Jako dziecko w tak młodym wieku nie potrafiłem skutecznie długo ukrywać ran fizycznych.
I dla tego też pewnego dnia w szkole na lekcji w-fu zostały odkryte moje rany i blizny na ciele, bo choć „dupa nie szklanka nie pęknie” to pękały inne części ciała bardziej widoczne niż pośladki.
Pamiętam dziś jeszcze dziwne zamieszanie owego odkrycia nauczyciel w-fu poleciał po wychowawcę klasy ona zaś po dyrektor szkoły a ona po pielęgniarkę i wszyscy podziwiali moje małe jeszcze ciało w ambulatorium szkolnym.
Od tego czasu, co jakiś czas miałem kontrole ciała w szkole i za każdym razem jak stwierdzili nowe ślady to nauczyciel klasy szedł ze mną do domu by porozmawiać z rodzicami.
Rozmowa ta kończyła się tak, że nauczyciel wychodził a ja dostawałem za to, że go przyprowadziłem.
W końcu zacząłem uciekać ze szkoły by nie odkryto nowych śladów, lecz wtedy dostawałem za to, że uciekłem-jak trudno zadowolić dorosłego.
Wracając do portu „Nowy tata” napisze jeszcze, że jako siedmiolatek nadal moczyłem się w łóżko, więc by temu zapobiec często spałem na podłodze w przedpokoju pod dźwiami od toalety by jak twierdzili miał bliżej do niej.
wrz 012009

BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
Ostatnio Komentowali :)