Ankiety

Myślę że opisy na tej stronie to:

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

1.Kontakt

Gadu-Gadu: 4028876
_______________________
E-mail: sneyk@pieklo-dziecinstwa.pl

Każdy zapewne wie co to jest Dom Dziecka i jakie ma cel istnienia taka instytucja w społeczeństwie (teoretycznie),każdy też zapewne wie co to jest i jak działa wypożyczalnia czegokolwiek np: kaset,rowerów itd…
Co te dwa zakłady mają wspólnego z sobą?
Otóż co jakiś czas (jak na razie 2 lub 3 osoby) piszą do mnie na gadu gadu by porozmawiać o domu dziecka,niby nic dziwnego temat ciekawy i jeśli mogę to chętnie udzielam informacji o działaniu takiej placówki na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji.
Jednak te 2-3 rozmowy na ten temat były bardzo dziwne gdyż pytając o dom dzieck pytają o konkretnie jakaś osobę z tej placówki.
Oto kilka zdań z takich rozmów które pamiętam:
1.chciałam porozmawiać na temat nastoletniej dziewczyny….
Dalej ta osoba pisze:
….którą odwiedzam tam,zabieram na sobotę i niedzielę do siebie….
Inna osoba pisze:
2. Myślę by przysposobić sobie takie dziecko z domu dziecka pomagać w nauce odwiedzać zabierać do siebie….
Nie dalej jak w tym samym miesiącu ów osoba pisze:
Zdecydowałam się na te dziecko ma na imię … ma … lat i była u mnie na weekend było cudownie….
Nie wiem ale czy tylko mi się te zdania,rozmowy kojarzą z wypożyczalnią?
Człowiek się budzi rano z myślą idę po dziecko do domu dziecka tak normalnie jak po chleb do sklepu i tyle samo ma z tym problemu tylko wybór jaki chleb lub jakie dziecko?
Czy obecnie w domach dziecka nie ma jakiś zasad co do kontaktów z rodziną i a głównie z obcymi każdy bierze jak chcę,wystarczy pokazać dowód osobisty?
SZCZERZE W TO WĄTPIĘ!!!
Więc tak tutaj publicznie proszę tych co tak piszą by nie pisali lub pisali jaśniej a nie dawali do zrozumienia że jak psa z marnego schroniska biorą sobie dzieci bo mają ochotę.
Inne dziwne zdanie-rozmowa choć z innej beczki to:
3. Mam 12 letniego syna chciałem zainteresować go twoją stroną ale….(nie był zainteresowany)
Na moje zdziwienie się na ów wiadomość zapytałem czy chciałeś by twój syn czytał tą stronę?
Usłyszałem że trzeba przeciesz dzieci uświadamiać….
Czy naprawdę tak wygląda uświadamianie dzieci,tak się to robi że daje się coś do czytania i tyle problem z głowy,obowiązek spełniony dziecko już wie bo czytało?
Drodzy czytelnicy naprawdę:
Jeśli nie wiesz co napisać nie pisz nic a napewno nie napiszesz nic głupiego!!!

Poleć na:
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop

6 Odpowiedzi do “Dom Dziecka wypożyczalnią?”

  1. Megiss to chyba najdłuższy Twój komentarz :)
    Ale do rzeczy.
    Różnica między dzieckiem przysposobionym a dzieckiem biologicznym jest tylko jedna-tych pierwszych łatwiej się pozbyć wrazie zwątpienia czy też kłopotów wychowawczych.
    Każde jednak dziecko jest takie samo w pewnym sensie i stwarza jakieś tam kłopoty wychowawcze czasami jedne mniej inne bardziej ale zawsze kłopoty się znajdą.
    Biologicznych dzieci nie można oddać twierdząc że nie dajesz rady z nim bo ma złe geny,czy wpojone złe zachowania które tobie nie pasują.
    Z innej strony patrząc na dzieci biologiczne i przsposobione w jednakowym wieku np.12 lat zauważysz zawsze że te przsposobione jest niegrzeczne a nie biologiczne-dlaczego?
    Odpowiedź jest prosta przy dziecku biologicznym miałaś 12 lat na to by się do niego przyzwyczaić i do jego wybryk a do przysposobionego zaledwie krótki okres.
    Jestem też pewien że nie każde biologiczne dziecko mówi swoim rodzicom jak bardzo je kocha tak często jak rodzice by tego chcieli i dlatego to rodzice mówią to dziecku bo głównie wtedy dziecko to potwierdza mówiąc np.ja cię też:)
    Wniosek?
    Cierpliwość,cierpliwość,cierpliwość i rozmowa z dzieckiem przysposobionym wkońcu straciłaś X lat od czasu jego urodzenia na przyzwyczajenie się do siebie nawzajem i nie nadrobisz tego w rok czy dwa więc CIERPLIWOŚĆ :)

  2. Masz rację, nigdy nie da się osiągnąć stanu pełnego zadowolenia, zawsze znajdzie się coś co trudno wykonac tak aby dać satysfakcję wszystkim dookoła, zawsze znajdzie sie ktoś niezadowolony. Jeśli chodzi o oddawanie dzieci po nieudanej próbie przysposobienia to pewnie tez nie jest tak do końca że tylko dziecko może poczuć sie zawiedzione lub niezadowolone z takiego rozwoju sytuacji… myślę że rodzina która zrobiła jakiś pierwszy krok w kierunku dziecka, poszła za potrzebą seca a nastepnie nie dała sobie rady z dzieckiem gdyż było z gatunku „fikających” tez nie pała z tego powodu radością i zapewne nie spływa to po nikim jak po kaczce bo to wkońcu porazka życia dla obydwu stron. Byłam ostatnio na takim kursie z panią psychjolog od dzieci oraz osobą zwaną chyba pracownikiem socjalnym…opowiadały o tym jak trudnym wyzwaniem jest opieka nad takim dzieckiem i ze rzadko kiedy przysposobianie na stałe „wychodzi”. Ludzie sie czesto poddają choć mają dobre intencje. Przerasta ich często sytuacja, brak wdzieczności czy poprostu niegrzeczność która kazdego irytuje chyba, nie każdy zapewne moze być rodziną zastępczą, zaprzyajźnioną czy adopcyjną. A jak to sprawdzić czy sie podoła gdy nie ma okazji spróbować?? Nie da się,Wiadomo decyzja musi być przemyślana, ale samo przemyślenie i chcenie nie daje gwarancji że „coś zaiskrzy” między dwiema stronami. Zauważyłam, że osoby opisujące historie o swoim pobycie w domach dziecka bardzo czesto zawężają obraz sytuacji. Ten co oddaje dziecko spowrotem, jest tym złym, a dziecko oddane – tym dobrym. Trudno ocenić jednoznacznie kto był złym a kto dobrym w danym układzie, zarówno i dziecko jak i rodzic posiada wady, podobne słabości, podobne problemy natury psychologicznej, tak samo dziecko jak i dorosły człowiek potrzbuje miłosci, i to nie jest tak że tylko dziecko chce być kochane… dorosli także bez tego nie potrafią zyć a słyszałam że czesto jest tak że dzieci prostu nie okazują miłosci co zniechęca rodzica do dalszego wychowania i wkładu. Wiadomo, dziecko z domu dziecka jest na gorszej pozycji, bo jest porzucone, niekochane i skazane na trudny los, ale przecież na swiecie jest miliony róznych złych sytuacji kórych doświadczają ludzie… trudno jest licytować kto ma gorzej… wszyscy mam chyba po trochu źle po trochu dobrze, jak to w zyciu. Jeden ma pełen kochajacy dom, ale za to jest chory i całe zycie zmaga sie z chorobą, a drugi jest kochany ale zakompleksiony i nie potrafi z tym zyć, popełnia samnobójstwo… nie wiem dlaczego utarło sie tak w naszej mentalnosci ,że osoby pochodzace z domów dziecka mają gorzej niż reszta społeczeństwa. Trudno jest skalsyfikowac skalę zła doświadczonego w życiu.
    Sama też mam ból bo dziewczyna z którą pragnę sie zaprzyjaźnić ( z domu dziecka) nie odwazjemnia w moim przekonaniu mojego uczucia… i nie czuje sie z tym dobrze, trudno jest mi zgadywac co ona czuje gdyż odbieram drugiego człowieka tak jakim go widzę czy słyszę, a słyszę raczej słowa niejakie i brak inicjatywy. Nie wymagam cudów, poprostu relacji międzyludzkiej opartej na zaufaniu i otwartości, a gdy jedna ze stron nie okazuje chęci trudno jest ją tak poprostu pokochać… bardzo bym chciała. Dziecko jest duże, w sumie nastoletnie wieć trudność dodatkowa. Nie wiem czy wyjdzie ta przyjaźń… na teraz jestem troche jakbym dostała patelnią po głowie bo nie odczuwam z drugiej strony odwzajemnienia czy jakiegoś choć małego gestu a bardzo o tym marzyłam podejmując taką decyzję. Jak narazie dziewczynka robi wszystko abym jej nie pokochała, nie wiem na ile elastyczne sa moje uczucia i na ilę jeszcze wytrzymam tę sytuację, gdyż jestem człowiekiem zbudowanym z takich samych emocji jak każdy i poprostu jak widze że ktoś nie chce „miłości” to nie bedę sie z nią narzucać. Choć pewnie tego typu postawa jest źle widziana w oczach dziecka. Myślę że wg dzieci z dd osoba dorosła powinna być postacją nieugietą, wytrzymującą wszystko i bez ograniczeń, a niestety tak nie jest, każdy potrzebuje uczuć i nie wazne czy jest z dd czy nie .Wszyscy jestesmy dziecmi w pewnym sensie. i zawsze bedziemy. Bardzo chiałabym pomagac… nie żyć tylko dla siebie ale też dla kogoś, robić coś potrzebnego, nie marnować czasu na głupoty, tylko poświecić sie komuś lub jakiemuś celowi. Powiem Ci że trudno jest znaleśc dobry cel, czasem można całe życie szukać i nic nie znaleśc. Ja mam nadzieje ze znalazłam, jest to właśnie opieka nad dziećmi z dd. Akurat rzuciałam sie na głeboką wode, ale kto nie próbuje ten nie ma;) Mimo wszystko mysle że podołam, i bedzie coraz łatwiej po tym pierwszym szoku. Pozdro.

  3. Nikt nigdy nie był i nie będzie wstanie sprawić by wszystkich zadowolić,zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony.
    A co do:
    „to samo dziecko zaczyna dopatrywać sie wad w tej rodzinie, bo ?mogłem trafić do lepszej?.
    Które dziecko nawet ze szczęśliwych pełnych rodzin nie myślało choć raz że chciałoby być dzieckiem jakiegoś idola z filmu czy też jakiegoś milionera?nie oznacza to jednak że ma pretensje do rodziców że nimi nie są-tak myślę:)

  4. No może i tak to wyglądało, sorki za niedomówienia, nigdy bym tak nie postąpiła żeby wziąść, pobawić sie i oddać, choć mam świadomość ze są pewnie ludzie którzy tak robią co tez mnie wkurza. Ale taki świat…
    Z drugiej jednak strony zauwazyłam, że wszelkie inicjatywy tego typu zawsze spotykają sie z krytyką. Jak ktoś nie robi nic by pomóc to uznawany jest za egoistę, jak zaczyna być rodziną zaprzyjaźnioną to wytyka mu sie że zbyt mało czasu poświeca dziecku a mógłby wiecej, a jak bierze dziecko jako rodzina zastepcza to samo dziecko zaczyna dopatrywać sie wad w tej rodzinie, bo „mogłem trafić do lepszej”. Takze co by nie zrobić to zawze są minusy.

  5. Megiss i dlatego też napisałem „lub by pisali jaśniej a nie dawali do zrozumienia…” .
    To co tu napisałaś całkowicie się zgadza wiem że przechodzi się różne testy i kursy co i tam nie daje stuprocentowej pewności ale sama przyznaj że w rozmowie wyglądało to tak jak byś ot tak bez problemów pomyślała poszła i wzięła sobie dziecko co jest nierealne.

  6. I po co taka surowa ocena – człowieku drogi , skoro nie dajesz nawet szansy wypowiedzieć sie do końca. Jeśli chodzi o „wypożyczanie” dziecka, to sprostuje nieco Twoje wyobrażenie na tne temat… aby zacząc być rodziną zaprzyjaźnioną dla tej dziewczynki, przeszliśmy z męzem szereg kursów, sprawdzeń, rozmów i kontroli w naszym miejscu zamieszkania. Musielliśmy przejsć też test u psychologa, w osrodku adopcyjnym.Nikt nie wydaje dzieci za okazaniem dowodu osobistego… Zawsze chciałam być wolontariuszem w takim miejscu, a może nawe kimś wiecej w przyszłości, a mój mail miał na celu dowiedziec sie kilku istotnych infoirmacji takich „od środka”. Szkoda że tak jakoś krytycznie traktujesz moją osobę oraz intencje, no trudno… nazywasz głupotami to co piszę, no ok, masz prawo do własnego zdania. Pozdro.

Zostawić odpowiedź

(trzeba wypełnić)

(trzeba wypełnić)


*

Możesz użyć te tagi i atrybuty HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

© 2010 Piekło Dzieciństwa Suffusion theme by Sayontan Sinha