Skoro już jestem a raczej byłem przy bulim i ostatnim ośrodku wychowawczym to napisze o tych tabletkach na uspokojenie których nie chciałem brać,ale chyba już gdzieś o tym wspomniałem-chyba ![]()
Wsumie to nie wiele z tego pamiętam ale myślę że początek tego miał wtedy gdy z jakiegoś powodu goniłem jakiegoś dzieciaka-innego wychowanka mojej grupy który bardzo szybko uciekał po schodach na teren grupy wołając pomocy że ja chce go zabić.
Uciekając tak zamykał w biegu wszelkie dźwi które ja otwierałem zaraz za nim i z jakiś dźwi otwierając je została mi w ręku klamka od nich (w takich miejscach jak ośrodek czy dom dziecka wiele rzeczy trzyma się tylko wizualnie,dzieci mają zdolność do dewastacji i prowizycznego ukrycia tego) której jakoś nie wywalilem nawet nie wiedziałem że ją trzymam.
Wkońcu ów wychowanek zamkną się w ostatnim możliwym pokoju a robiąc taki hałas wołając o pomoc zawołał całe piętro i nie tylko więc i wychowawce.
Co było dalej nie pamiętam ![]()
Jakoś po tym zdarzeniu zawołano mnie do pielęgniarki i ona podała mi jakąś tabletkę,gdyż nie narzekałem na zdrowie zapytałem co to za lekarstwo w odpowiedzi usłyszałem że witaminy.
Hmm chyba każde dziecko w jakiś sposób słucha się dorosłych a głównie lekarza więc ów witaminy zjadłem i kazano mi przyjść jutro ponownie po nie rano.
Rano gdy się zjawiłem po te witaminy zauważylem że bierze je z gabloty zamykanej na klucz z półki na której widniał napis „uspokajające”,a napis „witaminy” był wyżej.
Hmm sam nie wiem czemu ale gdy to zobaczyłem to wiedziałem że tego nie wezmę,nie dla tego że były one uspokajające ale dla tego że mnie okłamano,nie powiedziano prawdy.
Tak więc gdy odmówiłem pielengniarka zawołała wychowawce,zjawił się ów buli a potem jeszcze jeden i jeden mnie trzymał na krześle a drugi otwierał mi buzię by pielengniarka wsadziła mi tabletkę.
Po kilku nie udanych próbach ów tabletkę rozpuszczono w wodzie i w podobny sposób mi ją podano co chwilę po tym wyplułem ![]()
Z rezygnacją stwierdzili że nie będą się szarpać jeśli zechce to mogę po nie przyjść tłumacząc na co one są,znaczy się mówiąc że nie będę taki nerwowy.
Jak się nie mylę poszedłem sam po nie już na drugi dzień ale napewno szybko i brałem aż nie powiedzieli że się skończyły ![]()
Czytając swoją opinię z tego chyba ośrodka pamiętam takie zdanie „jest agresywny,nie panuje nad sobą,potrafi nawet rzucić krzesłem w dzieci co zresztą miało już miejsce”-tego nie pamiętam ale jestem sklony się z tym zgodzić wkońcu cel uświęca środki a znając siebie doprowadzony do ostateczności mam jedną myśl w głowie byle by się nie ruszał-on lub ja:)
Jednak nie tłumaczy to podawanie czegoś bez wyjaśnień nawet dziecku i może ta przegrana była powodem zemsty z papierosami od buliego ale to tylko domysły zwłaszcza że nawet nie był moim głównym wychowawcą

BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
Ostatnio Komentowali :)