Ankiety

Myślę że opisy na tej stronie to:

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

1.Kontakt

Gadu-Gadu: 4028876
_______________________
E-mail: sneyk@pieklo-dziecinstwa.pl

autor: Hasiok

Dom dziecka dzień dobry ja w sprawie Adrianka
Tego co wiecie wziąłem na święta
Miałem go dzisiaj odstawić do Was
Jak się coś stanie, boże uchowaj
Choć nie jest mi łatwo, kłopoty mam spore
Od trzech lat do siebie do domu go biorę
By sam tak nie był gdy z kimś jest każdy
I u nas wypatrzył tą pierwszą gwiazdkę
A on zawsze smutny i jakby cofnięty
Lecz właśnie dlatego wymaga opieki
Szczególnej czułości i dużo ciepła
To samo sądzi moja żona Ewa
I nasze dzieci Justysia i Kamil
Bardzo się cieszą gdy Adzio jest z nami
Chociaż wie pani jaki on dziwny
Gdy pytam nie mówi czy jest szczęśliwy

Adrian no co ty banan na buzię ciesz się no ciesz się
Trzy dni pożyjesz jak żyją ludzie musi ci starczyć na rok
Adrian ja nie wiem czego się smucisz ciesz się no ciesz się
Płaczesz że jesteś czy że tam wrócisz życzę wesołych świąt

Byliśmy wczoraj z Adrianem w kinie
Film był co prawda o rozbitej rodzinie
Jak każdy zresztą szajs od Disneya
Adrianku mówię jest w nim nadzieja
Że nawet najgorsza znajda i łajza
Może w tym życiu wiele dokazać
Nemo Kopciuszek czy Kurczak mały
Przecież obojga rodziców nie miały
Mówię brzdącowi że też ma tatę
Wreszcie wychodzi po siedmiu latach
I tak za szybko bo z matki Adriana
To aż przez sufit krew przeciekała
A Adrian tylko ramionami wzrusza
I patrzy na mnie jak gdyby musiał
A każdy inny na jego miejscu
To by się pani zesrał ze szczęścia

Nim zasiedliśmy do świętej kolacji
Poszliśmy na cmentarz do jego matki
Wypada zapalić jednego znicza
Bez względu na to jaka ona była
To jednak matka co mu dała życie
Jakie to widać ale po co narzekać
No bo najłatwiej tłumaczyć sobie
Wszystko przez pryzmat trudnego dzieciństwa
Ewa zrobiła grzybową pyszną
Rybka, kapustka, zgodnie z tradycją
By Adrian zobaczył co to rodzina
Z matką i ojcem córką i synem
To podstawowa komórka społeczna
To życie którego Adrian nie zna
A przy mnie poznał niewdzięcznik jeden
O jak go dorwę co zrobię mu nie wiem

Łamiąc opłatek życzyłem mu z serca
By jego życie nie było jak teraz
I by się nie stoczył jak starsi koledzy
Co piją i palą a ćpają pomiędzy
Wie pani zupka domowe łazanki
Domowe mówiłem by znał to słowo
Zaś po kolacji były prezenty
Które nam przyniósł posłaniec święty
Justysi Barbie, Kamilkowi Lego
A Adrianowi Kinder czekoladę
A zaraz potem czas na kolędy
Adrian nie śpiewał coś z nim nie tędy
Bożonarodzeniowym zwyczajem
Mieliśmy dzisiaj u cioci się nażreć
A Adrian zniknął i zepsuł nam święta
Nic z niego nie będzie trza machnąć ręką

Chciałbym wykrzyczeć swoje grzechy,
By z nowym dniem budzić się czystym,
A nie z coraz większym garbem.
Gdzieś to dziewictwo niewinności zniknęło,
Taka była przeszłość, teraz jest tych chwil przemoc.
Dzieci swojej epoki bez recepty na jutro,
Nadmiar percepcji i strach za całą ludzkość.
Piszę ten list ze skażonych pól swego serca,
Krzyk bezradności zanim śmierć zabierze nas z tego miejsca.
Zobacz, karmi nas kultura ideałami,
Wkłada nam te wszystkie bzdury w usta.
I co? Też chcę wierzyć w miłość, w coś, co da mi szansę,
Pokaże sens, by daleć prowadzić tą walkę.
Widzę tragedię, gdy wiara w Boga zabiera życie
Ludziom, co zamiast niego znaleźli religię.
To list z ziemi jak Twaina, bo chcę to spisać,
Łez atramentem namaluję swój obraz ‘Guernica’.
Tak pragnę życia, tak pragnę ufać, poradzić sobie,
Tak pragnę żyć, by wrzasku metropolis nie słuchać,
Znaleźć harmonię; by świat był częścią mnie,
Bez systemu, bez potwora, który zjada moje serce.
Wciąż chcę wierzyć w te ideały,
Wciąż wierzyć, że jest sens tej naszej pracy,
Że tak naprawdę ziemia jest tylko przelotnym momentem,
Krótkim przystankime do stacji wieczne szczęście.
Otwieram oczy i niestety wciąż jestem tutaj,
I tylko marzyć może mi się świat tonący w uczuciach.

Chodź, zabiorę cię tam, gdzie w kolorach jest świat,
Choć na chwilę zapomnij…
Otulę ciebie szalem, ciepłym tak doskonale,
Gdzie czas z przestrzenią stykają się zmieniając bieg.
Utulę cię do snu, byś choć na chwilę mógł
Odpocząć od ciężaru ludzkich spraw.
Oddaj się w me ramiona, już nadeszła pora,
By przestać toczyć syzyfowy głaz.
polski hip-hop
autor: Eldo

Długo nic nie pisałem ale to z powodów obecnej pracy.
Jak już pisałem wkońcu wyjechałem z miasta którego bardzo nie lubiłem oraz wktórym zaczęło się to czego tak bardzo nie lubię więc życie sneyka.
Niestety zmiana miejsca zamieszkania nie wiele może zmienić w życiu sneyka gdyż to co chciało by się zostawić,przed czym uciec znajduje się w sneyku i gdzie on tam wszystko pozostałe.
Jak wiecie w czerwcu wyjechałem za pracą do innego miasta a raczej turystycznej wioski.
Jak zwykle nie będę zdradzał nazw miejscowości w których Sneyk przebywał lub przebywa dlatego też nazwę tą miejscowość „Gwiazda”,dlaczego Gwiazda?-od nazwy jednej z naturalnych atrakcji turystycznej w tej miejscowości.
Jak bym oceniał nowe miejsce zamieszkania?
Hmm myślę że tak jak każde inne.
Miejsce te jest bardzo podobne do miejscowości w której znajdował się mój pierwszy ośrodek wychowawczy tak jak i tam z tego co pamiętam jest tu jedna wielka promenada dla turystów i parę posiadłości prywatnych,a reszta to same domy wczasowe.
W okresie letnim można by powiedzieć gdyby nie znaczna ilość godzin spędzonych w pracy że jestem w pracy na wakacjach jak to już ktoś tak ocenił tu swój byt (i długo nie popracował).
Choć nie wiem dokładnie z jakiego to powodu czy z powodu wyjazdu z miasta w którym zaczęło się moje życie czy też z powodu wielu godzin pracy w sezonie letnim ale od wyjazdu z rodzinnego miasta znacznie mniej myślę o przeszłości żądając sobie pytanie bez odpowiedzi-DLACZEGO?
Wiem że wcześniej czy później te pytanie powróci ale póki co staram się o tym nie myśleć.
No to chyba tyle jeśli chodzi o moje nowe miejsce zamieszkania i postaram się pisać częściej tak jak wcześniej jeśli będzie co pisać oczywiście.

© 2010 Piekło Dzieciństwa Suffusion theme by Sayontan Sinha