Są kilka dni wolnych od szkoły-jakieś święta jak zwykle korzystam z okazji i jadę do ojca(nowej mamy już nie ma)
Dźwi od domu zamknięte, dzwonię do dźwi otwiera mi jakiś mężczyzna nie znam go.
Proszę by zawołał ojca patrzy się na mnie jak bym mówił od rzeczy i twierdzi, że on tu mieszka i nie zna mojego ojca.
Nie mając lepszego pomysłu i mając parę złotych w kieszeni pojechałem do okolic radomia do rodziny martwej nowej mamy.
Tam dowiedziałem się, że po pogrzebie zginęła książeczka oszczędnościowa z znaczną sumą wpłat oraz dowód osobisty nowej mamy.
Mój ojciec stwierdził, że to pewnie ja więzłem.
Potem dowód i książeczka się znalazła za jakimś segmentem oczywiście stan konta zerowy a ojciec znikł bez śladu no i że nie chcą ani mojego ojca ani mnie tam widzieć.
Tak, więc wróciłem do PMOW- nie miałem ochoty na włuczęgę po świecie.
W aktach z ośrodka jest napisane, że po tym wydarzeniu nawet nie chciałem rozmawiać na temat ojca i czemu wróciłem przed czasem.
Zostawiam Wam do decyzji czy cała znajomość mojego ojca zemną to była miłość do syna czy też byłem narzędziem do zarobków w jego interesach?

BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
Ostatnio Komentowali :)