Dawno temu będąc jeszcze w PDDZ a raczej na jakiejś przepustce z placówki, na którą to zabrał mnie biologiczny tata.
Więc wtedy za radą a może i namową taty, któremu pewnie mówiłem, że dawno nie widziałem mamy i że nie odpisuje na moje listy, napisałem ostatni list do mamy w zasadzie dyktowany przez tatę.
Oto jego treść:
(Kochana mamo
Ja cię Ko…-ale nogą!
Ja cię Lu…-ale wodą!
Ja cię Ści…-ale dźwiami!
Taka miłość między nami.
PS: dołączam do listu pustą kartkę i znaczek pocztowy na wypadek gdybyś nie miała pieniędzy by mi odpisać.)
Jak się okazało z czasem plotki mówią, że mama z owym listem poszła do sądu czy też do sądowego kuratora dla nieletnich, nie pytajcie mnie, w jakim celu, bo sam nie wiem, co chciała przez to osiągnąć.
Dziś po latach sądzę, że wtedy jako dziecko nie potrafiłem lepiej wyrazić swoich uczuć do matki niż tymi słowami dyktowanymi przez tatę i nie żałuję żadnego tam napisanego słowa.
(Prawda, że wiersz jest ładniejszy od: kochana mamo, gdy będę duży to ci przywiozę małpkę z podróży…)
wrz 182009

BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
Ostatnio Komentowali :)