Tak więc w dniu w którym miało miejsce malowanie ów świetlicy w ośrodku wychowawczym,za która to pomoc w malowaniu dostałem od buliego 4 papierosy po kolacji jakoś (każdy człowiek po jedzeniu nie zapomni o paleniu) czy jakoś tak poszedłem zapalić do łazienki ja i jak zwykle kilku innych wychowanków.
Tak se paląc spokojnie bez stresowo i bezpiecznie w łazience słyszymy otwieranie dźwi i zgodnie ze przyjętym zwyczajem głośne „bez”.
Wielkim zdziwieniem było gdy już w zasięgu wzroku ukazał się buli.
Oczywiście każdy wywalal to co trzymał w ręce znaczy papierosy lub ich część i udawał że rozmawia z innymi,faktu że było palone raczej nie dało się już ukryć a i zapewne przy takim wejści ów buli zauważył nie jednego palącego,gdy zapytał kto palił oczywiście nie było winnego no bo przeciesz palić nie wolno a wogóle nikt przeciesz nie pali jesteśmy dziećmi ![]()
Buli podszedł do mnie i kazał mi pokazać papierosy które mi dał,miałem jeszcze jednego w pokoju ale stwierdziłem że nie mam zgubiłem.
Do dziś nie wiem czemu to zrobił ale myślę że specjalnie dał mi te papierosy by złapać mnie na paleniu ich.
Gdy buli stwierdził że to ja paliłem kazał mi wyciągnąć ręką niedopałki z pisuara a że dotknięcie gołą ręką wyposażenia toalety było czymś bardzo złym i on o tym wiedział doskonale powiedziałem że pójdę po rękawiczkę i pozbieram.
Widać nie spodobała mu się moja odpowiedź ponieważ zaczą siłą mnie zmuszać bym to zrobił odrazu starając się wsadzić moja rękę do jednego z pisuarów.
Tak starając się gdyż jak za równo buli tak i ja wiedzieliśmy że raczej to mu się nie uda,gdyż wcześniej buli wraz z innym wychowawcą i pielengniarką próbowali podać mi jakieś tabletki uspokajające których wcale nie miałem zamiaró brać wtedy i mieli z tym podaniem problem (ale o tym kiedyś indziej) tak więc szarpiąc się z bulim w łazience inni uciekli i ja także wydostalem się i uciekłem zadowolony z wygranej.
Niedługo po tym wyzwoleniu się buli zawołał mnie do pokoju wychowawców i tam odbyliśmy rozmowę w trujkę (ja,on i jego koleżanka lolita)
Wsumie rozmowa ta nie była tragiczna w porównaniu z widokiem chłopca po takiej rozmowie który wyszedł z pokoju wychowawcy do szpitala a wyglądał bardzo mało ciekawie ![]()
Lolita była to zwykła pałka milicyjna koloru czarnego którą to przedstawiał odrazu każdemu nowemu wychowankowi właśnie słowami „a to jest moja koleżanka lolita która pilnuje tu porządku” .
Hasło wejściowe pewno było znane każdemu wychowawcy ale wsumie nigdy z tego nie korzystali,za mojej kadencji tam tylko 2 razy się z tym spotkałem wtedy i później gdzie inny wychowawca szedł powiedział „bez” i dodał „nie wywalaj” rozejrzał się i wyszedł a ja i inny wychowanek nadal paliliśmy
sty 072010

BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
Ostatnio Komentowali :)