Jak pisalem zdarzało się że uciekając z domu dziecka jechałem czesto przez Warszawę gdzie to tam na dworcu przesiadalem sie do pociągu docelowego mej wędrówki.
Z zakazanych kontaktów jako dziecko z dorosłym podczas takich wędrówek pamiętam dwa wmiarę dokładnie.
Jestem na ucieczce i jadę do Krakowa mieszka tam moja nowa-obecna mama i biologiczny ojciec którego już dawno nie widziałem.
W warszawie przesiadam się z pociągu na pociąg oczywiście bez biletu no bo skąd miał by zwiąść wtedy chyba 13 letni chłopiec z domu dziecka pieniądze.
Do drugiego pociągu mam sporo czasu ale dworzec w Warszawie centralnej wygląda bardzo interesująco zresztą jak zawsze.
Na głównym holu tam gdzie kasy biletowe podchodzi do mnie jakiś facet.
Bezpośrednio zadaje pytanie czy chcę zarobić pare złotych,oczywiście że chce nie myśląc kim on jest i o co mu chodzi.
Idziemy przejściem podziemnym do jakiegoś budynku niedaleko dworca.
Przechodząc przez ulice widzimy milicjanta który kieruje ruchem drogowym,na jego widok ów facet coś do mnie mówi żebym podał mu rękę co i mi pasuje gdyż samo dzieck plus ucieczka plus milicja to nie brzmi optymistycznie więc jestem dzieckiem pod opieką dorosłego.
Idziemy na górę owego budynku to jest jakieś stare budownistwo-zwykły budynek mieszkalny.
Zatrzymujemy sie na półpiętrze na schodach.
Każe mi się obrucić tyłem a sam wykonuje wiadome ruchy ciałem przylegającym do mojego ciała.
Jakoś uzgodniliśmy w międzyczasie że miało to trwać 10 minut,po jakimś czasie owej zabawy powiedziałem a raczej zapytałem czy minęły już te minuty.
W odpowiedzi usłyszałem że dostanę więcej pieniędzy jak ściągnę spodnie-zgodziłem sie,jak zawsze do tej pory mojego życia.
Ów facet powiedział że nie tu że pójdziemy do piwnicy i tak też się stało z schodów weszliśmy do piwnicy tego budynku.
Tam opuściłem spodnie i stanęłem tak jak sobie życzył tyłem do niego,on wykonując te same ruchy co na schodach dotykał mojego członka ręką przez następne umówione 10 minut majac cały czas spodnie na sobie tylko ja ich nie miałem.
Potem gdy skończył zapytał ile chcem,podałem jakąś sumę nie pamiętam jaką ale pewnie tyle ile potrzebowałem.
Wyciągną z portwela i mi ją dał bez słowa sprzeciwu,widziałem że miał znacznie więcej i pamiętam że zastanawiałem sie czy dał by więcej gdybym powiedział.
Zapłacił i poszedł ja wyszedłem zaraz po nim wracając na dworzec by czekać na pociąg no i kupić bilet teraz miałem za co.
Na dworcu poszedłem do jakiegoś sklepu by kupić coś do jedzenia,przeciesz miałem pieniądze mogłem se pozwolić na posiłek.
W kolejce stoi jakiś facet przedemną kupuje pamiętam bardzo dobrze jakąś bombonierke-czekoladki w czerwonym pudełku.
Gdy już kupił i miał właśnie wychodzić spojrzał na mnie a ja na niego okazało sie że to ten sam facet co niedawno dał mi pieniądze,w jego oczach w spojrzeniu coś wtedy było dziwnego nie wiedziałem co ale coś było,teraz wiem że musiał to być strach że się poprostu przestraszył widząc mnie ponownie zaraz po tym gdy złamał prawo.
Gdy wyszedłem ze sklepu jego już nie było ja pojechałem do Krakowa do ojca który na drugi dzień oddał mnie milicj by ta odstawiła mnie do domu dziecka.

BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
Ostatnio Komentowali :)