Tak, więc przybywam do „nowej” pracy.
Pracodawcy przyjeżdżają po mnie na dworzec PKP i wiozą do wioski, w której prowadzą firmę, a która ma się stać moim nowym „domem”.
Wiadomo pierwszy dzień w pracy zawsze jest „dziwny” człowiek czuje się „zagubiony”, szukając swojego miejsca- to prawie jak pierwszy dzień w placówkach, w których się wychowałem.
Już w dniu przyjazdu a raczej w pierwszej nocy jak to już bywa zaczynam prace.
Rano po pracy zostaje zaprowadzony do mojego „zakwaterowania”, z zaznaczeniem, że to na tydzień czasu tylko gdyż po tygodniu kończy Im się umowa wynajmu tego pomieszczenia, a potem coś się wymyśli.
Tak na tydzień czasu i nie dla tego by po tygodniu zapewnić leprze warunki mieszkalne pracownikowi, którego ściągało się z Polski, ale dla tego, że kończy się dzierżawa pomieszczenia.
Po tygodniu pracy (zaraz po święcie wszystkich świętych) zostaje dostarczone moje „nowe” zakwaterowanie-wóz Drzymały wraz ze słowami: „posprząta Pan sobie tam i może mieszkać”
Hmm myślę, że mimo wszystko zdawali sobie moi pracodawcy sprawę z tego, co mi proponują gdyż nim wyprowadziłem się z pierwszego „zakwaterowania” zaproponowano mi, że kupią dla mnie przyczepę campingową i w niej zamieszkam, co oczywiście szybko i bez słowa zaakceptowałem z radością.
Po kupnie i dostarczeniu ów campingu zostało mi zaproponowane: „albo mieszka Pan w wozie Drzymały za darmo albo w campingu za 200zł.miesięcznie,bo camping musieli kupić i musi im się to zwrócić”
Nie mając raczej zbyt dużego wyboru zgodziłem się na „nieprzewidziane” opłaty w „nowej” pracy.
Tak, więc zamieszkałem w campingu na terenie cukierni wynajętym przez ów firmę.
Już w pierwszego deszczowego dnia(w nocy pracuje) okazało się, że ów camping jest dziurawy jak „ser szwajcarski” i deszcz ciurkiem leci przez dach akurat w miejscu gdzie znajduje się łóżko, na którym śpię.
Zaklejając ?przecieki? od środka i zakrywając dach od zewnątrz można spać nie moknąc od deszczu a i deszcze przestają padać-zaczyna się zima.
Jak każdy widzi mamy w Polsce zimę z prawdziwego zdarzenia, mrozy, śnieg itd.
W moim zakwaterowaniu nie było ogrzewania, a gdy mi takowe wręczyli to szybko uświadomili mi, że po za opłatami za camping pokrywam też koszty energii elektrycznej i butli gazowej, z której korzystam.
Gdy zapytałem, jakie są jeszcze ukryte koszty mojego zakwaterowania, gdyż już mam płacić 200zł. za camping plus 50zł.za gaz plus energia elektryczna (średnio miesięcznie 400zł z ogrzewaniem), co daje razem 650zł. więc, za co jeszcze mam płacić, za wodę, w której się kąpie po pracy?
Wspaniałomyślnie podarowano mi na czas grzewczy campingu (do kwietnia) opłaty czynszowe 200zł.ale za resztę mam płacić.
Grzejąc camping 24h/na dobę posiadam w nim średnio 10-15 stopni Celsjusza a przestając grzać nawet na 30 minut temperatura spada do temperatury powietrza na zewnątrz- sprawdzałem.
Zarobki?
Jak pisałem już obiecano mi w rozmowie telefonicznej 10zł. na godzinę, a po pierwszym tygodniu pracy dano mi 8zł. na godzinę i choć obiecano mi możliwość wielu godzin pracy bym mógł zarobić obecnie pracuje po średnio góra 7 godzin dziennie tygodniowo z częstymi pretensjami że za długo pracujemy, że można ów pracę wykonać szybciej (według teorii pracodawców, bo w praktyce robimy co możemy by skończyć jak najszybciej).
I oczywiście ani ja ani żaden inny tu pracownik nie jest legalnie zatrudniony-zarejestrowany.
Podsumowując wiele się nie pomylę twierdząc że przyjechałem do pracy by pracować tylko na minimalne koszty utrzymania się w takim stopniu by móc pracować-hmm nie kojarzy wam się to z niewolnictwem, gdzie utrzymuje się niewolnika by mógł pracować na swojego pana?
Potwierdzeniem mojego skojarzenia są słowa pracodawcy które co dzień słyszę w głowie a wypowiedział je na początku mojego tu przyjazdu:
„Pracownik jest po to bym ja mógł zarobić”
Rezygnując z pierwszej pracy w Jastrzębiej Górze mówiłem sobie i współpracownikowi że gorzej być nie może- hmm czy oby na pewno?
cdn…




BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
Ostatnio Komentowali :)