Jeśli dobrze pamiętam to w drugim ośrodku wychowawczym zdanie „spotkamy się na twoim łożu śmierci” zmieniło swoje znaczenie.
Nie liczyłem już na to że kiedykolwiek poczuje co to znaczy mieć rodziców,przeciesz nawet nie pamiętałem jak wygląda moja matka poza kolorem jej włosów żaden inny obraz nie zachował się w mej pamięć.
Tak mniej więcej po próbie odejści z tego świata opisanym w poście „szukając szczęścia” obiecałem sobie że bez różnicy na wszystko co by się nie działo nie umrę przed swoją matką by nie dać jej tej swatykswaci z mojej śmierci.
Wtedy też zaczęłem pragnąc jej śmierci.
Obraz o jakim marzyłem w tamtym okresie wyglądał tak:
Dowiaduje się że matka jest umierająca że długo już nie pożyje.
Zjawiam się w szpitalu gdzie właśnie leży i mówię jej co o niej myślę,przypominam jej wszystko co ja pamiętam by wiedziała jaką była matką,robię to wszystko nie dla zrozumienia czy wybaczenia ale by jej serce nie wytrzymało i by owe wspomnienia były ostatnim co słyszy przed śmiercią.
Więc pragnienie miłości okazanej przez rodziców dziecią na filmach z wiekiem zmieniło się w pragnienie jej śmierci do której pragnęłem się przyczynić zwykłą rozmową gdy by była umierającac.
Jednak z czasem dziecko dorosło i zrozumiało że oczymkolwiek by nie marzył i czegokolwiek by nie pragną to i tak nie będzie mu to dane.
Zapewne dlatego też wyzbyłem się pragnienia miłości jak i nienawiści i choć w placówce gdy miałem myśli o śmierci swojej to zaraz pojawiała się myśl że przeciesz obiecałem że nie będę pierwszy że najpierw ona to jednak nie czułem już chęci jej śmierci a ową obietnicą tłumaczyłem tylko sobie swoje tchurzostwo przed popełnieniem samobójstwa.
Gdy opuściłem już placówki nigdy więcej nie pomyślałem o tym zdaniu że spotkamy się na łożu śmierci do momentu ostatniej dziwnej rozmowie.
Szczerze to nie wiem czemu specjalnie się wróciłem do matki by powiedzieć jej to na dowidzenia nie czekając nawet na jej reakcje czy odpowiedź,poprostu powiedziałem i wyszedłem.
Nie ukrywam że co kilka miesięcy dowiaduje się sn przez smsy kto z rodziny żyje a kto już nie może dlatego że gdzieś podświadomie nadal jestem związany danej sobie obietnicy a nigdy żadnej nie złamałem.
Wiem jednak iż dziecięce obietnice w życiu dorosłym są nie ważne gdyż dziecko nie jest świadom z swoich obietnic więc dlaczego to powiedziałem dlaczego nadal ciekawi mnie czy jeszcze matka żyje nie wiem,ale wiem że nie wybieram się do niej do szpitala tuż przed śmiercią ani też na pogrzeb po jej śmierci. Może jej śmierć zwolni mnie z danej obietnicy i właśnie na to czekam i tego gdzieś w głębi siebie pragnę…
Wiem że to wszystko brzmi mało zrozumiale ale nie potrafię lepiej wyjaśnić znaczenia zdania:
„spotkamy się na twoim łożu śmierci”

BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
Ostatnio Komentowali :)