Nie pamiętam jak i kiedy się stało że zaczęłem przychodzić do domu zygi który mieszkał na terenie domu dziecka w małej kawalerce.
W domu miał wideo oraz bajki i różne filmy a ja zawsze lubiłem oglądać filmy,bajki jako dziecko chyba też,więc pewnie dla tego chętnie tam chodziłem.
Zawsze częstował mnie słodyczami i robił herbatę oraz paliłem tam swobodnie papierosy jeśli ja nie miałem to miał je zyga choć nie pamiętam by sam palił.
Co jakiś czas takich wizyt gdy byłem zaproszony dochodziło do bliskich kontaktów z nim wkońcu robiłem chyba wszystko o co mnie poprosił czy też kazał.
Napisze tu tylko że nigdy nie wkładał mi swojego członka w odbyt jeśli coś wkładał to był to jego palec oraz nigdy nie zostawiał nasienia w mojej buzi najczęściej robił to na brzuch jeśli miało by to być jakimś pocieszeniem i usprawiedliwieniem dla mnie.
Najczęściej jednak cała zabawa polegała na tym iż zyga bawił się moim członkiem a ja jego,inne metody zabawy były sporadyczne jeśli dobrze pamiętam.
Zawsze wychodziłem od niego z pieniędzmi ale nie takimi by zwróciło to czyjąś uwagę,na pytanie skąd mam miałem mówić że z butelek.
Ostatni taki kontakt z tym wychowawcą jaki pamiętam to właśnie w toalecie w pociągu gdy odwoził mnie z kolejnej ucieczki do domu dziecka chyba z izby dziecka w Warszawie.
wrz 192009

BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
Czemu szukasz usprawiedliwienia? Bez sensu..