Ostatnia adnotacja jaką odnalazłem w aktach mi okazanych a tyczących się mnie i mojego ojca tyczyła się również prośby do sądu o zakazanie kontaktów ojca z moją osobą.
Tym razem pracownica domu dziecka motywowała swoją prośbę tym iż ojciec zabierając mnie na przepustkę jak jest napisane podał jakiś adres zamieszkania który był nieaktualny od kilku miesięcy a ja wraz z ojcem będąc na tej przepustce mieszkaliśmy w jakiejś noclegowni na jakimś dworcu kolejowym.
Tego oczywiście też nie pamiętam ale czytając te akta nie potrafię zrozumieć dlaczego jeśli to wszystko miało miejsce to sąd nadal pozwalał na wizyty ojca i zabieranie na przepustki?
W aktach jest też kilka pism ojca do sądu proszącego sąd o oddanie mnie pod jego opiekę na stałe.
Taka powtarzająca się prośba daje mi do myślenie biorąc pod uwagę prośby pracowników placówki można wnioskować że było tak jak ja to pamiętam i opisałem wcześniej że dla biologicznego ojca byłem tylko narzędziem do łatwiejszego oszukania kogoś lub też wyłudzenia od kogoś gotówki.
W takim razie skoro potrzebował mnie tylko na z góry określony czasy do konkretnego celu to dlaczego nękał sąd pismami o sprawowanie władzy nad moją osobą?
Ciekawe czy ktoś kiedyś gdy byłem małym dorosłym człowiekiem zapytał mnie czego ja chce i czy pytając naprawdę chciał znać odpowiedź.
wrz 192009

BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
Ostatnio Komentowali :)