Ankiety

Myślę że opisy na tej stronie to:

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

1.Kontakt

Gadu-Gadu: 4028876
_______________________
E-mail: sneyk@pieklo-dziecinstwa.pl

W globalnej sieci internetowej całkowicie przypadkowo natrafiłem na pewien artykuł.
Artykuł był dość drastyczny,może nawet oburzający a tyczył się zagłodzonych 6 psów w piwnicy pewnej kamienicy.
W sumie artykuł jak wiele innych podobnych w Polsce i na świecie.
Ten jednak różni się tym że w pewnym sensie jest adresowany do mnie gdyż tyczy się rodziny kobiety która mnie urodziła „biologicznej matki”
Tak mieszkańcy „mieszkania” mojej biologicznej matki pozwolili by 6 psy zdechły z głodu w piwnicy kamienicy pełnej lokatorów.
Nikt nie interweniował gdy psy z głodu wyły przed śmiercią ale dopiero gdy zaczęły już się rozkładać po śmierci wezwano policję gdyż odór był mało przyjemny.
Co kilka lat odkąd opuściłem ośrodki wychowawcze i całkowicie odizolowałem się od tak zwanej rodziny dochodzą mnie słuchy o jakimś skandalu na skalę miasta związanym z tą rodzina.
Za każdym razem wtedy zastanawiam się nad jednym pytaniem.
Czy powinienem być wdzięczny czy też powinienem czuć jakieś pretensje do mojej rodziny za swoją przeszłość?
Niby przeżyłem wiele,widziałem i odczułem jak bardzo można poniżyć człowieka oraz ile człowiek jest wstanie znieść,to chyba powinienem czuć żal go rodziny że mnie nie chcieli,że oddali,że się nie interesowali,ale z drugiej strony poznając życie poznałem takie wartości jak przemoc,agresja,poniżanie i dzięki temu wiem co to znaczy i staram się tego unikać.
Mieszkając w domu matki na pewno nie potrafiłbym zadbać o siebie w takim choć małym stopniu jak potrafię dziś dzięki nauce życia po za domem i rodziną.
Wielu z was tutaj pisało o emocjach o uczuciach tak więc ciekawi mnie jakie uczucie powinienem czuć do swojej rodziny?
Złość,nienawiść,gniew za porzucenie,odtrącenie i krzywdy w okresie nim do pozostawienia doszło?
Czy też wdzięczność za lekcje życia,naukę przetrwania i zadbania o siebie od dziecinstwa co pomaga w dorosłym życiu?
Mimo tego że w tym mieszkaniu mieszkają 4 dorosłe osoby po za tym któremu przypisuje się ów znęcanie się nad zwierzętami to tylko jego się o to oskarża i nazywa bestią,a pozostali nie mogli dać psom jeść czy też je wypuścić na wolność z ów piwnicy?
Z drugiej strony czy główny oskarżony jest tak naprawdę winien tego czynu całkowicie?
Znacie mnie i znacie też z jakiej rodziny pochodzę,zakładając że oskarża się o bestialskie znęcanie się nad zwierzętami mojego „brata” który nie miał na tyle szczęścia i nie został oddany do państwowych placówkach,a może miał tyle szczęścia że nie został-tego sam nie wiem,nie trza wielkiej wyobraźni by stworzyć profil psychologiczny takie osoby wychowującej się od niemowlaka w takim domu.
Czy gdy stwarza się potwora to czy za czyny potwora odpowiada tylko potwór a twórca jest bezkarny nadal?
Czy jakiś tam Kollt zostawał skazany za każdą ofiarę zabitą z broni kollt którą stworzył?
Może ale to tylko może ów „brat” był i jest taką właśnie bronią w ręku jego matki,może to właśnie ona kazała mu zaprowadzić psy do piwnicy lub samemu się wynosić i potem jakoś każdy o nich zapomniał.
Nie wiem jak to się stało i dlaczego do tego doszło ale jakoś nie potrafię zrozumieć jak człowiek który przez lata dba o swoje psy lepiej niż o siebie-kupuje im jedzenie samemu nic nie jedząc po parę dni nagle je zagładza zamykając w piwnicy.
Wiem że bardzo lubił swoich podopiecznych długi czas temu gdy miałem z nim minimalny kontakt,co się stało to tylko domysły,ale jestem wręcz pewien że tak czy owak nie przypisał bym mu całej winy za ten czym.
Oskarżył bym każdego dorosłego lokatora tego mieszkania o współudział a sąsiadów kamienicy o świadome nie udzielenie pomocy więc o wyrażenie zgody na ten czym.
W tym mieszkaniu mieszkają również 2 lub 3 dzieci w wielu góra 4 lata i to mnie też martwi-co z ów dziećmi w domu bez uczuć i wszystkiego innego potrzebnego człowiekowi do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie na chociaż normalnym poziomie?
Państwowe placówki?-ja je znam i co znowu karać dzieci za grzechy dorosłych?
Zostawić w domu z „rodzicami”?-dziś psy a co będzie jutro?
Ktoś w komentarzach w tym artykule napisał że to rodzina adamsów-możliwe tylko że adamsowi kochali się na wzajem a dziwni byli dla innych tu tego na pewno też nie ma.
Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu że moja „biologiczną matkę” powinno się zabić zaraz po uzyskaniu pełnoletności,by nikt nie mówił że zabija się dziecko i wtedy może,ale to tylko może każdy z nas z „rodzeństwa” miałby inna rodzinę inne życie albo by nie miał go wcale tak czy tak byłoby lepiej dla każdego potomka tej kobiety oraz dla społeczeństwa.
A na pytanie kto tu jest bestią kto potworem zostawię wam do odpowiedzi i nie myślę tu o tym wydarzeniu ale całokształt gdyż to on przyczynia się do naszych postępowań!

(osobiście się mimo wszystko cieszę że nic nie łączy mnie z tym mieszkaniem i z tą kamienicą. W mieszkaniu tym choć jest parę różnych nazwisk to jednak mojego nazwiska tam się nie znajdzie chyba że w aktach osobowych kobiety która tam mieszka i przez czysty przypadek mnie urodziła)

Poleć na:
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop

3 Odpowiedzi do “Grunt to rodzinka-a kto jest bestią?”

  1. Jak dla mnie – nie. Jak dla mnie nigdy skrzywdzenie niewinnej osoby nie jest dla niej przysługą. Jeśli z doznanej krzywdy ktoś potrafi wywieść jakieś dobro, pozytyw dla siebie czy bliźnich – to jest to jego/jej zasługa. Wielka. Ale skrzywdzenie kogoś przysługą dla skrzywdzonego nie jest.

  2. DMM pytanie a dokładnie wyrażenie „powinienem”nie jest przypadkowe.
    Patrząc po względem emocji to pewnie nic nie czuje,są mi całkiem obojętni,ale logicznie zastanawiając się i czytając takie informacje o ów rodzinie jak ta historia z psami to ciekawi mnie czy przysłużyli się czy też nie swoim zachowaniem do mnie w okresie gdy jeszcze mogli.
    Czy to wszystko nie było przysługą dla mnie?

  3. Dla mnie w kwestii tego, co czujesz do swojej rodziny nie pasuje słowo „powinienem”. Czujesz co czujesz. Możesz mieć na przykład uczucia mieszane… Ja wdzięczności do swoich za piekło dzieciństwa nie czuję, choć zdaję sobie sprawę z tego, że gdyby nie takie a nie inne dzieciństwo pewnych umiejętności i zdolności zapewne bym w sobie nie wykształciła. Bo mam świadomość, że zamiast nich byłyby inne, niedostępne mi z racji wiadomego dzieciństwa. Byłabym po prostu innym człowiekiem. Nie wiem, czy lepszym czy gorszym i gdybać nie będę. Jestem jaka jestem i moją jest zasługą oraz paru osób, które mi pomogły, że nie jestem potworem. Osiągnęłam już to, że moja rodzina (żyjąca część też) jest dla mnie jak kupka popiołu, która zachowała kształt tego, czym była pierwotnie, ale jest martwa. We mnie. Nie boli. Choć pamiętam.

Zostawić odpowiedź

(trzeba wypełnić)

(trzeba wypełnić)


*

Możesz użyć te tagi i atrybuty HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

© 2010 Piekło Dzieciństwa Suffusion theme by Sayontan Sinha