Ankiety

Myślę że opisy na tej stronie to:

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

1.Kontakt

Gadu-Gadu: 4028876
_______________________
E-mail: sneyk@pieklo-dziecinstwa.pl

Opowiem Wam historię gdy młody Sneyk trafił do szpitala (nie,nie psychiatrycznego:) )
Było to gdy Sneyk przebywał w ostatnim ośrodku wychowawczym.
Pamiętam że było to zimą rano zaraz po pobudce jak zwykle każdy wychowanek udawał się do zbiorowej łazienki wcelu toalety porannej,ale najpierw ważniejszy był oczywiście poranny papieros a łazienka była głównym miejscem uprawiania tego zakazanego czynu.
Tak więc Sneyk wraz z jakimś chłopakiem zostali już sami w łazience gdyż główny tłum już załatwił co chciał i musiał.
Przy otwartym oknie palimy papierosa jednego na pół.
Choć jak już pisałem była zima i to taka prawdziwa nie tylko z nazwy a my byliśmy tylko do połowy rozebrani w oknie to mi było bardzo gorąco.
W pewnym momencie ów chłopak powiedział do mnie że jestem żółty,zaraz po tym zaczęła się awantura gdyż żółty oznaczał kępski a kiepski oznaczał pisząc w skrócie kogoś gorszego od potencjalnego człowieka-dziecka w tej placówce.
Więc gdy Sneyk wyzywał chłopaka jak tylko umiał on skończył palić i wyszedł.
Po chwili wrócił z wychowawcą,pigułą i szeregiem wychowanków by patrzyli jak mnie zabierają do izolatki gdzie zmierzono mi temperaturę,miałem 40,2 stopnie i po pewnym czasie pobytu tam znalazłem się w szpitalu w dużym mieście z diagnozą-żółtaczka.
Oczywiście wylądowałem na oddziale zakaźnyn a raczej na całym budynku o takiej specjalizacji.
Jak tylko się tam zjawiłem to od razu nie wiem czy z powodu strachu czy też z innego dawałem do zrozumienia tak jak wszędzie przedtem tak i do dnia dzisiejszego to robię żeby być w pokoju i wogóle wszędzie tam gdzie jest najmniejsza ilość osób a najlepiej żeby być sam.
Tak więc umieścili mnie na sali z trzoma łóżkami ale byłem tam tylko ja i telewizor bez nakazy wyłączenia go w ciszy nocnej:)
Pamiętam że bardzo mnie denerwowały dni odwiedzin innych pacjentów,do mnie to raczej nikt się wtedy nie kwapił.
Nie denerwowało mnie to że nikt nie przyjeżdża bo to to było wkońcu norma u dziecka państwowego ale denerwowało mnie to że czułem się jak jakiś eksponat w muzeum lub też podziwiamy dziwoląg.
Dlaczego?
Jak pisałem był to szpital zakaźny i nikt trzeci nie miał prawa wejść na oddział.
Rodzice innych dzieci odwiedzali ich po stronie wewnętrznej stojąc za oknem na takim tarasie by nie mieć fizycznego kontaktu z chorym.
I tak jak przychodzili w odwiedziny jacyś nowi rodzice nie wiedząc w której gablocie jest wystawione ich dziecko to oglądali każdą gablode więc i moją,podziwiając okazy,tak wtedy właśnie o tym myślałem:(
Cały czas od początku tam pobytu miałem wielki problem z zdobycie choćby kawałka papierosa a na dodatek zepsuł mi się telewizor-oczywiście sam nie miało znaczenia że Sneyk tam grzebał w poszukiwaniu programu RajUno,to był tylko zbieg okoliczności:)
Leżąc sam bez telewizora i wsumie bez konkretnych zajęć wolnego czasu Sneyk zwrócił na siebie chyba uwagę.
W szpitalu wprawdzie była szkoła no nazwijmy to szkoła gdyż była to jedna nauczycielka która przychodziła na sale i przerabiała jakiś tam plan nauki w moim przypadku to ten plan był już dawno przerabiamy w ośrodku ale co tam powiedzmy że się uczyłem jeśli chciałem oczywiście,jeśli nie wystarczyło udać że się śpi i nauczycielka już nie przeszkadzała a że na sali byłem sam to można by powiedzieć że miałem inwidualne nauczanie i prywatnego nauczyciela jak dziecko milionera z amerykańskich filmów:)
No dosyć tego dobrego Sneyk nie może leżeć sam i to bez telewizora trzeba go przenieść.
Zaczęły się jakieś dziwne namowy poezja i zachęty kusząc telewizorem że by Sneyk chciał iść do innej sali.
Wkońcu mnie przenieśli do sali dwu osobowej z dwoma łóżkami i jedno było już zajęte przez jakiegoś chłopaka.
Wsumie nie było tak źle ów chłopak miał odwiedziny rodziców wprawdzie ale nie palił papierosów i też nie chciał lub nie mógł załatwić dla mnie papierosa od swoich rodziców a właśnie tylko tego potrzebowałe by być zdrowy:)
Czasem grało się z pielengniarką w pokera ale nie chciała o papierosy więc graliśmy o wodę o nazwie glukoza czy jakoś tak wtedy mi bardzo smakowała ów woda.
Co jakiś czas przynosili Sneykowi jakieś słodycze a gdy Sneyk pytał skąd one są słyszał że nie wiedzą że były w koszt-kosz to taki pojemnik przed wejściem na oddział żółtaczki i szkarlatyny na którym leżał Sneyk i do tego pojemnika rodzice wkładali paczki dla dzieci tam leżących,nim poszli je podziwiać przez szybę.
Tak więc Sneyk brał ów słodycze ale że nie wiedział od kogo to któregoś dnia odmówił ich przyjęci chyba że dowie się od kogo.
Sneyk się dowiedział że pielengniarki co jakiś czas mu kupują by nie było Sneykowi przykro,pamiętam że gdy to Sneyk usłyszał bardz się zdenerwował i używając mało grzecznych słów dał jasno do zrozumienia że nie lubi litości!,więc dziwne dostawy słodyczy się skończyły.
Tak wyglądało wsumie cały pobyt Sneyka w szpitalu do czasu gdy stał się cud.

Poleć na:
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Wykop

Zostawić odpowiedź

(trzeba wypełnić)

(trzeba wypełnić)


*

Możesz użyć te tagi i atrybuty HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

© 2010 Piekło Dzieciństwa Suffusion theme by Sayontan Sinha