Moja agresja,czy jestem agresywny?
Nie wiem czy pisałem już ale ogólnie nie lubię przemocy jednakże zmuszony do tego by stosować przemoc fizyczną istnieje wielkie ryzyko iż stracę kontrolę nad ową przemocą.
Jako przykład tego co mam na myśli opowiem tu historie z mojego życia.
W pewnej jednej z moich prac któregoś dnia w pracy w formie żartów wygłupiałem się z kolegą z pracy.
Podczas tych żartów okazałem wyższość mojej siły fizycznej nad jego co widać uraziło jego dumę.
Następnego dnia gdy tylko przyszedłem do pracy owy kolega ze złością i agresją zaczą prowokować mnie do bójki na wskutek czego uderzył mnie z pięści w twarz poczym wywiązała się drobna szarpanina z której szybko się wycofałem.
Ponieważ musieliśmy w końcu zacząć pracę to owy człowiek widząc że się wycofałem jak pewnie sądził z tchórzostwa obiecał mi że jutro mnie pobije.
Następnego dnia sytuacja wyglądała niemal że identycznie dostając po raz drugi po twarzy i w sumie nie oddając wycofałem się z bójki nie myśląc o tym że w ten sposób okazuje strach przed nim.
Chyba mu się to spodobało bezkarne mnie bicie gdyż trzeciego dnia miał ochotę to powtórzyć lecz nie wiedział że obiecałem sobie że tym razem jeśli znowu mnie zaczepi to się nie wycofam.
Więc jak tylko widziałem że szykuje się po raz trzeci do zadania mi ciosu zaczęłem się bronić w rezultacie czego łapiąc go za szyję (uściskiem nelsona jak się nie mylę tak to się nazywa)
waliłem jego głową o jedną z maszyn jakie tam stały w głowie miałem tylko jedną myśl że przestanę dopiero wtedy jak zobaczę że się już nie rusza nie miało znaczenia czy umrze czy też tylko straci przytomność grunt by się nie ruszał.
W końcu inni pracownicy widząc co robie w obronie swojego kolegi zaczęli mnie okładać rękami a gdy upadłem kopać było ich około 5 a ja sam.
Gdy przestali pozbierałem się i poszedłem do domu.
Jeszcze tego samego dnia byłem im za to wdzięczny bo pewnie bym zabił człowieka wtedy,ale że urazili moją dumę atakując pięciu na jednego tydzień później podjechałem czterema samochodami z kolegami pod zakład pracy w celu rozliczenia się z pracodawcą i panując nad sytuacją by nie doszło do bójki i niewątpliwie rozlewu krwi pokazałem swoją przewagę przechodząc przez cały zakład pracy z całą ekipą pokazując im człowieka od którego to się zaczęło po czym bez słowa wyszliśmy.
Dowiedziałem się jakiś czas później że zrobiło to wielkie wrażenie wywołując strach u osób atakujących mnie tamtego dnia choć nie było moim zamiarem zemsta jak pisałem byłem im wdzięczny.
Tak więc jak widać potrafię się powstrzymać od bójek ale też są pewne granice.
wrz 192009

BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
To jakieś głupie żarty były-żeby az bójką się skończyło? Swoją drogą ten kolega co mu sprawiało przyjemność że może Cię uderzyć, a ty nie oddasz to robił to z tchórzostwa-myslał, że slabszego od siebie dorwał i się popastwi trochę. Więcej pewnie nikogo tak nie zaczepi i zartować nie będzie he he.