Podczas pewnej dyskusji na jakimś forum na temat prób samobójczych nastolatka w ośrodku wychowawczym odpowiadając na pytanie jak mu pomóc ktoś napisał że wystarczy przy nim być w chwili gdy zamierza ów zamach na swoje życie robić.
Opowiem wam tu pewną prawdziwą historię która nie tyczy się mnie ale byłem jej świadkiem.
Będąc w jednym z ośrodków wychowawczych młody chłopak w wieku około 14 lat zrobił sobie tatuaż,malutki krzyżyk na mostku oraz na ramieniu.
Krzyżyk w tych właśnie miejscach nie oznacza osoby mocno wierzącej w Boga,lecz oświadcza wszystkim zainteresowanym że osobnik noszący taki właśnie krzyż nie boi się śmierci.
Pewnego ranka w łazience przy porannej toalecie niedługo po tym jak ów chłopak zrobił sobie ten tatuaż inny z wychowanków go zauważył i postanowił wraz z grupa innych kolegów sprawdzić wiarygodność tego przesłania u właściciela tatuażu.
Zapytany czy wie co oznacza ten tatuaż odpowiedział że wie więc wręczono mu żyletke i kazano to udowodnić poprzez cięcie sobie ręki.
Chłopak myślę że bardziej że strachu nad skutkami odmowy niż nad chęcią udowodnienia że faktycznie nie boi się śmierci zaczą robić sobie „drabinke”-drabinka oznacza cięcie sobie ręki od nadgarstka do obojczyka.
Gdy chłopiec udowadniając że nie boi się śmierci doszedł do okolic łokcia kazano mu ciąć się od strony wewnętrznej ręki co uczynił bez większego zastanowienia się nad tym do momentu aż nie pozwolono mu przestać.
Cięcia wprawdzie nie były głębokie ale chodziło tu o to że jeśli nie boi się śmierci to i odwagę musi mieć na samookaleczenie.
Zaraz po tym incydencie zostało dodane do regulaminu wewnętrzego punkt mówiący o tym że „każdemu kto posiada tatuaż zostanie wstrzymana jakakolwiek przepustka”,więc szybko pojawiła się moda na wybawianie tatuaży poprzez wypalanie ich gasząc na nich niedopałki papierosów.
Takowe pozbywanie się tatuaży również szybko zostało zakazane groźbą pozbawienia przepustek a ów regulamin poprawiono o wyraz „nowy” więc przepis brzmia „osobie posiadającej nowy tatuaż zostaną wstrzymane przepustki”
Pisze o tym gdyż chce pokazać ile jest warte życie czy zdrowie dziecka dla innego dziecka w takich placówkach.
Jeśli jest się przy jakiejś próbie samobójczej to tylko w celu rozrywki lub dotrzymania towarzystwa ale napewno nie w celu pomocy ów osobie,chyba że zostało to tak zaplanowane.
Można by było powiedzieć że to było dawno inne czasy,owszem ale realizując plan A o którym pisałem kiedyś również nie byłem sam w celi,były tam jeszcze dwie osoby i nikt nawet nie myślał o przeszkodzeniu mi w tym choć jedną z tych osób się trochę bała o to że moja śmierć zostanie mu przepisana gdyż odsiadywał wyrok dożywotniego pozbawienia wolności za dwa morderstwa wtym jedno w zakładzie karnym ale przeszkadzać nikt nie miał zamiaru a to było nie tak dawno i byliśmy dorośli więc ponoć mądrzejsi.
Myślę że nie wiele się zmieniło w placówkach wychowawczych jeśli chodzi o te sprawy i napewno „wystarczy być” to stanowczo za mało by ktoś zrezygnował ze swych zamiarów a wręcz przeciwnie dodaje się odwagi i motywacj wtedy bo przeciesz nie można okazać się tchurzem.
paź 072009

BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
Zastanawiające jest to,że jedni uważają, że ten kto odbiera sobie życie jest odważny a inni, że trzórzem. Ale zapewne na podjęcie takiej decyzji ma wpływ wiele czynników.
Bolesne jest to,że tak się działo w danej placówce, chociaż teraz jest podobnie, co widać w mediach.
Warto żyć bez względu na wszystko, bez względu na to co nas spotkało, aby nie dać satysfakcji osobom które nas skrzywdziły, że jesteśmy słabi.
Słowa piosenki ładnie odzwierciedlają, to że następny dzień rozjaśni wszystkie wątpliwości: „po nocy przychodzi dzień, a po burzy słońce..”