Ankiety

Myślę że opisy na tej stronie to:

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

1.Kontakt

Gadu-Gadu: 4028876
_______________________
E-mail: sneyk@pieklo-dziecinstwa.pl

Jak zapewne niektórzy już zauważyli zgłosiłem swój blog do konkursu na blog 2009 roku.
Powód tego czynu jest oczywiście czysto materialny,można wygrać laptopa gdyby nagrodą była kuchenka napewno bym tego nie zrobił.
Wiara w wygraną w tym konkursie jest równa wiarze w wygraną w lotto w którego wcale nie gram ale kto wie może się uda :)
W zasadach konkursu pisze by poinformować Wszystkich że blog bierze udział w konkursie więc to czynie,pisze też by prosić by na ów blog głosowano tego raczej robić nie będę gdyż myślę że to bez sensu każdy kto uzna to za stosowne to bez proszenia swój głos odda choć ja sam nie mam pojęcia jak to się głosuje i gdzie.
Za każdy jednak głos dziękuję.

Od paru miesięcy chyba od kwietnia postanowiłem ulec pewnej pokusie i skosztować niedozwolonego prawnie i chyba społecznie pewnego środka uważanego dawniej za lekarstwo.
Dlaczego to zrobiłem dziś trudno jest mi na to odpowiedzieć może z czystej ciekawości a może liczyłem na coś innego po spróbowaniu tego,nie jest to najważniejsze obecnie.
Środek ten dawno temu był uznawany za lekarstwo w stanach zjednoczonych dziś jest nielegalny w większości państw choć nie jest zbyt trudno go zdobyć.
Szybko okazało się że po spożyciu tego specyfiku jestem owiełe spokojniejszy,mniej nerwowy oraz mniej agresywny słownie jak byłem nim do konsumpcj doszło.
Ponieważ ja sam to zauważyłem (jak dochodziły mnie słuchy) zauważyli to też osoby z którymi stykam się na codzień zaczęłem częściej spożywać ten specyfik i okazało się że naprawdę się zmieniam w pozytywnym kierunku,nawet te dziwne uczucie które miewam a o którym wiele razy tu pisałem ten dziwny ból w okolicach klatki piersiowej znikł z bliżej nie wyjaśnionych powodów gdy jestem po wpływem tego środka.
Niestety gdy środek ten przestaje działać wszystko wraca do poprzedniego stanu z początku z wzmożoną mocą co znaczy że jestem znacznie bardziej nerwowy i agresywny i to jest jego chyba jedyną wadą gdyż nie wpływa on na moją senność czy też apetyt to się raczej nie zmienia po spożyciu czy też przed śpię tyle co zawsze i jem też mniej więcej tyle samo co zwykle jeśli nie więcej.
Środek ten zażywam tylko w formie jako lekarstwo zawsze gdy idę w miejsca w których mogę okazać się nerwowy i agresywny tak jak np: do pracy-i głównie wtedy gdy tam idę.
Z drugiej strony wiem że posiadając ów środek łamie prawo oraz że w jakiś nie znany mi sposób szkodze swojemu organizmowi-według ludzi uczonych.
Z tego też powodu udałem się do lekarza psychiatry który jest zobowiązany tajemnicą lekarską co pozwoliło mi otwarcie mu powiedzieć w jakiej prawie przyszedłem,by jednak nie skończyło się to tak jak zawsze na takich wizytach przed wizytą zażyłem ów środek.
Na wstępie pokazałem jej wynik testu osobowości jaki zrobiłem w kwietniu i o którym pisałem i powiedziałem otwarcie że leki które przypisuje mi drugi lekarz psychiatra źle na mnie wpływają powodując iż jestem ospały w pracy a pracuje na nocne zmiany a w żaden sposób nie wpływają na to iż jestem spokojniejszy czy też bym lepiej się czuł.
Powiedziałem też że od jakiegoś czasu zażywam ów nielegalny specyfik i że bardzo pozytywnie wpływa to na moją osobę,moje zachowanie,co zauważa to nie tylko ja ale też inne osoby.
Ciągnąć dalej tą rozmowę poprosiłem o jakieś leki które działały by pozytywnie jak ów środek a nie były by nielegalne i nie szkodliwe jak to.
W odpowiedzi usłyszałem że nie ma czegoś takiego i poprostu przypisano mi te same leki co poprzedni lekarz tylko słabsze. W tej też rozmowie lekarz powiedział a może i nawet obiecał że dowie się czegoś w temacie terapi odpowiedniej do mojej osoby,co z tego wyjdzie nie wiem okaże się za miesiąc gdy mam zjawić się ponownie.
Rozmowa cała wyglądała z mojego punktu widzenia dość spokojnie bez większych emocji.
Nawet lekarz z jakiegoś powodu powiedział że jednak potrafię się opanować,nie wiem czy miała na myśli porównanie mojego zachowania do poprzednich wizyt czy też że ściszyłem głos po tym gdy stwierdziła że krzycze na nią choć mi się wydawało że mówię normalnie jak zawsze.
Tak czy owak zauważyła różnice a ja powiedziałem tak jak myślałem że jestem pod wpływem tego środka i dlatego jestem wmiarę spokojny inaczej pewnie dawno bym stąd wyszedł jak ostatnio.
Tak się zastanawiam czy to że zażywam ów preparat to jest moja głupota czy czyn desperata który bardzo chce być taki jak społeczeństwo nie wyróżniać się zbytnio od innych być normalny czy też zwykły rozsądek że biorę bo pomaga a nie szkodzi choć jest nielegalne to jednak skuteczne.
Czy to nie śmieszne i dziwne za razem że coś co jest dobre dla mnie jest czymś złym dla społeczeństwa?
Leki przepisane zażywam oczywiście ale powodują również poczucie zmęczenia i senności otumienia więc idąc do pracy zażywam nadal ten środek by nie być konfliktowym aspołeczniakiem

Jak by komuś brakło już pomysłów na tłumaczenie swoim dziecią gdy pytają czemu Św.Mikołaj nie przyniósł mi prezentu?to przedstawiam moją własną teorię odpowiadającą na to pytanie :)
Gdzie Mikołaj?
Dawno temu istniał sobie bardzo bogaty Św.Mikołaj który raz w roku kupował dziecią prezenty.
Jak wiadomo każdy Święty żyje wiecznie więc i tak też ów Mikołaj żyjąc wiecznie kupował co roku prezenty dziecią z całego świata,aż wkońcu zbiegiem set lat zbankrutował.
W obecnych czasach Św.Mikołaj by nie rozczarować dzieci a samemu nie mając już pieniędzy na drogie prezenty kradł je w sklepach by dać dziecią-i tak powstał Św.Mikołaj z kradzionymi prezentami.
Niestety przestępstwo nie popłaca więc złapano Mikołaja na złodziejstwie i skazano go na dożywocie a że żyje wiecznie to pewnie nigdy już prezentu nie przyniesie bo odsiaduje wyrok. :) :) :)

6 grudnia-Mikołajki dzień w którym w mediach można zobaczyć reportaże jak to dzieci z domów dziecka pisze list do Św.Mikołaja prosząc go dom,rodzinę i takie tam prezenty pokazując jak to bardzo ów dzieci tęsknią za ciepłem rodzinnym.
Ja widząc taki reportaż zastanawiam się w jakim celu media to pokazują próbując wywołać w człowieku emocje zwane litością nad tymi dziećmi.
W świecie realnym,w życiu te dzieci litości nad nimi tak naprawdę wcale nie potrzebują.
A tęsknota za domem i rodziną owszem jest zapewne w większości przypadkach ale jakoś nigdy się nie spotkałem by jakiś wychowanek po zaklimatyzowaniu się już w domu dziecka w którym byłem głośno mówił jak bardzo za tym tęskni komukolwiek czy wychowawcą czy innym wychowankom-no prawie nigdy.
Jedyny przypadek o którym słyszałem ja oraz cały dom dziecka w którym byłem to tęsknota chłopca za wizytą mamy.
Do tego chłopca oraz jego kilkoro rodzeństwa w tej placówce systematycznie przyjeżdżała mama na odwiedziny.
Któregoś jednak dnia poprostu nie przyjechała i chłopiec w dniu w którym spodziewał się odwiedzin nękał swoją starsza siostrę pytaniami dlaczego nie ma mamy jeszcze,kiedy przyjedzie?
Wieczorem jak głosiły plotki po placówce a sam pewności ku temu nie mam gdyż działo się to na innej grupie,chłopiec ponownie pytał siostrę o mamę oraz o to czemu jej nie było.
Siostra jak dziś myślę o tym chyba miała dosyć pytań swego brata i całodziennego lamentu o mamę,będąc pewnie sama rozczarowana rzuciła w brata obuwiem „drewniakiem”,a ten zaraz po tym peszedł do łazienki i stojąc na wannie chciał się powiesić na skakance.
Jaka była prawda tego nie wiem ale rano ów chłopca nie było w placówce a o tym mówiło się na każdej grupie,popołudniu zaś zjawiła się matka tych dzieci-to jedyny przypadek tęsknoty dziecka o jakim ktoś kiedyś mówił a dziś nawet nie pamiętam imienia tego chłopca.
Dlatego też myślę że te programy w których widzimy jak dziecko pisze-prosi Św.Mikołaja o dom,rodzinę czy miłość to są listy pisane przez dorosłych na potrzeby programu tylko w jakim celu?
Swoją drogą w placówkach raczej każde dziecko wie bez różnicy na wiek że Św.Mikołaj nie istnieje więc niby do kogo te listy pisze?

W placówkach wychowawczych jakie miałem „przyjemność” zwiedzić w dzieciństwie był taki zwyczaj że jeśli ktoś wybierał się na przepustkę,nawet na dwa dni to musiał robić coś takiego o nazwie obiegówka gdzie każdy z przełożonych musiał złożyć swój podpis potwierdzający że zniczym nie zalegam przed wyjazdem i dlatego też przed nim trza było posprzątać w swoich szafkach w pokoju i magazynku grupowym by wychowawcy dali swój podpis,oddać książkę do biblioteki by bibliotekarka dała swoją zgodę,udać się do lekarza by stwierdził że opuszczam ośrodek zdrowy no i oczywiście dyrektor szkoły potwierdzając że w szkoła wydaje zgodę i kierownik placówki jako główny i najważniejszy podpis. Wsumie zajmowało to około tygodnia by wyjechać na 2 dni,ale zawsze było to traktowane jako coś fajnego gdyż miało się świadomość tego co czeka na końcu tej drogi-WOLNOŚĆ,choćby nawet i ta dwu dniowa.
Zawsze gdy już musiałem wracać z ów przepustki choć nie miałem ich zbyt wiele,gdyż zwykle brakowało mi zgody rodziców na przepustkę choć sąd zgodę zawsze wyrażał to za każdym razem gdy wracałem strasznie się głupio czułem,nie wiem czy to był strach czy tylko obawa ale za każdym razem czułem się tak jakbym jechał do placówki poraz pierwszy,wyobrażając sobie jak bardzo tam jest źle.
Dziś jestem dorosły i obiegówki zostały tylko wspomnieniem a przepustki zamieniły się jedynie na urlopy w pracy jeśli pracuje wystarczająco długo by ów urlop dostać.
Mimo upływu lat i tak wielkich zmian nadal przed urlopem sprzętam swoją szafke w pracy by pozostawić porządek po sobie a gdy zbliża się okres końca urlopu czuje się bardzo podobnie jak w dzieciństwie gdy wiozą mnie do ośrodka wychowawczego.
Mimo tego że znam w pracy wszystkich na tyle dobrze że wiem co po kim mogę się spodziewać,czego oczekiwać po powrocie tak jak to się miało w placówkach wychowawczych to jednak mam wrażenie że ów urlop był głupim pomysłem że powinienem pracować,przeciesz inni tam zostali i pracują więc dlaczego ja jestem w domu.
Może ktoś poczuje się nie zadowolony że ja jestem w domu a on nadal tam jest.
Wiem że to nie jest normalne i nawet w dzieciństwie nie było takie myślenie wkońcu poprostu mi się to należało czy też należy ale mimo tego ów pytania,myśli i obawy co zastane po powrocie są silniejsze,a nie było mnie tylko 4 dni.
Satysfakcja z przepustki kiedyś i urlopu dziś zamienia się w obawy i wyżuty sumienia że źle się zrobiło nim do końca przepustki czy też urlopu dochodzi.
Po powrocie zwykle okazuje się że nic się nie zmienia wszystko jest tak jak było nim wyjechałem czy też poszedłem na urlop i wszelkie obawy były bezzasadne i znikają do następnego razu.
Jak to wyjaśnia sensownie,skąd takie obawy,czym powodowane?

© 2010 Piekło Dzieciństwa Suffusion theme by Sayontan Sinha