Chyba nigdy jeszcze nie pisałem tak naprawdę na ten właśnie temat,na temat jak się sneyk ma do katolizmu.
Jak większość zapewne dzieci zostałem katolikiem w wielu niemowlęcym poprzez chrzest święty,zapewne dlatego w wielu niemowlęcym bym nie mógł-nie umiał wnieść sprzeciwu lub też choć zapytać „dlaczego” ![]()
Jak na katolickie dziecko przystało będąc w domu biologicznej matki jeszcze oraz w rodzinie zastępczej chodziłem na religię choć chyba wtedy nie był to obowiązkowy przedmiot szkolny.
Skłamał bym twierdząc że tego nie lubiłem choć nie wiem co wtedy lubiłem tak naprawdę religię czy siostrę zakonną która ów religię prowadziła,a choć nie wiem czemu zawsze mam wrażenie że ją bardzo lubiłem.
Jak już pisałe choć było to pewnym zaskoczeniem dla mnie,gdyż wcale o tym nie pamiętałem miałem też pierwszą komunię świętą tuż przed tym nim trafiłem do pogotowia opiekuńczego a skąd później do innych placówek.
W domu dziecka chyba jako ostatniej instytucj w której to dobrowolnie głosiłem chęć chodzenia na religię i czasem nawet tam chodziłem a czasem tylko mówiłem że idę lecz jakoś nie dochodziłem,tak samo było w rodzinie zastępczej gdzie co niedziela dostawałem „pieniążki” na tacę a tuż obok kościoła w kinie grali darmowe „poranki”-bajki dla dzieci w czasie mszy więc wybór był zawsze trudny tak czy owak „pieniążki” na tacę zawsze były potrzebne na tacę lub smakołyk podczas seansu bajek ![]()
No dobrze ale mimo tego że ponoć zostałem wychowany w katolickiej rodzinie takiej czy innej i mimo tego że poznawalem zasady katolizmu nigdy nie mogłem stwierdzić zgodnie z prawda że wierzę w boga,bynajmniej tego nie pamiętam.
Myślę że prawdziwym stwierdzeniem że jest się katolikiem następuje dopiero po przyjęciu trzeciego sakramentu jakim jest bierzmowanie,gdyż wtedy to właśnie wmiarę świadomie mając możliwość ewentualnego jakiegoś sprzeciwu choć pewnie nie wielkiego w wieku 16-17 lat zgadzamy się na ów wiarę.
Bierzmowanie no właśnie jak już miałem w naturze wszystko dziwne więc i ten fakt nie był normalny ![]()
Będąc już całkowicie dorosłym mając jakieś 28-29 lat,widząc wielką chęć przyjęcia wiary katolizmu przez pewnego 12 latka który mimo wieku nie posiadał chrztu ani komuni chciałem mu to umożliwić finansując ów święta a tylko to według matki (alkoholiczki) ów dziecka a mojej sąsiadki w budynku socjalnym w którym mieszkałem przed planem A stało na przeszkodzie by syn był katolikiem.
Sam nie wiem czemu dokładnie ale ów chłopiec gdy zbliżał się jego chrzest poprosił mnie a nawet nalegał gdy odmówiłem bym został jego ojcem chrzestnym,wcale tego nie chciałem ale jakoś nie potrafiłem mu tego wypersfadować i wkońcu się zgodziłem,może z powodu braku innych kandydatów.
Cóż taka uroczystość jak chrzest dziecka wiąże się z wizytą w kościele.
Tam też na rozmowie z księdzem o terminie i możliwości zrobienia dziecku chrztu i komuni dowiaduje się że nie mogę być ojcem chrzestnym z powodu braku bierzmowania.
Widziałem wted tylko dwie możliwości po uzyskaniu takiej informacji.
Jedna to wytłumaczenie dziecku dlaczego nie będzie chrztu chyba że znajdzie innego chrzestnego co wydawało się trudne a druga to zrobienie ów bierzmowanie,chyba druga możliwość wydawała się prostsza bo ją właśnie wprowadziłem z życie,choć zawsze będę miał świadomość tego że uległem szantażowi przez kościół.
I na tym zakończyła się moja droga do katolizmu ale nadal jakoś nie miałem nawet wrażenia że wierzę w jakiegokolwiek Boga,choć znam niektóre fragmenty bibli (mój ulubiony to ten o wyzysku ludzi zbierających winogrono przez jezusa) ale zawsze mówię wiedzieć nie znaczy wierzyć
sty 272010

BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
apropo poranków w kinie…
moja babcia pracowała w kinie…w niedzielę (msza na 11,poranek w kinie na 11.30)z koleżankami i moim bratem zamiast do kościoła chodziliśmy do kina…babcia prowadziła nas w najlepsze miejsca,mnie wysyłała do cukierni po pączki dla nas na seans…
teraz po kilkunastu latach zastanawiam się czemu babcia,zagorzała katoliczka,wpuszczała nas na poranki a nie kazała wrócic sie do kościoła…
widać co ksiądz to inna religia i wiara choć kościół taki sam:)
A to dziwne. Jam nie bierzmowany, a chrzestnym zostałem…