Gdy mój biologiczny ojciec jakimś cudem odnalazł mnie w państwowej placówce i zabrał mnie na pierwszą przepustkę chyba parogodzinną to wtedy poszliśmy do babci-mamy mojego ojca biologicznego.
Babcia mieszkała w miescie Y w tym samym mieście gdzie jest dom dziecka w którym przebywałem.
Mój pobyt w akurat w tym samym miescie co mieszka rodzina mojego ojca to czysty przypadek nie słyszałem nigdy by było to w jakiś sposób zamierzone przez jakiegoś człowieka.
Szybko sie zorientowałem że ojciec nie był zbyt lubiany i miłe widziany w domu swojej rodziny a w krótkim też czasie kontaktów z tą rodzinną zrozumiałem że byłem biletem wstępu ojca od nich inaczej pewnie by nie wpuścili go dalej niż dźwi frontowe mieszkania babci.
Pisze rodziny ojca gdyż poza babcią-matką ojca mieszkał tam też jego ojciec-dziadek oraz brat ojca-wujek.
Czemu do tej pory nie wspomniałem o tej rodzinie?
Pewnie dla tego że nie wiedziałem i nie wiem co o niej myśleć czy powinienem nazywać ich rodziną że nie wiedziałem i nadal nie wiem kim byłem dla nich i kim oni byli dla mnie tak naprawdę.
Sami to osądzicie gdy opisze to co pamiętam.
wrz 192009

BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
Ostatnio Komentowali :)