Zgadzając się na pomoc jemu postanowiłem to zrobić w ten sposób tak jak sam zrobiłem sobie kilka lat temu wychodząc z zakładu karnego po nie udanym planie „A”.
Plan pomocy wydawał się być łatwy w realizacji a polegał na znalezieniu Michałowi jakiegoś miejsca do spania z posiłkiem i bierzącą wodą,by był wypoczęty,najedzony i czysty.
Spełniając te trzy podstawowe wymogi będzie mógł upodobnić się do społeczeństwa i znaleść jakąś pracę,a dzięki niej powoli podnosić się z dna.
To było tyle w teori,rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana niż w moim przypadku.
Okazało się że Michał próbował już prosić niemal każdego ze swej rodziny o pomoc w podniesieniu się z dna i prosił chyba naprawdę o to każdego włącznie z ciotkmi,kuzynami,kuzynkami,braci i siostrę-zwykle zostając skreślonym już na początku proszenia.
Brak wiary w chęć zmiany się na lepsze przez Michała zwykle powodował fakt że Michał często kłamał już od dziecka by uzyskać to co chce i wcale nie doceniając faktu że ów coś uzyskał mimo wszystko.
Nie wiem czy był i jest aż tak dobrym kłamcą że nawet gdy będąc dzieckiem choć powinien chodzić do 5 klasy podstawowej w co wierzono w jego pseudo domu pseudo rodzice byli przekonani wręcz o tym i kupowali mu co roku następne książki do następnej klasy a tak naprawdę chodził do klasy 3 co szybko się okazało gdy Michał przez pewien okres był pod moja opieką.
W tamtym też okresie wyszło na jaw fakt że Michał ma problem z narkotykami i alkobiolen co spowodowało jego podwójny pobyt w więzieniu.
Więzieniu jednak przeszedł terapię od uzależnień i po wyjściu z braku pomocy jak sam twierdzi zaczą na nowo zażywać narkotyki lekkie typu amfetamina o czym każdy w jego rodzinie wiedział.
Ponieważ Michał nie posiada dowodu osobistego-gdzieś zgubił udałem się z nim by załatwić mu zaświadczenie o meldunku który ponoć miał takie wczoraj wydane ale wczoraj też pogotowie ratunkowe zabrało go dosłownie z ulicy w stanie nieprzytomności po zatruciu się skrętem maryhuany i też wtedy gdzieś przepadła jego torba w której miał dokumenty z innego wypisu ze szpitala (pozwałona głowa,pękniętą czaszka i krwiąk-ale bez śladów narkotyków czy alkoholu,czytałem te dokumenty gdy jeszcze je miał)
Więc ów zaświadczenia o meldunku pani w biurze meldunkowym mówi że nie wyda bo nie może-wydaje tylko jedno.
Po burzliwej dyskusji zemną na temat co może a czego nie oświadcza że taki dokument kosztuje (myślała chyba że to mnie przerazi) stwierdziłem że wkońcu mówi po ludzku i ile oraz gdzie się płaci ów opłaty skarbowe bo tak to się nazywało.
Trochę zdziwiona i nieco zdenerwowana pewnie moja osobą pokierowała mnie do kasy a chwilą później wręczała ów zaświadczenie mówiąc że następnym razem on ma przyjść sam gdyż nie jestem jego pełnomocnikiem.
Stwierdziłem że jestem a on jest moim żywym upoważnieniem i wyszliśmy załatwiając to co chcieliśmy.
maj 022010

BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
Ostatnio Komentowali :)