Witam czytelników i przepraszam że dawno mnie tu nie było,ale jak już pisałem dorosłe życie Sneyka jest nudne i nie ma wsumie o czym pisać.
Ostatnio oglądałem pewien film w którym na jego początku dochodziło do katastrofy lotniczej małego samolotu na srodku jakiegoś jeziora.
Widząc to zadałem sobie pewne pytanie,nie potrafiąc na nie odpowiedzieć zadam je Wam ![]()
Wyobraźmy sobie że jesteśmy na srodku jeziora i w pewnym momencie jesteśmy jedynym świadkiem takiej katastrofy lotniczej.
W samolocie znajduje się:
1.35 letni pilot,ojciec 5 letniego dziecka.
2. 5 letnie dziecko
3.60 letnia mama ów ojca i zarazem babcia dziecka.
Jak większość ludzi widząc katastrofę śpieszymy z pomocą,niestety z przyczyn technicznych oraz kondycji fizycznej możemy uratować tylko jedną osobę,pozostali niestety zostaną skazani na śmierć przez utonięcie.
I tu pojawia się pytanie kogo uratujemy oraz dlaczego?
Nic o pasażerach nie wiemy dziecko może być śmiertelnie chore i tak umrze za 2 miesiące,albo i jest okazem zdrowia i żyć długo będzie,to samo tyczy się pozostałych pasażerów.
Gdy tracimy kogoś bliskiego i jesteśmy katolikami mówimy że bóg tak chciał,ale w tym przypadku decyzja należy do nas my decydujemy o życiu i śmierci rozbitków nie bóg więc kogo wybieramy i kto nam daje prawo decydować o tym kto wtedy przeżyje a kto nie?
wrz 192009

BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
Ostatnio Komentowali :)