Po opisanym chyba już gdzieś na blogu końcu rządów zygi,po zgłoszeniu jego na milicję zostałem przeniesiony do innej grupy i niedługo po tym odwieziony do ośrodka wychowawczego jako trudne dziecko do przystosowania sie do życia w domu dziecka.
Jak pisalem ośrodek dostałem oficjalnie za częste ucieczki z domu dziecka i co za tym gdzie ze szkoły,choć uciekałem też ze szkoły nie uciekając z domu dziecka.
Tak se teraz myślę skoro cały dom dziecka wiedział że miałem coś wspólnego z zygą to czemu nigdy nie trafiłem do żadnego psychologa na rozmowę w tej sprawie-może wiedzieli że to i tak nie miałoby sensu.
W ośrodku wychowawczym dziecko-wychowanek na początku uczy sie tam że by dostosować sie do życia w grupie to nie powinien z żadnym problemem najlepiej iść do wychowawcy.
Druga z bardzo ważnych zasad by nie dotknąć przez przypadek jakiejś rzeczy która mogła by dotykać w jakiś sposób miejsc intymnych innej osoby np: slipy
Kolejna zasada to bez względu na wszystko trzeba bronić godności i honoru swojej mamy.
Tak na samym początku w ośrodku wiem,tylko ja wiem że na przestrzeganie dwóch ostatnich zasad jest dla mnie za późno I że jestem na starcie tutaj na przegranej pozycj.
Oczywiście przestrzegam zasad nie wspominając nikomu o sobie ale i tak jestem napiętnowany gdyż jestem inny od innych.
A z problemami do wychowawcy?-jakimi problemami ja nie mam problemów odkąd sie urodziłem.
W pierwszym ośrodku wychowawczym w jakim byłe pamiętam że gdy jeden wychowawca podczas obchodu nocnego próbował mnie obudzić bym poszedł do toalety myśląc że to ja mocze sie w łóżko w nocy. Oczywiście sie pomylił ostatni raz chyba moczyłem sie w pogotowiu opiekuńczym. Tak więc budząc mnie przez sen powiedziałem do niego spie….aj za co dostałem w głowę i sie obudziłem nic nie pamiętając. Na drugi dzień i potem bardzo czesto gdy miał dyżur wolał mnie do siebie i wypytywał czy byłem-jestem molestowany,wiedziałem o co pyta do czego zmierza ale za każdym razem udawałem że nie wiem o co mu chodzi i zaprzeczałem. Robiłem tak może dla tego że głównie jego pytania tyczyły sie życia w ośrodku nie wcześniejszego a tam tego molestowania nie było a gdyby nawet to i tak pewnie bym nie powiedział przeciesz z wychowawcą sie nie rozmawia o problemie. Nie wiem myślę że gdybym jednak był w tym ośrodku dłużej i ów wychowawca by nie dawał za wygrane i nadal pytał to pewnie wkońcu bym mu opowiedział o sobie.
Ciąg dalszy jest już znamy z wcześniejszych postów.
Dla przypomnienia w domu dziecka byłem majac 9-14 lat.
wrz 192009

BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
Ostatnio Komentowali :)