwartek a w czwartek Pracodawca przyniósł mi klucze od zakładu pracy- (inaczej bym nie miał dostępu do wody i toalety przez całe święta).
Wręczając mi klucze oznajmił, że jeśli bym chciał to mogę posprzątać na zakładzie pracy dziś czy też jutro.
Oczywiście się zgodziłem, w końcu wpadnie parę godzin w te wolne od pracy.
Wieczorem w czwartek poszedłem więc posprzątać.
Pracodawca prosząc mnie o to użył wyrazu „na glanc”, więc sprzątam dokładnie.
Nim się obejrzałem była już druga w nocy, więc przerywam prace i odkładając resztę na jutro idę spać do swojego campingu.
W piątek- dzień Wigilii jakoś po południu wracam dokończyć sprzątanie.
Około siedemnastej, gdy jak myślę większość ludzi zasiada do wigilijnej kolacji przerywam porządki i stając przed lustrem składam sam sobie szczere życzenia, które i tak się nigdy nie spełnią, po czym wracam do wykonywanej pracy.
Sprzątanie kończę około dwudziestej.
Całość sprzątania zajęła mi dokładnie 14 godzin i 47 minut- mierzone stoperem.
Gdy skończyłem i wróciłem do siebie zacząłem się zastanawiać nad sensem tego sprzątania.
Po ostatniej wykonanej takiej prośby drugiego z moich pracodawców, pojawiały się pretensje i żale, co do czasu sprzątania, na wskutek czego po słowach, że nadużyłem jego zaufania, bo długo sprzątałem.
Zapytałem ile według pana powinienem sprzątać?
Po uzyskaniu odpowiedzi już nie pamiętam, jakiej Np. 6 godzin, poszedłem i zmieniłem czas pracy, jaki pracowałem na czas pracy, jaki oczekiwał mój pracodawca reszta czasu sprzątania została przeznaczona na darmowe „prace społeczne”.
W te święta sprzątałem więcej i dokładniej niż wtedy i pewnie ponownie pojawią się pretensje o czas pracy mimo tego, że ów czas był uczciwie spędzony na pracy.
Więc, po co ponownie zgodziłem się na ów prośbę znając jej konsekwencje?
Co mi tam zapłacą to zapłacą, jeśli nie to nie, grunt, że było jakieś zajęcie przez te dwa dni przed świąteczne, a może to ja Im powinienem zapłacić za to, że pozwolili mi popracować w tym okresie?
Tak czy owak dziś już kończy się pierwszy dzień świąt spędzony na oglądaniu filmów i serwowaniu po sieci, jutro zapewne będzie podobnie, a wieczorem mam nadzieję, że zacznie się produkcja i zwykła, normalna praca-, jeśli można ją tutaj nazwać normalną.
Podsumowując cały świąteczny okres jednym zdaniem: dzień, jak co dzień.
Jako ciekawostkę napiszę, że wychodząc przed swój obecny „dom” jak wzrokiem sięgnąć nie można zauważyć nigdzie żadnych ozdób ani akcentów świątecznych.
Nigdzie nie widać żadnych choinek-po za tymi rosnącymi w daleko w lesie, żadnych światełek- po za światłami samochodów jadącymi ulicą.
Nawet dla mnie jest to dziwne, gdyż całe swoje życie w ten dzień widywałem tego typu ozdoby chociażby nawet w oknach innych domów a tutaj nie można zauważyć dosłownie nic- czyżby o tym miejscu zapomniał Bóg i wierzący w niego katolicy?

BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
Ostatnio Komentowali :)