W 1984r.miesiąc po pierwszej komunii świętej jako unikalny prezent trafiłem do państwowego pogotowia opiekuńczego znanego dalej PPO.W aktach sądowych, które mam przed sobą pisząc to jest napisane, ?ponieważ rodzina zastępcza stosowała wymyślne kary psychiczne odbiera się jej prawa opiekuńcze do nieletniego…”i zostałem wysłany do ppo. W PPO w sumie chyba było bardzo fajnie gdyż nie wiele z niego pamiętam a to świadczy o pozytywnych rzeczach. Domyślam się tylko, że to tam uczyłem się żyć jak dorosły człowiek. Dbać o siebie i otoczenie znaczy się porządki sprzątanie i jako taka higiena osobista. Pamiętam, że ciotka powiedziała mi, że to tylko na miesiąc tam idę a potem wracam. Pamiętam też, że kazała mi ciotka iść pożegnać się z mamą, czego nie chciałem zrobić. W końcu poszedłem, gdy powiedziałem gdzie jadę mamie to usłyszałem tylko „mówiłam ci, że w końcu tam trafisz” i dała mi jakiegoś cukierka w czekoladzie na drogę. Nie było żadnych uścisków czy też płaczu z żadnej ze stron. Z ppo pamiętam jeszcze piętrowe łóżka, leżakowanie dwu godzinne po obiedzie no i tam poznałem wyraz oraz jego znaczenie-podwieczorek:) Hmm tak se teraz myślę czy to czasem naprawdę nie był prezent na komunię.1984roku =9 lat
wrz 152009

BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
Ostatnio Komentowali :)