-media
Obserwując ciąg dalszy wydarzeń na temat „bestialskiego” znęcania się nad zwierzętami postanowiłem napisać do redakcji ów strony internetowej która to całą sprawę jako pierwsza nagłośniła na całą polskę za pomocą internetu i radia.
W liście mym zapytałem o to co pytałem w ostatnim swoim poście-kto tak naprawdę w tym domu jest bestią?
Niestety odpowiedzi nie uzyskałem,więc postanowiłem zapytać o to jedną z najbardziej aktywnych osób komentujących ów wydarzenie w sieci,która nawet podała swój numer gadu gadu by zwołać ludzi do pikiety przed sądem w celu uzyskania większego wyroku dla ów „besti” którą się oskarża o ten czym.
Pytając kto jest w tym domu bestią ów osobę stwierdziła że oskarżony,wcale nie była zainteresowana faktami o tym człowieku,o tym mieszkaniu oraz o tym że po za oskarżonym mieszkają tam inne dorosłe osoby-poprostu skazała ta osoba na karę już przed rozprawą sądową osobę która to media nazwały bestią nic o tym nie wiedząc.
A media cóż trzymając się prawa nie podają danych osoby oficjalnie ale przypadkowy numer domu zrobiony na zdjęciu,przypadkowe zdjęcie z zasłoniętymi oczami mówią wiele.
Wystarczy usłyszeć że media podają kto jest winien i można już karać bez poznania prawdy bo media przeciesz nie kłamią!
-Sława i popularność
Czasami co jakiś czas ktoś tu na blogu w komentarzach lub prywatnie na gg lub email napisze a raczej zapyta czemu nie napisze książki,a ostatnio nawet zapytano czemu nie wystąpię w tv w jakimś programie o tym o czym pisze?
Zastanówmy się ilu ludzi jest podobnych do mnie wśród nas?
Mijamy ich na ulicy nawet tego nie wiedząc,one zaś milczą bo mają powody,bo jak o tym mówić,czy też jak przyjmie to społeczeństwo?
Ja sam postanowiłem o tym pisać po raz pierwszy gdy poprostu szukałem ludzi podobnych do mnie,z podobną przeszłością i wtedy nie znalazłem nikogo a były to końcowe lata 90te.
Dziś spoglądając w oczy osobom w realu które wiem że to czytali i może nadal czytają mimo zabezpieczeń jakie tu ustawiłem żałuję tego że pisze,jednak czasem wracając do komentarzy,do prywatnych wiadomości w których pisze wyraz „dziękuję”-choć jest tego bardzo mało to żal ów mija,bo wiem że może ktoś tak jak ja szuka kogoś podobnego by na podstawie właśnie kogoś życia odpowiedzieć sobie na wiele pytań.
Jednak książka hmm może i bym napisał,gdybym potrafił i wiedział jak to się robi,gdyż tam zachowałbym anonimowość.
Tv całkowicie odpada jak to mi podsuwano taki pomysł gdyż pewnie wtedy nie wyszedł bym z domu nawet do sklepu.
Dzieci gorszego boga są i muszą być anonimowe gdyż społeczeństwo nie jest wstanie ich naprawdę zaakceptować.
Te dwa tematy połączyłem celowo gdyż jeden pokazuje jak bardzo ludzie sugerują się mediami gdy tylko można się na tym wyżyć oraz pokazuje jak mało ludzi zadaje pytanie Dlaczego? I chce to zrozumieć.
Drugi zaś wyjaśnia że o takiej przeszłości się nie mówi i że sława mnie nie interesuje,nie pisze tego co pisze dla tego jak to ktoś kiedyś napisał”by zaistnieć w sieci”!
W globalnej sieci internetowej całkowicie przypadkowo natrafiłem na pewien artykuł.
Artykuł był dość drastyczny,może nawet oburzający a tyczył się zagłodzonych 6 psów w piwnicy pewnej kamienicy.
W sumie artykuł jak wiele innych podobnych w Polsce i na świecie.
Ten jednak różni się tym że w pewnym sensie jest adresowany do mnie gdyż tyczy się rodziny kobiety która mnie urodziła „biologicznej matki”
Tak mieszkańcy „mieszkania” mojej biologicznej matki pozwolili by 6 psy zdechły z głodu w piwnicy kamienicy pełnej lokatorów.
Nikt nie interweniował gdy psy z głodu wyły przed śmiercią ale dopiero gdy zaczęły już się rozkładać po śmierci wezwano policję gdyż odór był mało przyjemny.
Co kilka lat odkąd opuściłem ośrodki wychowawcze i całkowicie odizolowałem się od tak zwanej rodziny dochodzą mnie słuchy o jakimś skandalu na skalę miasta związanym z tą rodzina.
Za każdym razem wtedy zastanawiam się nad jednym pytaniem.
Czy powinienem być wdzięczny czy też powinienem czuć jakieś pretensje do mojej rodziny za swoją przeszłość?
Niby przeżyłem wiele,widziałem i odczułem jak bardzo można poniżyć człowieka oraz ile człowiek jest wstanie znieść,to chyba powinienem czuć żal go rodziny że mnie nie chcieli,że oddali,że się nie interesowali,ale z drugiej strony poznając życie poznałem takie wartości jak przemoc,agresja,poniżanie i dzięki temu wiem co to znaczy i staram się tego unikać.
Mieszkając w domu matki na pewno nie potrafiłbym zadbać o siebie w takim choć małym stopniu jak potrafię dziś dzięki nauce życia po za domem i rodziną.
Wielu z was tutaj pisało o emocjach o uczuciach tak więc ciekawi mnie jakie uczucie powinienem czuć do swojej rodziny?
Złość,nienawiść,gniew za porzucenie,odtrącenie i krzywdy w okresie nim do pozostawienia doszło?
Czy też wdzięczność za lekcje życia,naukę przetrwania i zadbania o siebie od dziecinstwa co pomaga w dorosłym życiu?
Mimo tego że w tym mieszkaniu mieszkają 4 dorosłe osoby po za tym któremu przypisuje się ów znęcanie się nad zwierzętami to tylko jego się o to oskarża i nazywa bestią,a pozostali nie mogli dać psom jeść czy też je wypuścić na wolność z ów piwnicy?
Z drugiej strony czy główny oskarżony jest tak naprawdę winien tego czynu całkowicie?
Znacie mnie i znacie też z jakiej rodziny pochodzę,zakładając że oskarża się o bestialskie znęcanie się nad zwierzętami mojego „brata” który nie miał na tyle szczęścia i nie został oddany do państwowych placówkach,a może miał tyle szczęścia że nie został-tego sam nie wiem,nie trza wielkiej wyobraźni by stworzyć profil psychologiczny takie osoby wychowującej się od niemowlaka w takim domu.
Czy gdy stwarza się potwora to czy za czyny potwora odpowiada tylko potwór a twórca jest bezkarny nadal?
Czy jakiś tam Kollt zostawał skazany za każdą ofiarę zabitą z broni kollt którą stworzył?
Może ale to tylko może ów „brat” był i jest taką właśnie bronią w ręku jego matki,może to właśnie ona kazała mu zaprowadzić psy do piwnicy lub samemu się wynosić i potem jakoś każdy o nich zapomniał.
Nie wiem jak to się stało i dlaczego do tego doszło ale jakoś nie potrafię zrozumieć jak człowiek który przez lata dba o swoje psy lepiej niż o siebie-kupuje im jedzenie samemu nic nie jedząc po parę dni nagle je zagładza zamykając w piwnicy.
Wiem że bardzo lubił swoich podopiecznych długi czas temu gdy miałem z nim minimalny kontakt,co się stało to tylko domysły,ale jestem wręcz pewien że tak czy owak nie przypisał bym mu całej winy za ten czym.
Oskarżył bym każdego dorosłego lokatora tego mieszkania o współudział a sąsiadów kamienicy o świadome nie udzielenie pomocy więc o wyrażenie zgody na ten czym.
W tym mieszkaniu mieszkają również 2 lub 3 dzieci w wielu góra 4 lata i to mnie też martwi-co z ów dziećmi w domu bez uczuć i wszystkiego innego potrzebnego człowiekowi do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie na chociaż normalnym poziomie?
Państwowe placówki?-ja je znam i co znowu karać dzieci za grzechy dorosłych?
Zostawić w domu z „rodzicami”?-dziś psy a co będzie jutro?
Ktoś w komentarzach w tym artykule napisał że to rodzina adamsów-możliwe tylko że adamsowi kochali się na wzajem a dziwni byli dla innych tu tego na pewno też nie ma.
Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu że moja „biologiczną matkę” powinno się zabić zaraz po uzyskaniu pełnoletności,by nikt nie mówił że zabija się dziecko i wtedy może,ale to tylko może każdy z nas z „rodzeństwa” miałby inna rodzinę inne życie albo by nie miał go wcale tak czy tak byłoby lepiej dla każdego potomka tej kobiety oraz dla społeczeństwa.
A na pytanie kto tu jest bestią kto potworem zostawię wam do odpowiedzi i nie myślę tu o tym wydarzeniu ale całokształt gdyż to on przyczynia się do naszych postępowań!
(osobiście się mimo wszystko cieszę że nic nie łączy mnie z tym mieszkaniem i z tą kamienicą. W mieszkaniu tym choć jest parę różnych nazwisk to jednak mojego nazwiska tam się nie znajdzie chyba że w aktach osobowych kobiety która tam mieszka i przez czysty przypadek mnie urodziła)
Kukułka-chyba znany każdemu jest ten ptak oraz znane metody wychowawcze swoich młodych przez niego.
I tak też ostatnio mam okazję właśnie obserwować takie metody wychowawcze lecz w wydaniu ludzkim a nie ptasim.
W każdym chyba mieście jest znane takie zachowanie wystarczy wziąć regionalną gazetę i w ogłoszeniach napewno będzie „opiekunka do dziecka do wynajęcia” lub „poszukuje opiekunki do dziecka”.
Wsumie to nic takiego jedna z wielu nowości ściągnięta z zachodu po upadku komunizmu.
Ja jednak się zastanawiam jaki to ma wpływ wychowawczy nad ów dzieckiem?
Rodzice zajęci pogonią za pieniędzmi i karierą podrzucają swoje potomstwo do obcego gniazda na cały dzień,a wieczorem odbierają by położyć go spać tylko po to by rano ponownie je oddać.
Gdzie tu bliski kontakt dzieck z rodzicami?
Rozumiem przedszkola czy żłobki tam dziecko się uczy poznaje świat po za domem ale wraca do domu i i przebywa z rodzicami a tu kto jest rodzicem,opiekunka czy osoby które ów dziecko przyprowadzają?
Urodzić dziecko,dać komuś na wychowanie a potem gdy jest już częściowo samodzielne można pozwolić sobie na poświęcenie mu trochę czasu-i to różni kukułke od człowieka gdyż ona poprostu zostawia jajko i nie odbiera już młodego ale co jest lepsze?
Niedługo pierwsze słowo dziecka będzie brzmieć „ciocia” a nie „mama” ale to tylko moje zdanie.
Sen- marzenia senne.
Bardzo dziwne zjawisko,które do dnia dzisiejszego żaden naukowiec nie potrafi tego zbadać tak do końca.
Zastanawiam się nad tym gdyż ponoć każdy człowiek posiada sny choć po prostu ich czasem nie pamięta-tyle teorii.
Jak to się ma u mnie w praktyce?
Dokąd pamiętam miałem przez całe swoje życie tylko dwa sny.
Pierwszy mieszkając w domu biologicznej matki będąc jeszcze dzieckiem śniło mi się że tonę na „tratwie” na pewnym zbiorniku wodnym w starej chyba gazowni gdzie dzień wcześniej się bawiłem.
Drugi ze snów jaki miałem był to niedługo przed realizacją planu „A”,śniło mi się że gonie po dachu jakiegoś szczura i w końcu dach się kończy a ja spadam z niego na ziemię i w locie zastanawiam się gdzie mam upaść mając do wyboru beton lub gęste krzaki.
Jak w śnie tak lecąc myślałem sobie że w tych krzakach nigdy mnie nie znajdą i chce wylądować na betonie ale nie wiem czy wylądowałem gdyż się obudziłem- tak chyba wyglądają koszmary ![]()
Po za tymi dwoma snami nie pamiętam by kiedykolwiek cokolwiek mi się śniło.
Myślę a nawet jestem przekonany że ów snów po prostu nie posiadam,gdyż inaczej na pewno przez tyle lat pamiętałbym chociaż jakieś jego fragmenty.
Z drugiej strony słysząc opowieści dziwnej treści na temat snów nie jestem przekonany czy chciałbym je mieć gdyż nie wiadomo co by się wtedy śniło,jednakże dziwię się i zastanawiam się nad tym czemu nie posiadam ów snów skoro ponoć każdy je ma.
(hmm nie pamiętam czy już o tym nie pisałem)
W poście „pedofilia-czy to zawsze jest choroba” napisałem a raczej zastanawiałem się też nad tym czy dziecko lub osoba dorosła zawsze jest ofiarą molestowania czy też znęcania nad nim.
Na podstawie komentarzy wnioskuje iż nie do końca zostało zrozumiane te co mam myśli dlatego też postaram się to wyjaśnić bardziej zrozumiałe.
Ci z Was którzy czytają blog od początku wiedzą,lub wiedzieli że jako dziecko byłem ofiarą molestowania seksualnego przez osoby dorosłe.
Wiadomo też kiedy to się zaczęło z kim i kiedy zakończyło,jakich okolicznościach.
Wracająca do początku tych kontaktów z całkowitą świadomością stwierdzam że byłem ofiarą,ale czy ów ofiarą jest się zawsze?
Z początku pewnie nawet nie wiedziałem co robię i dlaczego,poprostu kazano.
Potem jak można przeczytać tutaj zmianiko się miejsce,zmienili się ludzie,a nawet zmieniła się płeć osoby molestującej.
Z czasem dziecko rośnie i dowiaduje się że to co robił wcześniej,czy też to co robi teraz to robi źle,wie to z różnych źródł(tv,gazetx czy też całkiem przypadkowo).
Mimo tego że ów dziecko wie że robi źle,wie to na tyle dobrze że nawet sam siebie karze za ów czyny-tak tamte fakty tłumacze sobie dziś będąc dorosłym (o tym nie pisałem i nie wiem czy kiedykolwiek napisze),a mimo tego nadal się dobrowolnie zgadza to czy nadal jest ofiarą?
Nagle postanawia zakończyć ów dziwne kontakty w jakiegoś tam powodu i choć nie sam to jednak mocno do tego się przyczynia i sprawca zostaje ujawniony,oraz powstrzymany.
Mimo tego ów dziecko jako były ofiara sprawcy,te samo co to zakończyło ów procedens bo miało czegoś tam dosyć ucieka i jak tylko ktoś mu proponuje ten czyn który zakończył odrazu się zgadza świadom tego że robi źle.
Zgadza się bez wachnią,choć że strachem jak to będzie wyglądać tym razem,jakie oczekiwania tu będą to czy nadal ów dziecko jest ofiarą?
Nie ma tu przemocy fizycznej,nie ma pod koniec jak to ktoś napisał w komentarzach psychologicznego urabiania,jest pytanie,odpowiedź i czyn oraz nagroda.
Można by powiedzieć że ów dziecko było głodne,musiało mieć za co dalej uciekać i czymś się żywić wie się zgadzało.
Ja odpowiem że były sądy owocowe,działki,sklepy samoobsłógowe a zimą piwnice pełne przetworów.
Można było sprzedać pod hotelem pocztówkę z widokiem kupioną za grosze a sprzedana cudzoziemcowi za znacznie więcej (mój rekord kupno za 25zł a sprzedaż za 5tysięcy na komunistyczne złotówki)
Gdy zacznąłem o tym pisać pojawiały się aluzje że ów dziecko było dziecęcą prostytutką,hmm blisko prawdy z tą różnica że ów spotkania zawsze były spontaniczne,nie planowane,poprostu przypadkowe i to różni dziecko te od prostytuci.
Ale czy nadal było ofiarą?Ofiara która wiedziała że źle robi,że może to przerwać bo właśnie niedawno to zrobiła,że może powiedzieć poprostu NIE i wie że to wystarczy czy można nazwać ów dziecko ofiarą?
Na początku był ofiarą ale czy oby był nią do końca?!
I tak powstało streszczenie całego blogu by wyjaśnić jeden post,jeśli ktoś nie wie o czym tu pisze niech zacznie czytać od początku
Wczoraj wieczorem w radju usłyszałem wiadomość że jakiś konkubent kobiety mocno pobił 13-sto letniego chłopca syna ów kobiety.
Tak choć wiek może inny to jednak mocno znana jest mi ów historia z własnego życia.
Odkąd pisze blog o sobie pamiętam kilka uwag czytelników którzy twierdzili że to stare czasy inne.
Wtedy to był ustrój komunistyczny ludzie inaczej się zachowywali.
W dalszej części tych wiadomości na koniec podali że dziecko trafiło do pogotowia opiekuńczego,tak dziecko trafiło nie że konkubenta zamknęli na 3 miesiące do aresztu ale dziecko do pogotowia.
Więc zapytam tych co twierdzą lub myślą że w tym temacie lata komunistyczne to były inne czasy?
Czym się różniły?
Pewnie nie usłyszymy już nic więcej w wiadomościach na ten temat ale ja znam zakończenie.
Ojciec dostanie wyrok w zawieszeniu a matce zawiesi się prawa opiekuńcze pozostawiając dziecko w państwowych placówkach do uzyskania pełnoletności.
Polskie prawo-a gdzie sprawiedliwość?
Czy kiedyś zostaną karani dorośli a nie dzieci za to że nie mogły się obronić?
Pewnie ów chłopiec był trudnym dzieckiem i stwarzał kłopoty wychowawcze dlatego dostał i został zamknięty w placówkach by się nauczył-obrony przed atakiem silniejszego i starszego,a gdy już się nauczy i ów naukę zastosuje cóż wtedy będzie bandziorem i kryminalistą a konkubent jego matki cóż dobry człowiek poniosło go tylko trza mu wybaczyć-ot nasze prawo.
Z uwagą słuchałem całą noc każde wiadomości na tej stacj radia-(w nocy pracuje i gra radio) niestety nie powtórzyli już tych wiadomości,co godzinę wracali do prezydenta Częstochowy,do samobójstwa tego co potrącił dzieci pod kościołem i popełnił samobójstwo w areszcie (pewnie dla tego że popełnił samobójstwo), ale o tym pobiciu była tylko jedna zmianka ot tak przy okazji by załatać lukę w programie,więc jak skończyć z przemocą w rodzinie gdy traktuje się to nadal jako ciekawostkę a nie publiczny problem?
Jak pisałem tutaj dużo wcześniej w poście o tytule „nie ma jak w domu” gdy zjawiłem się w domu biologicznej matki będąc na ucieczce z placówki jeden z mojego najmłodszego rodzeństwa zadał dziwne pytanie.
Dziś wracam do tego gdyż niedawno dostałem od tego też brata list.
Brat ten odsiaduje a raczej kończy już odsiadywać drugi ze swoich wyroków w zakładzie karnym i czasami dzwoni do mnie lub rzadziej pisze ale głównie po to by pomóc mu finansowo lub też materialnie w zakładzie karnym.
Jednak ten list po za standardową prośbą o pomoc różni się bardzo tym że na końcu ów listu nawiązuje właśnie do tego pytania które zadał swojej mamie mając około 6 lat.
Dziś na 20 parę lat i nigdy nie rozmawiałem z nim na temat tamtego dnia,nigdy też nie myślałem a tym bardziej nie mówiłem mu że posiadam do niego jakieś pretensje za tamto pytanie.
Jednak w tym liście które dostałem ów brat przypomina mi ten dzień i choć jak pisze nie wie czy ja pamiętam to on przeprasza za tamte pytanie.
Zastanawiam się czy to jakaś gra psychologiczna mająca na celu uzyskania odemnie oczekiwanej pomocy czy też naprawdę czuje się winny za bardzo mądre dziecięce pytanie zadane wtedy?
Dlaczego dziś gdy jest dorosły wraca pamięcią do tego czasu i przedewszystkim dlaczego wogóle czuje się winny swoich słów?
Wiem że w tamtym okresie jak i później miał znacznie większe zmartwienia niż jakieś pytanie zadane mamie,więc skąd dziś po latach powrót do tamtego dnia?
Kiedyś byłem na jednej z jego rozpraw sądowych i w trakcie wyjaśnień swego czynu powiedział do sądu „jak sąd nie wierzy proszę się spytać mojego brata.mieszkałem u niego wtedy,był dla mnie bratem,ojcem i matką wtedy…” te słowa nawet wypowiedziane w celu wywołania jakiejś litości u sądu by dostać mniejszy wyrok stały się dla mnie najważniejszymi słowami jakie usłyszałem od niego i napewno po stokroć wynagradzają tamte pytanie.
Co myślicie czytelnicy czy przeprasza bo czuje się winny pytania zadanego wtedy czy też oczekuje wzamian wsparcia?-choć na wolność wychodzi już w styczniu i przez 2 lata dawał sobie radę bez powrotów myślami do przeszłości.
Pedofilia wyraz który znaczenie powinno znać każde dziecko.
Ja jednak zastanawiam się nad czymś innym.
Jak wiecie w okresie dziecinstwa spotykałem „ludzi” z tym jakże dziwnym upodobaniem oraz niekiedy ich ofiary.
Medycyna oraz inni mądrzy ludzie twierdzą że pedofilia jest chorobą i pedofil ma szansę na lżejszy wyrok za swoje czyny gdyż jest chory.
No dobrze ale zadaje sobie czasem pytanie ilu z osób które spotkałem w życiu było chorych na tą chorobę?
Będąc katowany przez biologiczną matkę oraz ojczyma łatwiej było by mi zrozumieć te postępowanie gdyby wtedy byli pijani,można by to zgonić na alkohol że oni to nie chcieli,nie wiedzieli co robią,ale alkoholu z domu biologicznej matki nie pamiętam więc nie potrafię zrozumieć przyczyny.
Tak samo sprawa ma się z pedofilią.
Myślę że osoba chora na tą chorobę nie zakłada rodziny gdyż interesuje się tylko dziećmi.
Jak wytłumaczyć fakt że ktoś ma rodzinę a mimo to wybiera jakieś dziecko czy dzieci i to robi z nimi a z innymi dostępnymi dziećmi nie choć mogłaby ów osoba to robić bez większych problemów z każdym ale wybiera jedno czy też dwoje tylko zamiast pięciu.
Czy można taką osobę nazwać chorą?
Jeśli tak to dlaczego mimo tego że nie jest leczona to gdy traci ów wybrańców nigdy więcej nie wybiera żadne inne dziecko-cudowne samo wyleczenie?
Alkoholizm jest chorobą i jeśli alkoholik już jest abstynentem to mówi się że jest trzeźwym alkoholikiem i tak samo jak alkoholizm tak i pedofilem jest się zawsze a jeśli nie to nigdy się nim nie było a skoro tak to dlaczego uprawiało się seks z dzieckiem?
Jak odróżnić osobę chorą od poprostu osoby całkowicie zdrowej a czyniącej to samo jak usprawiedliwić ów niby zdrową osobę?
Co takim człowiekiem powoduje do takiego czynu przeciesz nie popęd seksualny,gdyż ów popęd posiada do dorosłej odmiennej płci o czym świadczy rodzina tej osoby.
Zdrowego człowieka który kradnie nazywany złodziejem a chorego kleptomanem jak nazwać zdrowego pedofila?
Inna sprawa to jak często z ofiary człowiek staje się katem oraz jak przed tym zapobiec nim się stanie?
Zastanawiam się nad tym czasem gdyż czasem tak se myślę że choć sneyk jest dorosły to nadal nie posiada rodziny gdyż być może gdzieś podświadomie boi się tego że stanie się katem a dobrze wie co znaczy być ofiarą i dlatego też oduczył się zbliżać do ludzi bardziej niż musi.
Osobiście prawie nigdy nie twierdzę że byłem ofiarą pedofili gdyż te stwierdzenie moim zdaniem usprawiedliwiało by moich oprawców ale skoro nie ofiarą pedofili to czyją ofiarą byłem będąc dzieckiem?
Poznając motyw działania oprawców myślę że łatwiej byłoby zrozumieć a co za tym idzie wybaczyć im a raczej sobie rzeczy i zdarzenia przez które nie patrzy się zbyt długo w lustro.
Ci co nie wiedzą o czym mówię nigdy nie będą mogli odpowiedzieć na pytanie czyja to była wina-dziecka czy dorosłego?
Myślę że żadna ofiara jakiejkolwiek przemocy nie potrafiłaby odpowiedzieć tak napewno czyja to wina ofiary czy oprawcy zawsze pozostają wątpliwości a jak ktoś twierdzi z ofiary że to nie moja wina to tylko to sobie wmawia bo tak jest wygodniej,wygodniej i lepiej zrozumieć gdy myśli się że to ja byłem ofiarą,ale może tak nie jest może ja jako dziecko byłem oprawcą a dorośli ofiarą którzy padli ofiarą zachowania,prowokacją dziecęcego oprawcy i nie mogąc wytrzymać dopuszczali się tego czego się dopuszczali.
Tak samo nie wielka jest różnica między głupotą a bohaterstwem jak między oprawcą a ofiarą
W tym temacie wpisuje znane mi wyrażenia (tagi) jakimi mogą posługiwać się pedofile szukający czegoś na temat swoich upodobań by mogli tu trafia zapoznać się jakie mogą nosić skutki ich postępowania w dalszym życiu swoich ofiar i może przestaną-to chyba nie możliwe nie z tak błachego powodu…
Dziś jest pierwsz listopada-święto zmarłych.
Ciekawe jest to czy tak naprawdę zmarli potrzebują jakiś świąt czy też to poprostu jest choć jeden dzień w roku by przypomnieć sobie o ów zmarłych i to święto jest po to by to żywi o tym se przypomnieli,ale nie o tym będę pisał.
Sneyk ze śmiercią po raz pierwszy spotkał się gdy mieszkał jeszcze wraz z swoją biologiczną matką w domu rodzinnym.
Zmarła wtedy jakaś chyba kuzynka sneyka,nawet nie pamiętam jej imienia.
Pamiętam tylko tyle że utopiła się w wannie podczas kąpieli,jakaś awaria junkiersu czy coś poszła się wykąpać i już nigdy nie skończyła tej kąpieli,była to córka jednej z sióstr mojej biologicznej matki,pamiętam tylko też że w dniu pogrzebu mówiło się że była aniołem bez grzechu no i że była owiełe starsza niż ja.
Potem jakoś nie pamiętam śmierci innych członków rodziny choć odeszło ich trochę (nie pamiętam i nie znam żywych więc nic dziwnego że nie pamiętam też i umarłych)
Z cmentarzem i jego pięknym urokiem w 1 listopada spotkałem się chyba dopiero w domu dziecka.
Zyga wychowawca mojej grupy w której byłem a o którym już wiele pisałem stwierdził że pójdziemy na cmentarz oczyścić jakieś zaniedbane groby w miejscowości gdzie była placówka domu dziecka gdyż raczej nikt z nas nie miał tam nikogo bliskiego.
Taki wypad na ów cmentarz miał się odbyć po kolacji więc po 18stej gdyż jak twierdził wtedy jest tam ładnie.
Na cmentarz szliśmy drogą asfaltową i rzeczywiście urok cmentarza tego dnia wywarł na mnie niezapomniane wrażenie,tyle płomyków świec w ciemności i taki spokój i cisza dookoła-coś pięknego kto nie widział ten niech zobaczy im później w nocy tym lepiej ![]()
Jako drogę powrotną do placówki zyga dał nam wybór czy wracamy tak jak szliśmy asfaltem czy też mamy odwagę iść przez las otaczający cmentarz.
Oczywiście że nikt nie chciał się okazać tchurzem i wybraliśmy drogę przez las.
Dziewczyny szły blisko wychowawcy a chłopcy poszli przodem jako ci odważni co to niczego się nie boją choć nikt z nas nie miał więcej niż 12 lat.
Idąc przodem pamiętam jak robiliśmy tyle hałasu krzycząc co nie miarą jakbyśmy szli w sto osób a było nas góra 6 ![]()
W placówce na grupie oczywiście się każdy chwalił jaki to był odważny do momentu aż zyga nie uświadomił nas o tym że robiliśmy tyle hałasu że nawet duchy by uciekly co więc nie wiele świadczyło o odwadze a wręcz przeciwnie.
Rok a może ze dwa lata później po tym fakcie gdy już notorycznie uciekałem z domu dziecka bywało że spałem nocą na skałkach na przeciw cmentarza (skałki to pozostałości po bunkrach niemieckich z czasów drugiej wojny światowej a tam było i jest tego pełno)
Więc wtedy gdy tam spałem to już napewno się nie bałem ale byłem już starszy:)
Wesołe miasteczko-skąd taki temat?
Jako dziecko tak właśnie nazywaliśmy cmentarz z powodu gdyż to tam właśnie było to co można było spotkać w prawdziwym wesołym miasteczku ![]()
Sala grozy-sam pobyt na cmentarzu już może niektórych przyprawić o ciarki nawet dorosłych a co dopiero dzieci.
Sala figur włoskowych-dla zabawy oblewało się ręce włoskie ze świec palących się na grobach i powstawała tak rękawiczka więc figura włoskowa.
Diabelski młyn-no cóż jeśl ktoś pił wtedy alkohol czy też wąchał klej lub rozpuszczalnik to na cmentarzu było to można robić prawie bezpiecznie a diabelski młyn miało się w głowie przy tych używkach jak się domyślam to stąd właśnie pochodzi ta nazwa.
Dziś jednak myślę że umarli nie potrzebują święta czy też grobu do odwiedzania raz w roku przez żywych,jeśli naprawdę istnieje jakaś dusza to napewno wystarczy jej gdy się poprostu o niej pamięta,wspomina ją i to częściej niż raz w roku a groby cóż groby są dla żywych nie dla zmarłych choć to zmarli w nich spoczywają ale nie ma znaczenia dla nich jaki mają pomnik czy też wogóle go mają liczy się pamięć-ja nie wspominam nikogo gdyż nie znałem nikogo tak długo by go wspominać po jego śmierci nawet dziś gdyby ktoś umarł pewnie szybko bym go zapomniał że go znałem a jeśli nawet wiem że zmarł ktoś to nigdy bym nie odnalazł grobu tej osoby jak to miało miejsce rok temu gdy chciałem zapalić świeczkę na grobie matki mojego biologicznego ojca-ludzie się rodzą właśnie po to by umrzeć a reszta to tylko spędzenie czasu w oczekiwaniu na ów śmierć.
BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
Ostatnio Komentowali :)