Jakiś czas temu ktoś kto oczekiwał chyba jakiejś rady w tamtej chwili zapytał się mnie co robię gdy wydarzy się coś złego,jak se ja z tym radzę?
Nie miałem pojęcia co ów osoba miała na myśli coś złego a sprecyzwowamie mi tego wyrazu też nie przyniosły jasnych odpowiedzi i napisałem że gdy mam „doła” to słucham rapu,ale nie oto chodziło tej osobie.
Potem sam już zaczęłem się nad tym zastanawiać,co tak naprawdę mógłbym nazwać czymś złym-strasznym i nic konkretnego nie wymyśliłem.
Myśląc nad tym jednak w pewnym momencie moje myśli zmieniły kierunek i zaczęłem się zastanawiać nad tym jakie wydarzenie mojego życia mógłbym nazwać najgorszym wspomnieniem,czemu nad tym się zastanawiałem sam niewiem poprostu myśląc o jednym zaczęłem myśleć o drugim pytaniu.
Pewnie wielu z was tutaj znalazło by kilka takich wspomnień,(ciekawe na co by padło gdyby było trzeba wybrać tylko jedno te najbardziej przykre,złe wspomnienie?)
Mi się wydaje dziś że moim takim wspomnieniem był widok bezsensownej i nie oczekiwanej przez nikogo śmierci pewnego chłopca którego setka dzieciaków nie zdążyła nawet poznać jego imienia nie mówiąc już o poznaniu jego samego.
Było to w okresie wakacji gdy ja byłem w domu dziecka jeszcze i jak co roku przyważnie ci z nas wychowanków co zostawali na wakacje większość jechała na jakieś kolonie letnie czy obozy harcerskie.
Tego lata też jechałem wraz z innymi dzieciakami z domu dziecka czy innych placówek oraz z normalnych domów na jakąś kolonie pociągiem,dziś nie pamiętam dokąd.
Jak łatwo się domyśleć w takim pociągu pełnym dzieci trudno jest upilnować dorosłym porządku i bezpieczeństwa każdego dziecka.
Każdy też z Nas był kiedyś dzieckiem jadącym pociągiem i pewnie wiecie że największą frajdą takiej podróży jest powiew wiatru na twarzy wystającej głowy za oknem gdy pociąg mknie pełną parą do celu.
Tak też było tego dnia chłopiec stojący na korytarzy przed przedziałem w którym siedziałem akurat,jak mówiono już po fakcie wychylił ponoć głowę za daleko i uderzył nią o jakiś słup lub drzewo.
Ja dziś jakoś nie mogę se tego wyobrazić jak to mogło się stać,dziecko małe a słupy przeciesz są tak daleko od torów,fakt jest taki jednak że rozległ się jeden wielki krzyk i płacz innych dzieci będących blisko tego okna a potem jedne wielkim skupowisko wszystkich możliwych z tego przedziału jak i dorosłych tak i dzieci ciekawych co się stało.
Martwego chłopca z rozwaloną głową pełną krwi zaraz zabrali i na stacji wynieśli z pociągu a myśmy pojechali dalej na ów kolonie i to by było tyle na ten temat,nie pamiętam by mówiono później coś o tym wydarzeniu na tej koloni co ja byłem czy też w domu dziecka.
Czemu akurat to nazwałbym dziś najgorszym wspomnieniem z życia?
Napewno nie dlatego że nigdy wcześniej nie widziałem śmierci gdyż widziałem ja i inni z mojego domu dziecka gdy bawiąc się w lesie opodal placówki został znaleziony wisielec,wprawdzie nie wyglądał tak jak ten chłopiec ale śmierć to śmierć.
Myślę że jak już pisałem na początku że dla tego że była to jedyna bezsensowna śmierć jaką widziałem w życiu.
Ów chłopiec pełen radości z wyjazdu na kolonie,pewnie nigdy nie myślał o śmierci a sam umiera w jednej chwili nikomu nie znany w tamtym miejscu,w tej chwili-może nieliczne dzieciaki znały jego imię i też pewnie jakiś dorosły ale to tak jak by nikt go nie znał….
Wszystkie wcześniejsze i późniejsze wydarzenia w życiu sneyka nazwałbym czymś normalnym,zwykłym jak na okres czasowy w którym to się ewentualnie działo.

BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
Ostatnio Komentowali :)