W ostatnim z ośrodków wychowawczych w jakim byłem i z którego to uciekłem było dwóch wychowawców o których chodziły plotki że pracowali wcześniej w ZOMO-nie muszę tłumaczyć tego skrótu.
Jeden z tych wychowawców był nazywany przez wychowanków buli,nazwa wzięła się z popularnej wtedy bajki o bałwłanie o imieniu buli który w początkowej piosence śpiewano miał czerwony szał.
Wychowawca ten też był hmm większej wagi ciała na raczej niski wzrost więc wyglądał jak bauwan a czerwony szał pasował do plotki że to zomowiec ![]()
Tak więc buli któregoś dnia mając dyżur na mojej grupie malował świetlicę-nie wiem czy z nudów czy też miał za to zapłacone grunt że jakimś cudem i ja się tam znalazłem i mu pomagałem w tym malowaniu.
Na koniec malowania buli poszedł do pokoju wychowawców gdzie zwykli siedzieć a ja zostałem na grupie.
Wychodząc z malowanej świetlicy zauważyłem że buli zostawił papierosy na biurku,pierwsza myśl była oczywista że je sobie wezmę zwłaszcza że akurat był kryzys zakładowy z tym produktem i jeden papieros potrafił kosztować tyle co cała paczka.
Jednak przypomniałem sobie że dawniej zgubił pieniądze które mu odrazu odniosłem a jak się okazało wcale ich nie zgubił tylko umyślnie zostawił liczba że ich nie oddam,pomyślałem że to kolejna próba i specjalnie tu leżą.
Biorąc to pod uwagę wzięłem papierosy i zanimplem mu je twierdząc że zapomniał,buli wyciągną 4 papierosy z paczki dał mi je i powiedział że to w nagrodę za pomoc w malowaniu.
sty 072010

BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
Ostatnio Komentowali :)