28 marca 1991r.godziny popołudniowe w trakcie, jakiej rozmowy o niczym pytam się swojego wychowawcy, który ma ponoć rodzinę w mieście, w którym się urodziłem i do którego się wybieram, w jakiej są cenie bilety do tego miasta odpowiedź brzmi, że nie wie.
Zaraz pada pytanie, w jakim celu pytam jako grzeczne dziecko odpowiadam szczerą prawdę, że zamierzam uciec.
Pojawia się uśmiech na twarzy wychowawcy i twierdzi, że wie, że żartuje, bo gdzie ja mógłbym uciec, dokąd?
Po kolacji udaje się do palacza kotłowni by mu powiedzieć, że jak usłyszy jakiś hałas rano to żeby nawet nie wychodził, bo to ja skacze z okna na węgiel-zdarzało się, że w ten sposób zostało już złapanych parę osób, które tego czyny próbowali.
Cisza nocna przychodzi mój wychowawca i choć mówił, że wie, że żartuje to upewnia się czy schowałem ubrania do magazynku jak to było w zwyczaju owego ośrodka.
Oczywiście, że schowałem-wcześniej jednak zadbałem by schować do łóżka zapasowy komplet odzieży i obuwia.
29 marca- mój dzień godzina między 5 a 6 rano właśnie wychodzą ostatnie dzieci na legalne przepustki. Zgodnie z tym, za co zapłaciłem wcześniej papierosami zostaje obudzony przez innych wychowanków jadących na przepustkę i się szykuje do podróży.
Ubrany w ubranie skacze z okna od ubikacji na pierwszym piętrze na węgiel i biegnę w kierunku dworca gdzie czekają ci, co poszli na przepustkę z mojej grupy.
Jeden w nich daje mi pieniądze na bilet do Krakowa a drugi jakaś starą kurtkę, której zapomniałem schować w zamian żąda mojej, gdy wrócę.
Udało się jestem wolny!!!
wrz 182009

BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
Ostatnio Komentowali :)