Około 1982r.kiedy to miałem 7 lat mama poznała mężczyznę w swoim wieku i seksualne zabawy się skończyły.
Niemal odrazu gdy nowy tata zwany dalej ojczymem wprowadził się do naszego mieszkania powstał dziwny podział wychowawczy.
Podział ten wyglądał tak iż ojczym faworyzował o rok młodszego brata a matka o rok starszego,najstarszy z braci mieszkał w jakiejś szkole z internatem więc rzadko bywał w domu.
Ja zajełem miejsce kopciuszka z znanej każdemu baśni.
Ulubionym powiedzeniem mamy co do mnie stało się „dupa nie szklanka nie pęknie” a ojczym twierdził że wychowa mnie „po cygańsku-będe dostawał lanie rano za to co zrobie do południa,popołudniu za to co zrobie do wieczora i wieczorem za to co zrobiłem przez cały dzień”
Tak więc byłem bity za wszystko i zawsze,nawet brak powodu był dobrym powodem jeśli mieli na to ochotę.
Poniewarz przy tej ich rozrywce głośno płakałem i krzyczałem to wkładano mi do buzi ziemniaka lub inny przedmiot.
Byłem bity dosłownie wszystkim co mieli akurat pod ręką-nie wiedziałem raczej co znaczy przysłowiowy klaps.
Im dłużej płakałem i krzyczałem tym mocniej i wiecej dostawałem wkońcu przestałem płakać,niestety śmiać się też przestałem.
Odrabianie lekcj zadanych w szkole wyglądało tak że ile razy wyszedłem za linie w zeszycie od polskiego lub jaki był wynik matematyczny którego nie znałem tyle razy dostawałem głową w stół przy kutrym owe lekcje odrabiałem-dziś żartuje sobie że dosłownie wbijano mi to do głowy.
Jak pisałem mieszkałem w wieżowcu,mieszkało tam 8 rodzin na moim piętrze z czego 2 mieszkania zajmowała moja rodzina-siostry,bracia mojej matki oraz jej matka.
Mimo tego nikt nie reagował nigdy gdy napewno niejedno krotnie błagałem by przestali-znieczulica była zawsze.
wrz 012009

BLOG ROKU
NIEBIESKA LINIA
Ostatnio Komentowali :)