Sneyk po wyjściu ze szpitala wrócił do placówki z przepisanymi lekami oraz z bezwzględną dietą obowiązkową przy takiej chorobie.
Leki oczywiście nie stanowiły żadnych problemów gorzej było z ów dietą,gdyż jak to wiem dziś i dziś zdaje sobie z tego sprawę trudno jest gotować posiłki dla jednej osoby gdzie trzeba gotować dla 60 osób.
Wtedy jednak inaczej na to patrzył Sneyk.
Z początku wszystko było normalnie miałem posiłki gotowane choć inni jedli smażone (o różnicy smakowej nie wspomnę),mówiąc krótko jeśli chodzi o dietę z początku ośrodek stawał na wysokości zadania w tej sprawie.
Jednak po pewnym czasie chyba mieli już tego dosyć by gotować specjalnie dla mnie i często bywało tak że gdy inne dzieci jadły ja dostawałem co co trudno było nazwać posiłkiem na przykład:
Pora obiadówa dzieci mają zupę i drugie danie mi tego nie wolno ruszyć i mam iść do kuchni po swój posiłek,tam jako posiłek wsypują mi do talerza suche płatki kukurydziane i to mi dają jako obiad.
Dziś coś takiego podaje się psu tylko zamiast płatków sypie się inną suchą karme.
Tak to był ostatni posiłek który spowodował iż Sneyk się obraził na jedzenie i przestał je jeść całkowicie-głodówka.
Po chyba 4 dniach głodówki do mojego stolika przysiada się jakiś wychowawca którego chyba lubiłem i namawia mnie bym coś zjadł,wsumie nieźle mu to idzie gdyż prawie przekonał Sneyka do posiłku.
Gdy już Sneyk chciał powiedzieć głośno że zacznie jeść to słyszy jak ów wychowawca mówi mu że zależy mu bym coś zjadł bo założył się z innym wychowawcą ogólnie nie lubianym w placówce że mnie przekona do posiłku.
Sneyk wiedział że można z nim wiele robić ale żeby zakładać się o niego to było coś nowego na co Sneyk nie wyrażał zgody i błyskawicznie powiedział że właśnie pan przegrał.
Po 6 dniach głodowania jedzenie wyglądało tak pięknie i tak ładnie pachniało że Sneyk uległ i zjadł obiad a był to kurczak smażony już nikogo nie interesowała dieta Sneyka grunt by jadł.
Niedługo po tym w tym samym miesiącu Sneyk wyjechał do sanatorium.
Jak czytam w opini na ten temat pisze:
„od 16 maja do 21 czerwca przebywał w leczeniu sanatoryjnym w Sanatorium Oaza w Zakopanym i tam uzyskał promocję do klasy VII-ej.
Stwarza Sneyk pewien kłopot żywieniowy,bowiem po przebytej żółtaczce zakaźnej ma przepisaną dietę,którą trudno jest w żywieniu zbiorowym utrzymać.”
Z sanatorium nie wiele pamiętam po za tym że podobały mi się tamte widoki krajobrazu.
Niestety morskiego oka ani góry Giewont z bliska nie widziałem ponoć była zła pogoda:(
Jak młody Sneyk miałem dziwny nawyk trzymania dziwnych rzeczy w ustach takich jak patyczki,szpilki a nawet żyletki które to językiem obracałem w buzi dookoła.
Pisze o tym gdyż w sanatorium tym jak i w każdym innym miejscu szybko zrobiłem sobie wrogów wśród rówieśników i podczas jakiejś bójki z jednym z nich gdy nas rozdzielono już Sneyk przypomniał sobie że w sanatorium ktoś mu mówił bym wyją szpilkę z ust bo jeszcze ją połkne i umrę,więc po bójce Sneyk połkną szpilkę która zawsze były w jego ustach.
Oczywiście jak tylko zauważono jej brak zaczęły się pytania czy szpilka była w ustach Sneyka gdy potwierdziłem zapytali gdzie jest teraz,Sneyk nie odpowiedział więc zabrali go na prześwietlenie i stwierdzili jej obecność ale nie zagrażała niestety życiu Sneyka.
Tyle pamiętam za sanatorium.
Jak mnie zabierano do placówki ponownie personel sanatorium mówił Sneykowi że będą go pamiętać żeby Sneyk ich kiedyś odwiedził a osoba zabierająca Sneyka mówiła że powiedzieli jej że nie chcą tu widzieć Sneyka że nie dają z nim rady,stwarza kłopoty-kto mówił prawde?
Dziś wiem że zwykły pobyt dzieci w tym sanatorium trwał zwykle około 6 miesięcy mój trwał miesiąc więc odpowiedź nasuwa się sama co do prawdy słów na pożegnanie Sneyka z sanatorium,ale i tak fajnie że byłem w zakopanym to tam chodziłem z głową w chmurach-dosłownie:)

BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
Ostatnio Komentowali :)